Zagadki dla dorosłych. Żeby w głowie nie rdzewiało

Czytaj dalej
Fot. Jolanta Zielazna
Jolanta Zielazna

Zagadki dla dorosłych. Żeby w głowie nie rdzewiało

Jolanta Zielazna

Wiesław chodzi po pokoju i wymyśla zadania: o brukarzach, którzy w różnym tempie układali kostkę; dzieciach, które wyjadały ciastka, schowane przez mamę.

Jedne zadania na logiczne myślenie, inne na skojarzenia, tu trzeba policzyć, tam pokombinować, zastanowić się. Jola siedzi nad zadaniami językowymi. Z sylab układa wyrazy, z jednego słowa - kilka innych - trzeba wyszukać wyrazy ukryte. Albo z chaotycznych zdań ułożyć spójny tekst.

Jolanta i Wiesław Piekarscy mieszkają w Jeżewie - gminnej wsi w powiecie świeckim. Ona - polonistka z doktoratem, uczy w miejscowej szkole podstawowej, on - trener rozwoju osobistego i doradca zawodowy, który jeszcze niedawno był menedżerem w przemyśle. Właśnie podjął odważną decyzje, rozstał się z korporacją i założył własną firmę szkoleniową. Pod wpływem spotkań z seniorami.

Niedawno ukazała się ich wspólna książka „Senior sprawny intelektualnie. Ćwiczenia, zadania, gra edukacyjna”. Jak się okazuje - już druga.

Seniorzy wpadli przypadkiem

Książki są owocem zajęć Piekarskich ze starszymi mieszkańcami wsi. Wcale nie z Jeżewa. Jak to często bywa - w pracę z seniorami wpadli przypadkiem. Bardzo im się spodobała. - Dzięki temu, że trafiliśmy na wspaniałych seniorów - mówią.

To Wiesław zupełnie przypadkowo uruchomił ciąg zdarzeń z nieoczekiwanym finałem. W dodatku dla niego była to zmiana dość radykalna. Grubo ponad 30 lat związany był z przemysłem, pracował na stanowiskach menedżerskich technicznych.

- Jednak przez całe życie miałem w sobie taki magnes, że ludzie przychodzili do mnie z problemami. Koledzy na studiach, w wojsku, później także w dojrzałym życiu, nawet obcy ludzie. Starałem się pomagać, ale robiłem to bardziej intuicyjnie.

Żona wsparła go, by poszedł na studia w tym właśnie kierunku. Posłuchał, został trenerem rozwoju jednostki i grupy, później doradcą edukacyjno-zawodowym.

On ją zachęcił do studiów doktoranckich. Jola jako nauczycielka robi różne, międzypokoleniowe, środowiskowe projekty. Jest finalistką Nagrody im. Sendlerowej „Za naprawianie świata”. Ten nagły zwrot w stronę seniorów nie był planowany.

Wiesław: - Podczas studiów promotor nieoczekiwanie poprosił o określenie się z tematami pracy licencjackiej. Nie byłem na to przygotowany. Praca miała być w wersji warsztatowej i jakoś tak przyszła mi na myśl aktywizacja seniorów. Po prostu „strzeliłem”. Mamy sporo takich osób w rodzinie, więc temat wyszedł mimochodem.

Jola na opowieść męża reaguje teatralnym szeptem, składając ręce: - Matko Boska!

Bo dopiero, kiedy zgłosił temat, a później powiedział żonie, zaczęli się zastanawiać, jak to „ugryźć”? Im więcej o tym rozmawiali, tym bardziej się podobało.

Był przełom 2015/2016 roku. W trzech gminach powiatu świeckiego Wiesław przeprowadził badania wśród seniorów. Seniorzy ze Świekatowa okazali się najbardziej chętni do intelektualnego działania.

Odbyły się dwa warsztatowe spotkania, a później jeszcze Piekarscy zorganizowali uczestnikom wycieczkę do Centrum Nauki Eksperyment w Gdyni.

Seniorzy mają świadomość, że trzeba coś robić, bo sprawność umysłowa to również niezależność, a to jest w tym wieku istotne.

Eksperyment pełen emocji

Jola patrzyła na mężowski warsztat okiem nauczycielki. - Okazało się, że ważne jest, by zajęcia nie odbywały się na zasadzie lekcji, zadania do odrobienia, tylko towarzyskiego spotkania, z czasem na pogawędkę, na kawę i ciastko, żeby był czas na integrację. Ćwiczenia w parach, w grupie - to był dobry strzał.

Odzew ze strony seniorów był bardzo pozytywny.

W 12-osobowej grupie najstarsza, wtedy 84-letnia pani Halinka, po pierwszych zajęciach powiedziała: - Nie wiem, czy ja to dobrze robię, ale przyszłam. Jakbym się nadawała, to bym bardzo chciała przyjść na następne warsztaty. Bo ja tu tak mało robię.

- Jej słowa do dziś dźwięczą mi w uszach - mówi Jola. - Jak bym się nadawała...

Do Centrum Nauki Eksperyment pojechało 8 osób. 84-letnia pani Halinka też. Na początku czuli się trochę zagubieni, onieśmieleni. Piekarscy objaśniali każde interaktywne stanowisko, co, jak zrobić.

