Wojna Rosja-NATO może wybuchnąć już w 2017 roku [rozmowa]

Czytaj dalej
Fot. Sergei Grits
Agaton Koziński

Wojna Rosja-NATO może wybuchnąć już w 2017 roku [rozmowa]

Agaton Koziński

Logika zdarzeń, którą obserwujemy od 2014 r., skłania do postawienia tezy, że Rosja zaatakuje NATO. Oby to był scenariusz fikcyjny - mówi sir Richard Shirreff, były zastępca naczelnego dowódcy sił NATO w Europie (SHAPE).

We właśnie wydanej książce „2017: War with Russia” postawił Pan tezę, że w przyszłym roku wybuchnie wojna między Rosją i NATO. Skąd takie przypuszczenie?
Nie można wykluczyć takiego rozwoju sytuacji. Dlatego właśnie opublikowałem tę książkę, chciałem, żeby ona była formą pobudki - żeby uświadomić, jakie niebezpieczeństwo nam zagraża. Rosja co chwila dokonuje demonstracji siły, dwa lata temu dokonała inwazji na Ukrainę i zajęła Krym. W 2014 r. prezydent Putin uruchomił niebezpieczną dynamikę zdarzeń, które może przynieść różne efekty w relacjach między Rosją i NATO - także takie, które opisałem w swojej książce. Naszym obowiązkiem jest podjąć takie działania, by moje przewidywania pozostały tylko w sferze fikcji.

Twierdzi Pan, że wydarzenia z 2014 r. zmieniły dynamikę wydarzeń. Dlaczego nie wymienił Pan roku 2008, kiedy Rosja zaatakowała Gruzję?
Rzeczywiście, zmiany zaczęły się w 2008 r. - tyle, że inwazja na Gruzję nie wywołało na Zachodzie odpowiedniej reakcji, szybko nastąpił powrót do wcześniejszych schematów postępowania. Wtedy Putin pewnie uznał, że używanie przez niego siły w sferze, którą on sam nazywa „bliską zagranicą” jest w porządku, a Zachód to akceptuje. Konsekwencje tego ponieśliśmy w 2014 r.

Mówi Pan, że po 2008 r. szybko wrócono do „business as usual” w relacjach z Rosją. Odbyło się to z wielkim przytupem, w 2009 r. ogłoszono „wielki reset” w tych stosunkach. Jak to możliwe, że Zachód był wtedy tak ślepy?
Nie tyle był ślepy, co po prostu usłyszał od Putina to, co chciał usłyszeć. A chciał wierzyć, że Rosja jest partnerem strategicznym, który wspiera Zachód w walce z innymi wyzwaniami, przede wszystkim z dżihadystami. Jednocześnie ignorowano fakt, że Rosja pod rządami Putina staje się krajem coraz bardziej autorytarnym.

Teraz udzielił mi Pan odpowiedzi jak politolog. Ale przecież w 2008 r. służył Pan w armii, pracował w kwaterze głównej NATO. Jak to możliwe, że wojskowi też tak uwierzyli Putinowi?
Bo wtedy NATO miało całkowicie inne priorytety. Najważniejszym zadaniem była misja w Afganistanie. Jednocześnie trwały zaawansowane dyskusje o tym, w jaki sposób należy redefiniować artykuł 5. Paktu Północnoatlantyckiego (ten artykuł mówi, że atak na jednego członka Sojuszu jest atakiem na całe NATO - przyp. red.).

Najważniejszy artykuł całego Paktu.
Tak. On jest de facto kwintesencją tego sojuszu i należało dokonać jego przeglądu. Byłem zaangażowany w działania z tym związane. Analizowaliśmy najróżniejsze scenariusze, zastanawiając się, w jakiej sytuacji ten artykuł powinien być zastosowany. I właśnie w takiej sytuacji NATO musiało się odnaleźć w sytuacji, która nastąpiła w 2014 r., kiedy Rosja zajęła Krym.

Wojna na Krymie.
Sir Richard Shirreff - brytyjski generał w stanie spoczynku. Służbę w armii rozpoczął w 1976 r. i pełnił ją do marca 2014 r. Brał udział w wojnie w Iraku w 1991 r. i 2006 r. W latach 2011-2014 pełnił funkcję zastępcy naczelnego dowódcy sił NATO w Europie. W 2010 r. otrzymał Order Łaźni (równoznaczne z nadaniem szlachectwa)

Wróćmy do Pana książki. Pisze Pan w niej, że Rosja w maju 2017 r. uderzy na Łotwę. Na jakiej podstawie stworzył Pan tak precyzyjny scenariusz?
Jak już powiedziałem panu wcześniej, ten scenariusz jest całkowicie fikcyjny. Wybrałem Łotwę, ponieważ ten kraj znałem lepiej niż inne państwa bałtyckie - wcześniej podróżowałem po nim i miałem okazję go poznać z bliska. Generalnie całość oparłem na moich doświadczeniach, które zdobyłem w czasie służby w armii, to moja interpretacja możliwych zdarzeń - oparta na wydarzeniach, których byliśmy świadkami do tej pory.

