Zapłacimy za brak II kadencji Tuska [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Lefteris Pitarakis
Jacek Deptuła

Zapłacimy za brak II kadencji Tuska [rozmowa]

Jacek Deptuła

Rozmowa z Januszem Zemke, europosłem SLD, o ewentualnej drugiej kadencji Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

Zapłacimy za brak II kadencji Tuska [rozmowa]
Andrzej Muszyński - Jeśli Brytyjczycy wyjdą z UE, na S5 może nie być pieniędzy- uważa Janusz Zemke.

- Zapewne jesienią będzie wiadomo, czy Donald Tusk, przewodniczący Rady Europejskiej, pozostanie na stanowisku na kolejną 2,5-roczną kadencję. Ale aby tak się stało, potrzebna jest zgoda wszystkich 28 państw. Czy rząd PiS poprze naszego człowieka w Brukseli?
- To nie jest tylko kwestia polskiego poparcia. Donald Tusk trafił na zły czas dla całej Unii, która przeżywa kryzys. O dalszym losie byłego premiera przesądzi kilka rzeczy. Po pierwsze: czy w referendum 23 czerwca Brytyjczycy opowiedzą się za wyjściem z Unii? Jeśli tak, będzie to porażka całej Wspólnoty i szefa Rady Europejskiej. Po drugie: czy uda się znacząco rozwiązać problem uchodźców? Są tu na szczęście pozytywne sygnały - fala uchodźców kilkakrotnie zmalała. I po trzecie - problem zadłużenia Grecji, który nie jest wcale zamknięty. Jeśli na tych polach dojdzie do niepowodzeń, obciąży to także konto Tuska i bardzo osłabi jego pozycję.

- Zakładając pozytywny scenariusz, że Wielka Brytania zostanie w Unii, problem uchodźców uda się znacznie złagodzić, a Grecja się wzmocni - czy to możliwe, by polski rząd zrewanżował się za sprzeciw PO wobec kandydatury Janusza Wojciechowskiego z PiS na członka Europejskiego Trybunału Obrachunkowego?
- Jeśli rząd polski zablokowałby przedłużenie kadencji, to wówczas nikt nie stanie po stronie Donalda Tuska. A chętnych na to stanowisko jest bardzo, bardzo wielu, szczególnie wśród wielkich krajów. Trudno mi więc wyobrazić sobie zarzuty wobec niego w Polsce, np. w sprawie smoleńskiej. Osłabiony we własnym kraju kandydat nie ma szans na unijnym forum. To nie jest casus pana Wojciechowskiego, bo przewodniczenie Radzie Europejskiej nie jest przypisane do jakiegoś państwa, jak w trybunale obrachunkowym.

- Co może oznaczać odejście polskiego szefa Rady Europejskiej?
- Jeśli stracimy to stanowisko, to nie mamy cienia szansy na żadne kluczowe stanowisko unijne. Ani w Komisji Europejskiej, ani w parlamencie UE. I to na bardzo wiele lat. Dalej - wkrótce zaczną się prace nad unijnym budżetem na lata 2020-2026. Akurat w momencie kiedy miałaby się rozpocząć druga kadencja Donalda Tuska. Jak wiadomo, w sprawie rozdziału pieniędzy na poszczególne kraje ważne są nie tylko oficjalne rozmowy, ale także nieoficjalne. Powiedzmy szczerze: budżet na lata 2014-2020 mamy bardzo dobry, ponad sto miliardów euro. Trzeba jednak pamiętać, że nieprzypadkowo Jerzy Buzek był wtedy szefem Parlamentu Europejskiego, a Janusz Lewandowski komisarzem odpowiedzialnym za budżet UE. I sprawa najważniejsza - Polska miała wówczas bardzo dobrą pozycję w Unii.

- Co to znaczy „bardzo dobra pozycja”?
- Uważano, że kierowanie pieniędzy do Polski ma sens, że te środki zostaną bardzo dobrze wykorzystane, a inwestycje infrastrukturalne będą służyć całej Unii. Jeżeli nasza pozycja w Brukseli zostanie osłabiona, a to już się dzieje, nie możemy liczyć na przychylność Komisji Europejskiej. Dlaczego Europa miałaby jakoś szczególnie pomagać eurosceptycznemu rządowi? Zatem jeśli nie będzie Polaka w czołówce europejskich decydentów, zapłacimy za to.

- Czy przypadkiem nie jest tak, że wszystkie plany i prognozy się posypią, jeśli Wielka Brytania odejdzie ze struktur Unii?
- Ależ oczywiście, jest się czego obawiać, ponieważ specjaliści twierdzą, że jednak będzie kilka procent głosów więcej za wyjściem z Unii. Jeśli tak się stanie, to sytuacja Wspólnoty niesamowicie się skomplikuje. Tej drogi jeszcze nikt w Unii nie przerabiał. Po drugie - Wielka Brytania wpłaca co roku do wspólnego budżetu około 9 miliardów euro. Jeśli ich zabraknie, trzeba całkowicie przebudować wydatki UE.

- Co to oznacza dla Polski?
- Korektę budżetu, nawet tego, który zatwierdzono do roku 2020. Trzeba będzie ciąć programy infrastrukturalne, np. drogę S5 w regionie. Koszt jej budowy to 5 mld zł, z czego ponad 4 mld to pieniądze unijne. Tymczasem trwają już procedury przetargowe...

Jacek Deptuła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.