Wójtowi mają wystarczyć dwie kadencje. Za to pięcioletnie

Czytaj dalej
Fot. Mariusz Kapala
Jolanta Zielazna

Wójtowi mają wystarczyć dwie kadencje. Za to pięcioletnie

Jolanta Zielazna

Ograniczenia mają zacząć obowiązywać od wyborów w 2018 roku. Wtedy zacznie tykać zegar.

Prawo i Sprawiedliwość zaczyna prace nad zmianą zasad funkcjonowania i ustroju samorządu.

Pisze o tym wczorajszy „Dziennik Gazeta Prawna”. W sejmowej komisji samorządu terytorialnego mają powstać trzy podkomisje: finansów, rozwoju i ustroju samorządu. Wśród przygotowywanych zmian wrócił postulat wprowadzenia ograniczenia liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch, ale pięcioletnich.

Poseł Grzegorz Woźniak, wiceprzewodniczący sejmowej komisji samorządowej powiedział „Gazecie Prawnej”, że bieg kadencji liczyłby się od wyborów w 2018 roku. Nieważne, jak długo kto jest na urzędzie. To oznacza, że dotychczasowi długoletni wójtowie spokojnie będą mogli startować i poddać się ocenie mieszkańców.


Wójtowie i burmistrzowie od siedmiu kadencji
Create your own infographics

W naszym województwie po ubiegłorocznych wyborach samorządowych mamy 8 wójtów lub burmistrzów, którzy swoją funkcję pełnią siódmą kadencje. Czyli od pierwszych wyborów samorządowych w 1990 roku. Wtedy wójtów, burmistrzów i prezydentów wybierali radni. Wśród tej ósemki jest kilkoro takich, którzy byli jeszcze naczelnikami gminy.

Marek Olszewski (gm. Lubicz, pow. toruński) mówi, że wielokadencyjność to ogromna wartość polskich samorządów.

- Wójtów, którzy pełnią swą funkcję od początku jest w Polsce 5 proc. Pozostali w naturalny sposób zostali wymienieni. Daj Boże, w każdej grupie taką wymianę. System demokratyczny reguluje to najlepiej.

I postuluje, by bez ograniczeń zostawić tę decyzję mieszkańcom. - Wójt jest najbliżej wyborców - przypomina.

Dokładnie takich samych argumentów używa Michał Skałecki (wójt Lubiewa, pow. tucholski) i Jerzy Zająkała (Łubianka, pow. toruński).

Drugi mówi wprost, że jest członkiem PiS, ale w pomyśle ograniczenia liczby kadencji widzi więcej słabości niż plusów. - Koronnym argumentem różnych polityków, którzy w przeszłości zgłaszali ten postulat było, że wokół wójta tworzy się grupa, otoczenie polityków, ludzi pełniących funkcje w samorządzie i jednostkach mu podległych - przypomina. - Podnoszono to jako problem. Trudno z tym dyskutować, bo jeśli długo człowiek wykonuje jakąś aktywność, wokół niego zawsze gromadzi się grupa.

Zająkała jest wójtem siódmą kadencję. - Co cztery lata są wybory i można nas zmienić.
Znacznie więcej wójtów i burmistrzów pełni swą funkcję trzecią - czwartą kadencję. Gdyby istniały ograniczenia, nie mogliby tego robić.

- Z doświadczenia wiem, że sprawność idzie z doświadczeniem. Pierwsza kadencja mija na nauce, realizuje się też wizję poprzednika - wspomina Jerzy Zająkała. - Dopiero w drugiej można realizować swoją wizję. I dalej co? Koniec?

Argumenty zwolenników ograniczenia liczby kadencji podważa Michał Skałecki. - Przykłady na poparcie wprowadzenia kadencyjności tworzone są sztucznie, są nieprawdziwe - twierdzi. - Mówi się o zażyłości, układach, zatrudnianiu członków rodziny. Przez te wszystkie lata nikt z moich krewnych nie był tu zatrudniony. Sam też w tej gminie nie mieszkam i to jest chyba dla mieszkańców korzystne. Gdyby wójtem był ktoś z Lubiewa czy Bysławia, zawsze byłby posądzany o stronniczość.

Dodaje: - Jeśli mówimy o demokracji, niezależności gmin, samorządności to powinna być swoboda wyboru. Wprowadzenie kadencyjności zaprzecza wolnym wyborom.

Ale z zapowiedzi PiS dotyczących samorządów wyłania się jeszcze jedna sprawa. Kadencja wójta ma trwać 5 lat. Nic natomiast nie mówi się o przedłużeniu kadencji gmin. To oznacza, że wybory radnych i włodarzy nie odbywałyby się równolegle. Wójt nie miałby więc nawet szans przedstawienia swego zaplecza politycznego. Teraz komitet, który zgłasza kandydata na wójta musi zaproponować także co najmniej połowę składu rady.

Zwolennikiem ograniczenia liczby kadencji jest sędzia Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, prorektor uczelni Łazarskiego w Warszawie. W rozmowie z „Pomorską” latem tego roku zastrzegał jednak, że wprowadzenie tego ograniczenia bez jednoczesnego oddzielenia stanowisk politycznych od administracyjnych niewiele da.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.