Zostali bez wody, bo rury zamarzły

Czytaj dalej
Fot. Aleksandra Pasis
Aleksandra Pasis

Zostali bez wody, bo rury zamarzły

Aleksandra Pasis

- Nie mamy jak się umyć, oprać - we wtorek przez łzy opowiadała „Pomorskiej” zrozpaczona Żaneta Taflińska, mama małej Julki. - Właściciel obiecuje, że pojawią się ekipy, ale ich ciągle nie ma. Chodzimy do sąsiadów po wodę, ale ile można?!

Pani Żaneta z najbliższymi wyjechała poza Grudziądz na sylwestra. Wrócili po 4 dniach. - Odkręciłam kran i woda już nie popłynęła - mówi lokatorka z budynku przy ul. Kościuszki. - Ręce mi opadły. Mieszkamy tu od trzech lat i wcześniej takiej sytuacji nie było.

Grudziądzanka zgłosiła problem właścicielowi budynku w poniedziałek rano. - Usłyszałam, że mogłam nie wyjeżdżać i palić w piecu, wtedy woda by nam nie zamarzła - mówi Żaneta Taflińska. - Twierdził, że mogliśmy też zostawić leciutko odkręcone krany. Absurd!

Administrator wysłał ekipę do mieszkania na Kościuszki. Mieszkanie jest usytuowane na poddaszu. Jak się okazało, rury doprowadzające tutaj wodę poprowadzono w... suficie. Tuż pod krokwiami podtrzymującymi dach. Aby fachowcy mogli dostać się do rur, musieli w suficie wybić dziurę... - Rury były oszronione. Fachowcy nie mogli ich ogrzewać ponieważ groziłoby to wybuchem pożaru - relacjonuje pani Żaneta.

Ekipa miała wrócić we wtorek rano. Nikogo nie było.

Adam Zalewski, właściciel kamienicy przy ul. Kościuszki w rozmowie z „Pomorską” zapewnił, że fachowcy pojawią się u grudziądzanki jeszcze we wtorek. Tłumaczył, że jest dużo awarii i trzeba uzbroić się w cierpliwość.

- To moja dobra wola, że wysyłam firmę, by to naprawiła. Lokatorka powinna wykonać prace we własnym zakresie - zastrzegł Zalewski. - Jest mróz i trzeba palić w piecu, a nie wyjeżdżać.

Adam Zalewski dotrzymał słowa. Awaria została usunięta we wtorek wieczorem. - Woda jest - ucieszyła się pani Żaneta.

Aleksandra Pasis

W grudziądzkim oddziale Gazety Pomorskiej pracuję kilka lat. Zajmuję się głównie tematyką związaną z samorządem, sprawami społecznymi oraz kryminalnymi. Praca z ludźmi, a dokładniej ich historie: jedne dramatyczne, inne zabawne, jest jednocześnie tym co sprawia mi dużą satysfakcję. A najważniejsze - uczy pokory. Po pracy lubię jeździć na rowerze. W czasie urlopu - podróżuję. Gdy znajduję wolną chwilę wieczorem sięgam po książki. Tradycyjne. Papierowe. Tak jak tradycyjna Gazeta Pomorska.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.