W którą stronę idzie festiwal Skyway: komercji czy sztuki? [WYWIAD]

Czytaj dalej
Fot. Grzegorz Olkowski
PB

W którą stronę idzie festiwal Skyway: komercji czy sztuki? [WYWIAD]

PB

Z Hubertem Czachowskim, dyrektorem Muzueum Etnograficznego w Toruniu rozmawia Paulina Błaszkiewicz.

Był Pan na tegorocznym festiwalu Bella Skyway?

Tak.

Jakie są Pana wrażenia, refleksje?

Jak zawsze po festiwalu Skyway moje uczucia są mieszane. Doceniam tę imprezę za to, że wyciąga z domu ludzi, którzy na co dzień w ogóle nie obcują ze sztuką, czy wydarzeniami kulturalnymi. Oni przychodzą coś oglądać zamiast siedzieć w domu przed telewizorem. Chce im się wyjść, coś zobaczyć i w pewnym sensie to przeżyć. Wydaje mi się, że to jest bardzo cenne, ale z drugiej strony pojawiają się wątpliwości i pytania, czy ten festiwal na pewno idzie w dobrym kierunku.

Skąd te wątpliwości?

Niestety, z roku na rok coraz ważniejszy staje się aspekt ludyczny w takim złym pojęciu. Nie mówię o realizacjach, ale o tej całej otoczce, która towarzyszy festiwalowi. Stragany z ogromną ilością gadżetów, smakołyki itp. Nie wiem, czemu służą te świecące uszy, które ludzie nakładają na głowy, czy świecące miecze? To wszystko powoduje, że cały efekt i rola, jaką ten festiwal mógłby odgrywać się spłyca.

Prof. Witold Chmielewski we wczorajszej rozmowie powiedział, że to jest cena jaką się płaci za masowość.

Oczywiście, że tak, ale zadajmy sobie pytanie: Czy to jest konieczne? Wydaje mi się, że gdyby były same realizacje bez tej całej otoczki, to ta impreza też mogłaby funkcjonować. Ona jest już na tyle znana, że ludzie i tak do nas przyjadą, bo chcą to oglądać, ale czy przy okazji Skywaya muszą być budowane specjalne ogródki piwne, skoro ogródków na starówce i tak mamy sporo? Wydaje mi się, że warto o tym pomyśleć, zwłaszcza teraz, po wielu edycjach festiwalu.

Co ma Pan na myśli?

Stopniowe podnoszenie poprzeczki, jeśli chodzi o poziom artystyczny, ponieważ te instalacje, które oglądałem w tym roku w większości były nastawione przede wszystkim na efekciarstwo.

Jedna z nich zawierała nawet lokowanie produktu w postaci popularnego piwa...

Dokładnie. Co ciekawe, przy okazji tej instalacji pojawiła się nawet informacja, że dzieci do dwunastu lat nie powinny tego oglądać. Ale jak spełnić ten postulat, jeśli na Bella Skyway Festival przychodzą całe rodziny z dziećmi sporo młodszymi od dwunastolatków? Skoro jesteśmy przy kwestii reklamy, to warto też podkreślić, że poszukiwanie sponsorów za wielkie pieniądze nie zawsze przekłada się na jakość. Wręcz przeciwnie. Zwykle przekłada się na bylejakość i efekciarstwo.

Krótko mówiąc organizatorzy Bella Skyway Festival mają ciężki orzech do zgryzienia. W którą stronę festiwal ma pójść: komercji, czy jednak zwrotu w kierunku sztuki?

Na pewno trzeba dobrać odpowiednią miarę. Jeżeli ten festiwal nie jest adresowany do koneserów sztuki, to musi wyglądać trochę inaczej niż czysto artystycznie. To wymaga poważnej refleksji, by nie iść w stronę kompletnej komercjalizacji i jednocześnie wykorzystać aspekt edukacyjny. To nie jest łatwe i zdaję sobie z tego sprawę.

Pana zdaniem nasze miasto jest przygotowane na to by odwiedzało je 380 tysięcy osób? Organizatorzy mówią o sukcesie frekwencyjnym, biciu rekordu.

Odnoszę wrażenie, że w tych dniach Toruń zaczyna się dusić, a festiwal zaczyna zjadać własny ogon, dlatego pod względem logistycznym też przydałyby się zmiany. A jeśli chodzi o frekwencję, to wydaje mi się, że złym kierunkiem jest myślenie, by każdego roku pobijać rekord. To, że dużo osób bierze udział w festiwalu nie jest złe, ale schlebianie gustom bardzo popularnym i niskim nie jest dobre.

Proszę powiedzieć, które instalacje na tegorocznym festiwalu zwróciły Pana uwagę.

Podobała mi się realizacja w Dolinie Marzeń w wykonaniu pracowni osób niepełnosprawnych. To fantastycznie, że możliwa była aktywizacja tych osób. To podnosi rangę wydarzenia. Realizacja na Zamku Krzyżackim też miała swój urok. Nie była nachalna, a stonowana i przyjemna do oglądania.

A instalacja na ulicy Szerokiej?

Ta realizacja była bardzo kiczowata. Owszem robiła wrażenie przez swoją monumentalność, ale to przykład wspomnianego efekciarstwa do granic możliwości. Chętnie zobaczyłbym na ulicy Szerokiej coś na lepszym poziomie estetycznym i wierzę, że można znaleźć takie rzeczy.

Zobacz także: Bella Skyway Festiwal 2017

PB

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.