Szybko się jednak okazało, że przydaje się zawodowe i życiowe doświadczenie oraz wyniesiona z pracy znajomość zasad działania różnych urządzeń. - Pan ślusarz czy spawacz wiedział, że jeśli pociągnie dźwignię, to uruchomi coś, co z kolei spowoduje następna reakcję - zdradza Jola. Seniorzy się rozkręcili, eksperymentowali bez znużenia. Początkowo chodzili grupą, później się rozpierzchli, każdy próbował czegoś innego, a w końcu i innym zwiedzającym zaczęli objaśniać doświadczenia. Interesowały ich inne działy niż uczniów, z którymi polonistka też jeździ do Eksperymentu.

Podczas podsumowania wszyscy stwierdzili, że brakuje właśnie takich spotkań. Chętnie by w nich uczestniczyli, gdyby odbywały się cyklicznie. Seniorzy szukają różnych rozrywek, różnych zajęć.

Chęć współdziałania ze strony starszych mieszkańców, oczekiwanie na jeszcze, na więcej zainspirowało Jolę i Wiesława.

- Dostaliśmy bardzo pozytywną energię i stwierdziliśmy, że warto się tym zająć - mówią zgodnie. Pierwsza książka „Aktywny senior. Jak zachować sprawność intelektualną w podeszłym wieku?”, która ukazała się w 2016 roku, jest opisem właśnie tych warsztatów, które były pracą licencjacką Piekarskiego.

Mózg się grzeje

- Łyknęliśmy bakcyla pracy z seniorami podczas tych zajęć - nie ukrywają Jola i Wiesław Piekarscy. - Ludzie byli aktywni, chcieli dyskutować, rozmawiać, uczestniczyć.

Mają sygnały, że książka ciągle jest wykorzystywana.

Jolanta i Wiesław Piekarscy: - Bliżej nam do seniora niż juniora, więc szukamy wzorca.

Seniorzy nie wychodzili Piekarskim z głowy. Mimo że w gminach zaczęły powstawać filie uniwersytetów trzeciego wieku okazało się, że są ludzie, którym bardziej odpowiadają zajęcia warsztatowe, na których „mózg się grzeje”. Seniorzy ze Świekatowa też zachęcali: zróbcie coś jeszcze.

Dojrzewała więc myśl, by przygotować kolejną książkę. Właśnie niedawno ukazała się. „Senior sprawny intelektualnie. Ćwiczenia, zadania, gra edukacyjna” - to już typowe scenariusze zajęć warsztatowych.

Bonusem jest gra edukacyjna „Senior w podróży”. To pomysł Joli, która z uczniami często wymyśla gry edukacyjne. W tej popularyzuje wiele lokalnych - także z naszego regionu - szerzej nieznanych atrakcji turystycznych.

Większość zadań Piekarscy wymyślają sami. Czy na kimś je testują? - Staramy się, by poziom był bardzo zróżnicowany - wyjaśnia Wiesław. - Od bardzo prostych do trudniejszych. Nad niektórymi zadaniami odbywają się burze mózgów. Często gęsto właśnie w ten sposób zagadkę uda się rozwiązać. Czasami się nie uda. - Gdy dowiadują się, jakie to proste, że trzeba było tylko trochę pokombinować - jest dużo śmiechu i zabawy - opowiadają małżonkowie.

- Trzeba sobie od razu powiedzieć, że wynik jest sprawą drugo- a nawet trzeciorzędną - podkreśla Wiesław. - Żeby seniorzy nie obawiali się, że nie dadzą rady. Ważne jest, by popracować intelektualnie, zmusić umysł do pracy.

Scenariusze warsztatowe są dobrą propozycją dla osób prowadzących zajęcia z seniorami. Okazuje się jednak, że pomysły można wykorzystać w wiele sposobów.

- Seniorzy kupują tę książkę, organizują towarzyskie spotkania w domu, przy kawie i próbują zadania rozwiązywać - mówi Wiesław.

Jola: - Kupują babcie i z wnukami ćwiczą rozwiązania.

Szukamy wzorca

To nie jest tak, że warsztaty działają w jedną stronę: Piekarscy dla seniorów. Oni sami też wiele z tych spotkań czerpali i czerpią. Porobili wiele obserwacji. Na przykład takich, że seniorzy na wsi często nie idą na imprezy, bo wstęp jest płatny. Przy niskich emeryturach rolniczych ma to znaczenie.

Trzeba gdzieś dojechać, a to problem. Ważny jest czas zajęć, by nie kolidował z codziennymi rytuałami.

- Seniorzy mają świadomość, że trzeba coś robić, bo sprawność umysłowa to również niezależność, samodzielność, a to jest w tym wieku bardo istotne - podkreśla Jola. - Równie ważne, jak sprawność fizyczna.

Podczas warsztatów lepiej poznali się sami seniorzy, a i Piekarscy spotkali wiele nietuzinkowych osób, m.in. mistrzynię Polski w skacie, medalistkę olimpijską, mistrzynię świata w wioślarstwie. Poza tym sami też uczą się od starszych.

Jola: - Uczymy się niesamowitej aktywności, takiej, która nie ma końca. Dla mnie wzorem jest tyle razy wcześniej wspominana pani Halinka, której wszędzie było pełno.
Wiesław: - Pani Krysia, która jeździ po kraju na turnieje skata.
Jola: - Podoba mi się żwawość, pogoda ducha, niepoddawanie się.
Wiesław, śmiejąc się: - Generalnie rzecz biorąc, bliżej nam już do seniora niż juniora...
Jola - ....więc szukamy wzorca.

Jolanta Zielazna

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.