Wyprawa po żużlowe złoto [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Kowalski
Joachim Przybył

Wyprawa po żużlowe złoto [wideo]

Joachim Przybył

Dobra informacja przed żużlowym finałem w Gorzowie: Get Well na wyjazdach zdobywa średnio 42 punkty. Zła - Stal na własnym torze aż 54.

Wymarzony wynik to 48:42 - da złoto torunianom. Gdyby o zwycięstwie miała zadecydować tęsknota za mistrzostwem, to torunianie wygraliby w cuglach. Na złoto czekają już 8 lat, a triumf w 2008 roku w finale z Unią Leszno pamiętają menedżer Jacek Gajewski, trener (wtedy zawodnik) Robert Kościecha, a ze składu Chris Holder i Adrian Miedziński.

Gorzowianie po raz ostatni świętowali mistrzostwo ekstraligi zaledwie dwa lata temu. Drużyna nie zmieniła się wiele, nadal w niej startują Niels Kristian Iversen, Marej Żagar, Krzysztof Kasprzak, Bartosz Zmarzlik i Adrian Cyfer.

Wtedy trenerem był Piotr Paluch, dziś opiekuje się młodzieżą w Stali i pomaga Stanisławowi Chomskiemu. - Nigdy nie można być spokojnym, sport uczy pokory. Zwycięstwo i złoty medal musimy sobie wywalczyć. Jedziemy z nastawieniem, żeby to złoto zdobyć. Do odrobienia jest osiem punktów, musimy wygrać dwa biegi 5:1, a jak wiemy, w Toruniu jeździ wielu znakomitych zawodników - podkreśla.

Nie będzie łatwo, będą emocje i wszyscy mecz będą oglądać na stojąco



Get Well Toruń bliżej mistrzostwa. "Jepsen Jensen był beznadziejnie słaby, ale 8 punktów zaliczki to może być za mało" (źródło: Press Focus/x-news)

Komu bliżej do złota

W gorzowskim klubie starają się tonować nastroje. - To jest finał i każdy musi być skoncentrowany na sto procent. Nie ma co rozpamiętywać tego, co było tylko należy dobrze przygotować się do następnego meczu - podkreśla Przemysław Pawlicki.

W liczenie punktów nie chce bawić się trener Stanisław Chomski. Doświadczony szkoleniowiec był chwalony za decyzje taktyczne na Motoarenie, ale teraz stanie przed jeszcze trudniejszym zadaniem. - To tylko i aż osiem punktów. Prawda jest taka, że teraz Get Well jest bliżej złota, a my spróbujemy to odrobić na własnym torze - podkreśla Chomski.

Zdecydowanie jednak złoto dla miejscowych typuje legenda Stali Piotr Świst. - Torunianie będą walczyli w Gorzowie, ale ja jestem przekonany, że Stal Gorzów już ma mistrzostwo. Myślę, że osiem punktów przewagi torunian to bardzo, bardzo mało - powiedział na antenie Radio Zachód.

To jest sport, ale Stal Gorzów jedną nogą stoi twardo na najwyższym stopniu podium, a druga już prawie tego podium dotyka.

Można nawet wygrać

W Toruniu nastroje są mieszane. Po pierwszym meczu dominowała radość z nutką niedosytu. - Można było wygrać wyżej - komentowali kibice, ale i niektórzy zawodnicy.

Można, ale to już przeszłość. Historia play off pokazuje, że takie zwycięstwa bywały decydujące w dwumeczach o medale. Co więcej, wydaje się, że bronić przewagi nawet na wyjeździe jest łatwiej niż odrabiać takie straty na swoim torze.

Fakty są takie, że wynik 49:41 to najwyższa wygrana gospodarza pierwszego meczu finałowego od 2007 roku, gdy wznowiono system play off. Do ostatniej niedzieli najlepszym wynikiem było 47:42 w 2012 roku gorzowskiej Stali z Unią Tarnów. Przed rokiem Betard Wrocław (gościnnie w Częstochowie) przegrał 41:49 z Unią Leszno.



Oprawa kibiców Falubazu podczas półfinału ekantor.pl Falubaz Zielona Góra - Get Well Toruń

Paweł Przedpełski uważa, że "Anioły" stać nawet na zwycięstwo w Gorzowie. - Stal u siebie jest bardzo mocna, ale Falubaz pokazał, że można tam wygrać. Na teraz to my jesteśmy bliżej mistrzostwa. W perspektywie mamy mecz w Gorzowie, gdzie zawsze jest ciężko, ale jesteśmy dobrze przygotowanym teamem, więc myślę, że damy radę - podkreśla junior.

