Zakpili z prawa. Groźni bandyci zbiegli z więzienia. „Wakacje” trwały trzy dni

Czytaj dalej
Fot. Przemysław Decker
Aleksandra Pasis

Zakpili z prawa. Groźni bandyci zbiegli z więzienia. „Wakacje” trwały trzy dni

Aleksandra Pasis

Kompani z celi Zakładu Karnego w Grudziądzu znowu siedzą. Na razie w areszcie. Będą tam przebywać do momentu rozprawy sądowej. Wobec 28 funkcjonariuszy służby więziennej wyciągnięto konsekwencje służbowe. Prokuratura natomiast nie wyklucza zatrzymań.

- Przesłuchaliśmy podejrzanych i postawiliśmy im zarzuty samouwolnienia się z więzienia - mówi „Pomorskiej” Marcin Licznerski, zastępca prokuratora rejonowego w Grudziądzu. - Za ten czyn grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

O tym, ile dostaną do odsiadki, zadecyduje sąd. Wyrok zostanie doliczony do kary, która została orzeczona za wcześniejsze przestępstwa.

Z informacji prokuratora Licznerskiego wynika, że wszyscy przyznali się do zarzucanych czynów, ale tylko jeden ze zbiegów zdecydował się na składanie wyjaśnień przed śledczymi. - Potwierdził przebieg ucieczki - relacjonuje Marcin Licznerski. - Przyznał, że przepiłowali kraty w oknie, a następnie z muru przylegającego do ściany budynku na ziemię dostali się za pomocą linki. Pozostała dwójka odmówiła współpracy z prokuratorami.

Jeśli chodzi o czwartego z zatrzymanych, 23 - letniego mieszkańca województwa warmińsko-mazurskiego, usłyszał zarzut pomoc w zorganizowaniu ucieczki osadzonych i zatajanie informacji o miejscu pobytu poszukiwanych.

Zarówno śledczy jak i policjanci zaznaczają, że sprawa jest rozwojowa i zatrzymań osób współpracujących ze zbiegami może być więcej.

Sobota. Ok. godz. 21. Jak co dzień w Komendzie Miejskiej Policji w Grudziądzu trwa odprawa funkcjonariuszy, którzy mają rozpocząć służbę. Przerywa ją porażająca informacja od dyżurnego, który został powiadomiony o ucieczce trójki osadzonych z Zakładu Karnego nr 2. Na miejsce od razu udają się policjanci oraz pies tropiący. Niestety, nie podejmuje śladu, co może oznaczać, że przestępcy oddalili się samochodem. Dlatego zapada decyzja o blokadach dróg wylotowych. Niestety - jak się okazuje - bezskuteczna.

Po uciekinierach zostaje tylko... lina zwisająca z około 5 metrowego muru. Muru, który paradoksalnie stał się ich „przepustką” na trzydniowe „wakacje”.

Kolejne godziny akcji służby więziennej, policji i prokuratury zaczynają rozwiewać wątpliwości w jaki sposób trójka recydywistów wydostała się na wolność. Kraty w oknach - co w późniejszym postępowaniu potwierdza jeden z przestępców - przepiłowali brzeszczotem. Komunikować się ze „swoim pomocnikiem” na wolności mieli za pomocą telefonu komórkowego. Jak te przedmioty przemycili do celi? Jest to cały czas przedmiotem dochodzenia.

Jedna z hipotez - jak się nieoficjalnie udało nam dowiedzieć - jest taka że tzw. blenda w oknie celi mogła być uszkodzona i to właśnie przez nią ktoś z zewnątrz mógł podawać narzędzia, korzystając z tego, że cela przylegała do muru zewnętrznego i znajdowała się zaledwie na pierwszym piętrze. Wystarczyło rzucić prześcieradło, by przedmioty te trafiły do bandytów.

Niedziela. Policja decyduje się na publikacje wizerunku przestępców w mediach. Poszukiwania nadal nie przynoszą efektu. Dyrektor Generalny Służby Więziennej powołuje zespół, który ma wyjaśnić okoliczności zdarzenia.

Poniedziałek. Przełomu w sprawie nie ma. Uciekinierzy wciąż cieszą się wolnością. Prokuratura natomiast wszczyna procedury pozwalające na wydanie listów gończych. Śledczy prowadzą dwa dochodzenia. W sprawie ucieczki i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy ZK.

Wtorek. Zapadają pierwsze, radykalne decyzje o dymisjach w służbie więziennej. Minister Sprawiedliwości odwołuje dyrektora Okręgowej Służby Więziennej w Bydgoszczy. Leci też „głowa” szefowej Zakładu Karnego nr 2 w Grudziądzu.

Godz. 21. Recydywiści i ich wspólnik wpadają w ręce kryminalnych w wynajętym mieszkaniu w Poznaniu. - Byli zaskoczeni, ale nie stawiali oporu. Nie mieli broni ani innych niebezpiecznych narzędzi - o kulisach zatrzymania mówił insp. Sławomir Światłowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Z naszych działań wynika, że mogli planować kolejne przestępstwa. Nie wykluczamy, że chcieli wyjechać za granicę.

O miejscu pobytu uciekinierów policjanci dla dobra śledztwa nie chcą mówić. Pewne jest, że nie ma ich w Grudziądzu. I najprawdopodobniej już tu nie wrócą, by odsiadywać karę. A na pewno już nie we trójkę. Zgodnie z przepisami powinni bowiem zostać rozdzieleni.

Aleksandra Pasis

W grudziądzkim oddziale Gazety Pomorskiej pracuję kilka lat. Zajmuję się głównie tematyką związaną z samorządem, sprawami społecznymi oraz kryminalnymi. Praca z ludźmi, a dokładniej ich historie: jedne dramatyczne, inne zabawne, jest jednocześnie tym co sprawia mi dużą satysfakcję. A najważniejsze - uczy pokory. Po pracy lubię jeździć na rowerze. W czasie urlopu - podróżuję. Gdy znajduję wolną chwilę wieczorem sięgam po książki. Tradycyjne. Papierowe. Tak jak tradycyjna Gazeta Pomorska.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.