Ryszard Terlecki

Wszystko jest polityką. Zachód w odwrocie

Wszystko jest polityką. Zachód w odwrocie
Ryszard Terlecki

Niektórzy z nas jeszcze pamiętają serwisy informacyjne z przed lat, inni widzieli to na zdjęciach i filmach: Sajgon, wiosną 1975 roku. Komuniści wkraczają do miasta, tłumy ludzi szturmują lotnisko łudząc się nadzieją ucieczki, z dachu ambasady amerykańskiej odlatują śmigłowce.

Po dziesięciu latach okrutnej wojny Wietnam Południowy, porzucony przez wielkiego sojusznika, kapituluje wobec bezwzględnego wroga, wspieranego przez Związek Sowiecki i Chiny. Zaczyna się tragedia bambusowego gułagu i krwawy odwet komunistów z północy. Półtora miliona Wietnamczyków na łódkach, tratwach i pontonach ucieka na Filipiny z piekła, jakie zgotują zwycięzcy. Stany Zjednoczone nie tylko płacą wysoką cenę polityczną, ale ich straty sięgają 58 tysięcy zabitych i 300 tysięcy rannych. Nadszarpnięty prestiż najpotężniejszego państwa na świecie odbuduje dopiero Ronald Reagan, wygrywając wybory pięć lat później.

Minęło pół wieku, na lotnisku z Kabulu powtarzają się sceny z Sajgonu. Południowokoreańska armia nie była w stanie poradzić sobie bez sojuszników, afgańska armia rozpadła się pod uderzeniem talibów. Klęska Amerykanów w Wietnamie była porażką całego Zachodu, na szczęście 15 lat później zimna wojna zakończyła się – wprawdzie ograniczonym, ale jednak – zwycięstwem. W Wietnamie, u boku Amerykanów, walczyli też żołnierze z Australii, Nowej Zelandii, Filipin, Korei Południowej. W Afganistanie z talibami walczyli żołnierze z kilkudziesięciu państw. Czy ofiary były daremne?

Zachód nie zdołał zaprowadzić w Afganistanie liberalnej demokracji. Należało raczej budować system silnej władzy, opartej na porozumieniu lokalnych plemion. Talibowie będą przychylni terrorystycznym organizacjom, które miały w Afganistanie swoje bazy. Cały region Środkowego i Bliskiego Wschodu stanie się teraz terenem rywalizacji Chin, Rosji, Iranu, Arabii Saudyjskiej, Turcji.

Stopniowo odtwarza się znany z historii scenariusz walki mocarstw o polityczne, gospodarcze i wojskowe wpływy. Jak zachowa się pacyfistyczna Europa, co zrobią upokorzone Stany Zjednoczone? To już nie daleki Wietnam, to obszar odległy od Rzymu, Wiednia czy Warszawy o parę godzin lotu samolotem. Czy imigranci z Iraku i Afganistanu ruszą na zachód? Kto i jak ich powstrzyma? Czy rozdyskutowane NATO będzie zdolne do obrony Europy? Czy skłócona i dekadencka Unia Europejska poradzi sobie z kolejnym kryzysem?

Czy utopia powstrzymania klimatycznych zmian na jednym i to niezbyt wielkim kontynencie, nie przesłoni prawdziwych niebezpieczeństw? Wycofanie się wojsk z Afganistanu to znów porażka całego Zachodu, ale także bardzo poważne zagrożenie dla Europy. Czy Europejczycy znajdą w sobie dość siły, by przeciwstawić się nadciągającym niebezpieczeństwom?

Ryszard Terlecki

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.