Roman Laudański

Widzimy realny proces ubożenia Polaków [wywiad]

Dariusz Jach: - Bywa że najbardziej roszczeniowe są osoby mniej potrzebujące. Dariusz Jach: - Bywa że najbardziej roszczeniowe są osoby mniej potrzebujące.
Roman Laudański

Długotrwałe bezrobocie powoduje degradację materialną i osobowościową - przypomina Dariusz Jach. Pamiętajmy też o niepełnosprawnych.

- Jak sobie radzimy z pomocą dla potrzebujących?
- Zawsze zauważymy akcje czy kampanie pomocowe, które są nagłośnione przez media. A patrząc na problem z punktu widzenia naszego stowarzyszenia - też dajemy radę. Zmieniają się osoby, które wymagają wsparcia i pomocy. Dotychczas głównie apelowało się o pomoc ludziom w złej sytuacji materialnej. Zgoda, mamy w Polce całe grupy społeczne, które wymagają rzeczowego lub finansowego wsparcia. Tymczasem z naszych obserwacji wynika, że zakres pomocy powinien dotyczyć także długotrwale bezrobotnych. Długotrwałe bezrobocie powoduje nie tylko degradację materialną, ale również osobowościową. Nawet zatrudnienie osoby długotrwale bezrobotnej nie gwarantuje, że ona utrzyma tę pracę. W naszej działalności zajmujemy się także wsparciem dla osób niepełnosprawnych. Wsparcie jest potrzebne nie tylko dla tych osób, ale i ich rodzin. Potrzeba większego zrozumienia niepełnosprawności i wsparcia dla niepełnosprawnego i jego rodziny.
Powszechnie mówi się, że w Polsce nie ma pracy dla osób z niepełnosprawnością. Z naszego doświadczenia wynika, że nawet kiedy proponujemy takim osobom pracy, a one chcą pracować, to sprzeciwiają się temu rodzice lub opiekunowie. Boją się utraty świadczeń socjalnych, także społecznego napiętnowania, że „chore” dziecko wysyłane jest do pracy. To zaszłości, które trzeba zmieniać.

- Po 1989 roku wypracowaliśmy dobry system pomocy społecznej i organizacji pozarządowych?
- Idea obecnego systemu jest dobra. Mamy instytucje świadczące pomoc. Natomiast przewagą organizacji pozarządowych jest oddolna działalność. Potrzebna jest współpraca. Nasze stowarzyszenie nie może na nią narzekać. Dobrze współpracuje się nam z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej czy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Chełmnie.

Polska bieda: - Bieda na wsi nie różni się od biedy w mieście - mówi Dariusz Jach, wiceprezes Stowarzyszenia „Ludzie ludziom” w Chełmnie.

- Czy zdarza się, że osoby potrzebujące pomocy zrażają do siebie przez np. nadmierną roszczeniowość?
- W pomocy społecznej to zjawisko jest stare. Z naszej praktyki wyraźnie widać, że najbardziej roszczeniowe są osoby najmniej potrzebujące pomocy. Często jest tak, że ludzie z powodu nieszczęść, choroby, pecha życiowego popadają w biedę. I okazuje się, że są oni na tyle skromni, że organizacje samorządowe dowiadują się o nich przez sąsiadów lub znajomych.

- Mamy stereotypowy obraz polskiej biedy - w popegeerowskiej wsi. Tymczasem nie brakuje jej również w dużych miastach.
- Wieś popegeerowska jest specyficzna. Kiedy upadły pegeery - mieszkańcy zostali pozbawieni pracy, także pomocy. Bieda na wsi nie różni się od biedy w mieście. Widzimy w Stowarzyszeniu, że z roku na rok rośnie liczba osób uprawnionych do pomocy żywnościowej. A gdybyśmy mieli analizować demografię, to przecież liczba osób mieszkających w Polsce się zmniejsza. Mamy do czynienia z realnym procesem ubożenia Polaków.

- Czyli program 500 plus jest bardzo potrzebny?
- Wszystkie programy pomocowe, które wpływają na kondycję materialną rodzin, są potrzebne. Ludzie zajmujący się pomocą społeczną obawiają się tylko, czy te pieniądze w biedniejszych rodzinach z kłopotami wychowawczymi rzeczywiście trafią do dzieci? Może zostaną wydane na to, co dzieciom nie służy?

- Stowarzyszenie „Ludzie ludziom” w Chełmnie działa od 2001 roku....
* ...i ciągle mamy więcej, i więcej pracy. Przez piętnaście lat realizujemy wytyczone cele i ciągle planujemy kolejne. Przy okazji powiem o wolontariacie. Mamy fantastycznych wolontariuszy z gimnazjów i szkół średnich, ale kiedy oni wyjeżdżają na studia, to już nie wracają do Chełmna. Szkoda, bo zdobywając odpowiednie wykształcenie, mogliby nas zastępować, ale już do nas nie wracają.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.