Jaki rozwój sytuacji Pan przewiduje? Rosja uderzy na Łotwę - i co dalej?
Nie chcę wchodzić w tego typu spekulacje, bowiem już sam atak na Łotwę jest już scenariuszem bardzo hipotetycznym. Piszę o nim, bowiem liczę, że w ten sposób uda się go uniknąć, zostaną podjęte odpowiednie kroki, które pozwolą odstraszyć Rosję.

Na lipcowym szczycie NATO w Warszawie ma zapaść decyzje o ulokowaniu większych sił sojuszniczych na wschodniej flance. To wystarczy, by Moskwę odstraszyć?
To zależy. Te wojska muszą być uzupełnione siłami szybkiego reagowania, które będą stacjonować w swoich krajach macierzystych. Bez tego nie uda się Rosjan powstrzymać, gdyż oni dysponują poważnymi siłami w regionie krajów bałtyckich. Istnieje ryzyko, że Rosja będzie w stanie osiągnąć swoje cele, zanim NATO zdąży w ogóle zareagować. Dlatego tak istotne jest utrzymywanie w gotowości wystarczająco dużo oddziałów zdolnych zareagować w sytuacji, gdyby Rosjanie zdecydowali się jednak zaatakować. Oddziały, które zostaną rozmieszczone na wschodniej flance, na pewno nie wystarczą, jeśli zostaną pozostawione same sobie. One potrzebują wsparcia i to naprawdę solidnego. Bez tego Moskwa nie otrzyma wyraźnego sygnału.

Najsilniejszą armię na świecie posiadają Stany Zjednoczone. Ale jak się prezentuje NATO bez USA? Czy państwa europejskie byłyby w stanie samodzielnie powstrzymać Rosjan?
Nie ukrywam, że martwi mnie fakt, że europejskie zdolności obronne ciągle maleją. Większość krajów na kontynencie w ostatnich latach dramatycznie się osłabiło. Nie miały nawet wystarczającej liczby jednostek, żeby móc wziąć udział w takiej operacji jak misja w Afganistanie. Na pewno stoi przed nimi konieczność odbudowy sprawności własnych armii. NATO to potężny sojusz, także nie powinno być dla niego problemem skuteczne działanie zdolne do odstraszenia każdego potencjalnego przeciwnika i zachowanie pokoju.

Mówi Pan w trybie przypuszczającym. A jakby to wyglądało, gdyby rzeczywiście doszło do konieczności stawienia Rosji czoła?
Na pewno nikt nie chce z nią walczyć. Ostatni szczyt NATO w Walii w 2014 r. wysłał silny sygnał o tym, że Sojusz będzie gotowy do działania w chwili próby. Ale osobiście podchodzę do tych sygnałów, które NATO ostatnio wysyła regularnie, ze sceptycyzmem.

Shirreff: Zajęcie Krymu przez Rosję w 2014 r. uruchomiło groźną dynamikę zdarzeń. To może zakończyć się wojną.

Co jest jego powodem?
Właśnie fakt, że wiele krajów europejskich może nie być w stanie rzeczywiście zareagować. Cięcia w wydatkach na obronność odegrały w tym swoją rolę. Proszę zwrócić uwagę, że na szczycie w Walii podjęto decyzję, że członkowie NATO będą wydawać 2 proc. PKB na kwestie militarne w ciągu najbliższych 10 lat. Trudno uznać to za mocny sygnał. Potrzebne są naprawdę poważne inwestycje w zdolności obronne w wielu krajach Europy. Bo na razie właściwie cały kontynent pod względem militarnym jest zależny od Stanów Zjednoczonych. Na pewno USA będą jeszcze długo światowym liderem w tej dziedzinie, ale różnice między nimi i Europą nie powinny być tak duże.

A pytanie bardziej polityczne, czy wręcz filozoficzne niż wojskowe. Czy gdyby Rosja rzeczywiście zaatakowała Łotwę, czy Polskę, Zachód byłby gotowy zaangażować się w ich obronę? Nie pytam teraz o możliwości obronne - bardziej o wolę, przekonanie, że tak właśnie należy się zachować.
Tak, uważam, że NATO zaangażowałoby się w obro
nę Polski. W końcu po to Sojusz powstał, brzmienie artykułu 5. nie pozostawia w tej sprawie żadnych wątpliwości. Choć też uważam, że trzeba popracować nad zachodnimi politykami, a także tamtejszymi wyborcami, żeby obrona takich krajów jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, czy Hiszpania rozpoczyna się na granicy Polski, czy krajów bałtyckich. Na tym właśnie polega obrona zbiorowa, która jest istotą NATO. Jeśli wszyscy będą myśleli w takich kategoriach, nikt nie odważy się rozpocząć wojny. Ale trzeba mieć przekonanie do tego sposobu myślenia i je demonstrować.

Agaton Koziński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.