Kibice w Toruniu mają żywo w pamięci ostatni wyjazd do Gorzowa. W maju Get Well został zdeklasowany 62:28. Jednym z tych, którzy mocno zawiedli w tym meczu był Martin Vaculik. - Mamy doświadczenie z jazdy w Gorzowie po poprzednim meczu. Obiecuję, że będzie lepiej, osobiście tor w Gorzowie nawet lubię. Osiem punktów to dobra zaliczka - przekonuje żużlowiec.

Niewykluczone, że Słowak będzie kluczową postacią w tym meczu. W lidze notował tam bardzo dobre występy w ostatnich latach, w 2012 właśnie na tym torze wygrał turniej Grand Prix.

Dwa dni Grega

Kibice „Aniołów” mogą być raczej spokojni o formę liderów Grega Hancocka i Chrisa Holdera, którzy świetnie ścigają się w play off. Dla Amerykanina to może być wyjątkowy weekend w karierze. W sobotę jako pierwszy żużlowiec w historii odjedzie turniej Grand Prix numer 200 w Sztokholmie, a w niedzielę ma szansę na trzecie złoto w ekstralidze (poprzednio 2011 w Zielonej Górze i 2012 w Tarnowie).

- Oczywiście, że chcielibyśmy mieć po pierwszym meczu 10 czy nawet 15 punktów przewagi - mówi Greg Hancock. - Jednak to jest przecież finał z udziałem dwóch najlepszych drużyn w sezonie. I trzeba do rewanżu podejść w taki sam sposób jak do drugiego spotkania z Zieloną Górą. Nie wolno spoglądać na to, że mamy osiem punktów zaliczki, tylko trzeba walczyć o końcowe zwycięstwo. Chcemy wygrać w Gorzowie podwójnie: wygrać mecz i zdobyć tytuł - zapowiada Amerykanin.

Mecz finałowy rozpocznie się w niedzielę o godz. 19.00. Transmisja w nSport +. O godz. 16.30 początek rewanżowego meczu o brąz: Falubaz Zielona Góra - Betard Wrocław (48:42).

Wielkie pieniądze na czarnym torze

Finał i mistrzostwo to nie tylko sława i miejsce w historii, ale wymierne korzyści dla klubów.

Get Well Toruń zaplanował w tym roku wydatki na poziomie 8,5 mln zł. Przy zwycięstwie w finale Przemysław Termiński nie będzie musiał martwić się o zamknięcie budżetu, bo mistrz Polski zainkasuje prawie 1,5 mln zł.

900 tys. dostaje każdy klub ekstraligowym, awans do play off wyceniono na 150 tys. zł dodatkowo, mistrzostwo na 100 tys. zł (srebro to 70 tys. zł).

Do tego jeszcze wpływy z telewizji. W rundzie zasadniczej nSport+ płaci 57 tys. gospodarzowi meczu telewizyjnego. Mecze z Motoareny były pokazywane pięciokrotnie w rundzie zasadniczej plus półfinał i finał. Czyli w sumie ponad 350 tys. zł.

Nie zapominajmy o większych dochodach z biletów. W rundzie zasadniczej średnio na Motoarenę przychodziło ok. 9 tys. kibiców. Oba mecze w play off obejrzało ok. 30 tysięcy fanów. Get Well nie szalał z cenami na mecz finałowy i nie podniósł ich drastycznie, jak to robi większość klubów. Dochód z meczu możemy oszacować na 600 tys. zł, to jakieś 200-300 tys. mniej niż Unia Leszno, mistrz z poprzedniego sezonu.

Joachim Przybył

Fan koszykówki, rowerowych wypraw, historii i astronomii. Toruński (i nie tylko) sport obserwuję i opisuję od prawie 20 lat. Piszę o koszykówce, żużlu, hokeju, piłce nożnej, MMA, ale także o kibicach i sportowych zjawiskach. Dlaczego sport? Za prostotę, kontakt z ludźmi, jasne reguły i prawdziwe emocje. Na platformach Polskapress staram się odpowiadać na wszystkie Wasze potrzeby, dlatego równie ważne dla mnie są rekreacja i sport zwykłych ludzi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.