W Polsce każdy będzie mógł zostać terrorystą [ustawa antyterrorystyczna - opinie]

Czytaj dalej
Fot. Pawel Lacheta/ Polska Press/ Express Ilustrowany
Jacek Deptuła

W Polsce każdy będzie mógł zostać terrorystą [ustawa antyterrorystyczna - opinie]

Jacek Deptuła

To nie jest ustawa na czas szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży. To ustawa, która może zamknąć usta opozycji i dowolnie inwigilować.

Według projektu ustawy antyterrorystycznej autorstwa PiS terrorystą byłby uczeń opolskiej szkoły podstawowej, który w marcu na drzwiach toalety napisał „Andrzej Du...a”. To wcale nie żart!

Na sesji Sejmu, która rozpoczyna się jutro, odbędzie się debata nad projektem ustawy zakładającej m.in., że przestępstwem o charakterze terrorystycznym jest czyn zagrożony karą więzienia, której górna granica wynosi 3 lata. Czyli choćby „znieważenie Prezydenta”, „naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego” i „utrudnianie dostępu do danych informatycznych”.

Takie przykłady można mnożyć - projekt PiS jest bowiem elastyczny jak guma i daje Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego niebezpiecznie dużą władzę. O tym, czy np. napis „Andrzej Du...a” zagraża bezpieczeństwu państwa decydować będzie nie sąd, ale jakiś anonimowy oficer ABW.

To skrajny przykład, ale sprawa jest poważna. PiS-owski projekt, trzymany do końca kwietnia w tajemnicy, przewiduje, że zwiększone uprawnienia ABW będą wykorzystywane tylko w wyjątkowych sytuacjach. Ale o tym, czy są to „wyjątkowe sytuacje” decydować będzie właśnie... ABW. Służba ta arbitralnie i samodzielnie ma oceniać, czy doszło lub czy dojdzie do aktu terrorystycznego.

ABW wie najlepiej, co jest dobre dla ABW

- Polska cały czas jest na marginesie celów terrorystów - wyjaśnia Krzysztof Liedel dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. - W skali do dziesięciu zagrożenie wynosi może trzy. Natomiast rzeczywiście znacznie wzrasta w czasie międzynarodowych zgromadzeń typu szczyt NATO czy Światowe Dni Młodzieży. Wówczas groźba zagrożenia rośnie, moim zdaniem nawet do ośmiu.

Ale nieprawdą jest, jak sądzą niektórzy, że projekt ustawy PiS służyć ma tylko na czas lipcowych wydarzeń w Polsce. Tym bardziej może dziwić, że ustawodawcy zakładają inwigilację podejrzanych cudzoziemców bez zgody sądu. Ocena zagrożeń, które może stwarzać cudzoziemiec, należy oczywiście do ABW.

- Mój syn mieszka w Warszawie z ciemnoskórą narzeczoną z Francji - dziwi się jeden czytelników. - Jeśli ABW uzna, że stwarza jakieś zagrożenie, to oczywiste, iż będzie także podsłuchiwało nielegalnie rozmowy syna i być może jej rozmowy z nami!

Ewa Kozanecka, posłanka PiS z regionu twierdzi, że to wykluczone: - ABW będzie zajmowało się wyłącznie osobami, co do których ma uzasadnione, bardzo mocne podejrzenia. Nam nie chodzi o inwigilację społeczeństwa tylko jego bezpieczeństwo.

Klik i wszystko wiedzą

W tej sytuacji trzeba będzie wierzyć na słowo oficerom agencji. Ale jak skontrolować, czy ABW nie śledzi naszych mejli, danych komputerowych, sms-ów czy kontaktów z telefonów stacjonarnych? W myśl projektu ustawy ABW będzie mogła zdalnie pobierać nieograniczone (sic!) ilości danych z publicznych baz. Służby będą mogły poza jakąkolwiek kontrolą uzyskiwać informacje z urzędów skarbowych, banków, ZUS, a nawet informacje medyczne. Powołany do ochrony tych informacji Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie będzie miał żadnego wpływu na tę elektroniczną inwigilację.


Ustawa antyterrorystyczna daje większe uprawnienia służbom.

- Mam mieszane uczucia w tej sprawie - mówi dyr. Liedel. - Naszym służbom są potrzebne zwiększone uprawnienia. Z drugiej strony wraz za tymi uprawnieniami nie idzie właściwy nadzór i kontrola sądów. Jestem zwolennikiem tezy, że jak się służbom daje uprawnienia, to musi iść za tym niezależny nadzór. Inna sprawa, że we Francji, Wielkiej Brytanii, w Niemczech i USA funkcjonują takie przepisy i w tych państwach dochodzi i tak do zamachów. Ustawa to nie panaceum na zło.

Poseł Krzysztof Brejza (PO), w minionej kadencji członek komisji ds. służb specjalnych zwraca uwagę na masę kruczków prawnych, które w rezultacie dają wolną rękę ABW: - Brak kontroli sądu na działaniami operacyjnymi jest skandaliczny. Rzekomo antyterrorystyczne przepisy mogą zostać użyte przeciw politykom, dziennikarzom, a nawet przeciw swoim ludziom z rządu PiS. By wiedzieć, co naprawdę myślą.

Dziś większość z nas posługuje się internetowymi komunikatorami. - Jeśli ABW uzna samodzielnie, że ktoś stwarza zagrożenie, to może - traktując sprawę jako wyjątkową - robić z tymi danymi, co chce.

Jacek Deptuła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.