W Więcborku będą nas ratować dopiero od końca roku

Czytaj dalej
Fot. Aleksander Knitter
Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

W Więcborku będą nas ratować dopiero od końca roku

Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

We wrześniu było uroczystość związana z zakończeniem budowy, ale faktycznie oddział intensywnej terapii zacznie działać dopiero 30 grudnia.

Prezes szpitala Stanisław Plewako tłumaczy, że oddział trzeba było wyposażyć nie tylko w meble, ale przede wszystkim w specjalistyczny sprzęt, taki jak nawet sztuczna nerka.

Prezes informuje, że to musiało potrwać i nie można było oddziału otworzyć z dnia na dzień. - Na ten rok zawarliśmy więc umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia tylko na dwa dni - 30 i 31 grudnia - mówi „Pomorskiej” Stanisław Plewako.

A co z przyszłym rokiem?

- Negocjacje z Funduszem mamy zakończone - mówi prezes. -Wcześniejsza umowa szpitala w Więcborku będzie po prostu aneksowana do połowy 2017 r. To zresztą są ostatnie sejmowe wytyczne, które obowiązują. Nie było konkursów, są aneksy.

Plewako to martwi, bo jak mówi, to powolny proces pauperyzacji powiatowej służby zdrowia. Od pięciu lat nie zmieniła się wycena tzw. punktów, szpitale za procedury medyczne - mimo oczywistego wzrostu cen - dostają tyle samo funduszy. Stąd są tzw. nadwykonania, bo szpital przyjmuje więcej pacjentów, niż powinien.

- We wtorek jadę do Narodowego Funduszu Zdrowia i parafujemy umowę - mówi prezes.

W szpitalu się cieszą, bo wiadomo, że na procedury ratowania życia, a tak jest na oddziale intensywnej terapii, nie ma limitów. W lecznicy podkreślają jednak, że w służbie zdrowia najważniejszy jest jednak wykwalifikowany personel medyczny. Mury i urządzenia też są ważne, ale jednak w dalszej kolejności. - Udało się nam zatrudnić trzech nowych anestezjologów - mówi Plewako. - Teraz mamy już łącznie siedmiu. Zatrudniliśmy też dziewięć pielęgniarek.

Pytamy, w jakiej kondycji jest szpital. Prezes mówi, że za wcześnie, by informować, jaki będzie wynik finansowy. Z pewnością będzie to jednak strata, choć zdaniem prezesa nie będzie jednak tak bolesna.

Nadwykonania mogą wynieść ok. 200 tys. zł, ale prezes mówi, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności były pewne przesunięcia między działami. I tak, jak mówi, są możliwe przesunięcia z niewykorzystanych funduszy na diagnozowanie chorób nowotworowych.

W szpitalu mają też inne powody do radości - wygląda na to, że tomograf będzie mógł być też wykorzystywany komercyjnie. Dotąd było to niemożliwe, bo Urząd Marszałkowski miał poważne zastrzeżenia, uznając, że urządzenie, które zostało sfinansowane ze środków unijnych, nie może być tak użytkowane.

Anna Klamananna.klaman@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.