Za niewłaściwe zachowanie w lesie można dostać mandat!

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski
Marek Weckwerth

Za niewłaściwe zachowanie w lesie można dostać mandat!

Marek Weckwerth

Lato, piękna pogoda, urlop... Wielu z nas wykorzystuje ten czas na wyprawy do lasu. Kusi bogactwo jego runa: grzyby, jagody, borówki. I wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie fakt, że niekiedy zamiast z koszem pełnym leśnych przysmaków, można wrócić do domu z mandatem, albo - co gorsza z guzem lub poważniejszymi urazami.

Po ostatnich nawałnicach, jakie przeszły przez nasz region, uszkodzonych zostało mnóstwo drzew. Na grzybiarza, zbieracza jagód lub zwykłego wędrowca może więc upaść drzewo albo odłamany konar, gałąź. I nieszczęście gotowe.

- Już po jagodach... Teraz można zbierać grzyby, ale czysto teoretycznie, bo u nas obowiązuje zakaz wstępu do lasu - mówi Krzysztof Sztajnborn, nadleśniczy w Żołędowie. - Zakaz wprowadzony został po ostatniej nawałnicy, która na terenie pięciu leśnictw powaliła drzewa o łącznej masie 10 tysięcy metrów sześciennych. Oczywiście za zignorowanie zakazu można dostać mandat, ale uczuliłem strażników, aby tylko pouczali ludzi, wyjaśniali im, że niefrasobliwość może ich kosztować utratę zdrowia lub życia. Przecież wystarczy, że na głowę spadnie nadłamana gałąź. Na szczęście widać, że zakaz jest generalnie szanowany, mało osób pojawia się w lesie.

Stałym problemem w tutejszych lasach jest za to wyrzucanie śmieci. Większego problemu nie ma z rozpalaniem ognisk, bo mało jest tu miejsc biwakowych. Każdy dym jest szybko dostrzegany z wież przeciwpożarowych. - Przypominamy, że w razie wzniecenia pożaru, sprawca może być obciążony kosztami akcji gaśniczej, a to niekiedy ogromne pieniądze. - dodaje Krzysztof Sztajnborn.

Lista przewinień, za jakie można zostać ukaranym przez strażników leśnych, jest długa. Niektóre są tak oczywiste, że tłumaczenie „nie wiedziałem”, jest albo infantylne, albo zwyczajnie głupie. Takim jest właśnie wyrzucanie śmieci, rozpalanie ognisk czy wjazd samochodem (jeśli droga nie jest oznakowana jako udostępniona do ruchu kołowego).

Śmieci widać zwłaszcza na obrzeżach wielkich miast (stąd problem m.in. w nadleśnictwie Żołędowo położonym na północ od Bydgoszczy). Ale nie tylko tam, bo i mieszkańcy małych miejscowości, a także właściciele działek rekreacyjnych nie stronią od wyrzucania nieczystości i niepotrzebnych rzeczy całkiem nie daleko od swych siedzib. Zmotoryzowani wyrzucają je dalej, zwykle w pobliżu śródleśnych dróg.

- Ludzie wyrzucają wszystko: nawet stare kanapy, telewizory, pralki - wylicza szef leśników w Żołędowie. - Na usuwanie śmieci wydajemy rocznie około 70 tysięcy złotych.

Wracając do jagód, choć te gdzieniegdzie już się skończyły, trzeba wiedzieć, że karane jest zgarnianie specjalnym przyrządem przypominającym grzebień. Zgarniak zdecydowanie ułatwia zbieranie, ale też niszczy jagodowe krzaki. Strażnik może wlepić mandat i skonfiskować „grzebień”.

Co oczywiste, karany jest także nielegalny wyrąb drzew i ścinanie gałęzi. Jednak nie każdy wie, że w lesie nie wolno również swobodnie wypuszczać psa. Mimo że wokół cisza, pusto, trzeba go trzymać na smyczy!

Plagą jest nieuprawniony wjazd do lasów pojazdów mechanicznych. Największe szkody powodują szalone, z dużą prędkością, przejazdy na quadach i motocyklach crossowych.

- Takich szaleńców na motocyklach widziałem nawet w głębokim jarze rezerwatu Zbocza Płutowskie - nad doliną Wisły. Zresztą w wielu innych miejscach także - przypomina sobie Tadeusz Frymark, przewodnik turystyczny województwa kujawsko-pomorskiego.

- Za zwykłe wykroczenie grozi mandat do 500 złotych, ale gdy rzecz jest poważna, na przykład ktoś wyrzucił chemikalia, wtedy kierowana jest do sądu - przestrzega Mateusz Stopiński, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu. - Sąd może nałożyć znacznie wyższą karę.

Marek Weckwerth

Dziennikarz "Gazety Pomorskiej" specjalizujący się tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego, transportu, gospodarki oraz turystyki i krajoznawstwa. Zainteresowania: turystyka, rekreacja i sport, kajakarstwo, historia, polityka. Instruktor, komandor spływów i wypraw kajakowych, autor podręczników dla kajakarzy i setek artykułów prasowych z tego zakresu. Rekordzista Polski w pływaniu kajakiem rzekami pod prąd od ujścia do źródła. Magister nauk politycznych po uczelniach w Poznaniu i Bydgoszczy.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.