Artur Drożdżak

Wychowawcy nie uwierzyli, że w ośrodku doszło do aktu takiej przemocy

Pokrzywdzona Ewa już opuściła sądecką placówkę, w której w 2015 roku doznała krzywdy Fot. 123rf Pokrzywdzona Ewa już opuściła sądecką placówkę, w której w 2015 roku doznała krzywdy
Artur Drożdżak

Było czerwcowe popołudnie 2015 roku, gdy dwie dziewczynki podeszły do wychowawczyni z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej w Nowym Sączu i ściszonym głosem przyznały, że z okna budynku widziały niecodzienny incydent.

Z opowieści podopiecznych wynikało, że widziały, jak grupka znanych im nastolatków dopuściła się aktu przemocy w stosunku do ich koleżanki, 16-letniej Ewy. Nagą pokrzywdzoną na trawniku zasłonięto kocem i zmuszono ją do nieobyczajnych czynności. Wszystko odbyło się w takim miejscu przed gmachem placówki, którego nie obejmowały kamery monitoringu.

Wychowawczyni po wysłuchaniu opowieści dziewczynek skonsultowała się z innymi pracownikami i uznała, że ta relacja dzieci „jest nieprawdopodobna”.

Prokurator wkracza

Sprawie nie nadano żadnego biegu, bo za kilka dni miały się zacząć wakacje i wszyscy już myśleli o wypoczynku.

Sytuacja zmieniła się, gdy we wrześniu w placówce pojawił się prokurator i zaczął zadawać pytania dotyczące seksualnego incydentu sprzed trzech miesięcy z udziałem 16-latki. O tym, że mogło dojść do przestępstwa, śledczy otrzymali sygnał od psycholożki z podobnej placówki. Do specjalistki zgłosiła się jedna z dziewczynek, świadek incydentu.

Gdy we wrześniu sprawa wyszła na jaw, Ewy nie było w placówce, nie wróciła do niej z przepustki. Odnalazła się po kilku dniach w podobnym ośrodku pod Nowym Sączem. Psycholożka pojechała tam do niej, by usłyszeć jej relację o przemocy seksualnej, jakiej padła ofiarą. Dziewczynka opowiedziała co się wtedy zdarzyło w sądeckiej placówce.

„Kary” za stracone gole

Przyznała, że z grupą kilku osób grała w piłkę. Kto stał na bram-ce, ten zbierał punkty za puszczone gole. Po przekroczeniu pewnej liczby punktów, w ramach „kary”, musiał spełnić życzenia innych grających.

Ewa widziała, jak grupka graczy się naradza i usłyszała co ma zrobić. Na te warunki zabawy dobrowolnie przystała, bo czuła się opuszczona i nie miała siły przeciwstawić się kolegom i koleżankom.

Zadanie numer jeden nie było miłe: wypić obrzydliwy płyn, który dostała w pojemniku. Tylko spróbowała i już miała odruch wymiotny. Wiedziała, że składnikami były mocz i popiół z papierosów.

Kara numer dwa: pocałować nieletniego Ryśka. Najpierw nie chciała się na to zgodzić, ale w końcu cmoknęła go w policzek.

Kara numer trzy: pójść w stronę śmietnika, zdjąć spodenki i bieliznę. Wypięła się, a wtedy Rysiek symulował z nią seks i dotykał jej pośladków. Śmiechu było co nie miara.

Czytaj więcej:

  • Oskarżeni twierdzili, że tylko grali w piłkę
  • Sąd: To był sadyzm
Pozostało jeszcze 66% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Artur Drożdżak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.