W koszyczku powinien być chleb [zdjęcie interaktywne]

Czytaj dalej
Fot. Jarosław Pruss
Malwina Gadawamalwina.gadawa@gazeta.wroc.pl

W koszyczku powinien być chleb [zdjęcie interaktywne]

Malwina Gadawamalwina.gadawa@gazeta.wroc.pl

W Wielką Sobotę święcimy jajko, chleb, kiełbasę. Kiedyś błogosławiono pokarmy, którym przypisywano właściwości lecznicze i magiczne.

Nikogo nie dziwiło święcenie mleka, miodu, a nawet wina czy piwa. Święcenie pokarmów ma długą tradycję, to stary słowiański zwyczaj, znany w kościele katolickim od VIII w. Etnograf Agnieszka Szepetiuk-Barańska przypomina, że Wielka Sobota to nie tylko dzień święcenia w kościołach pokarmów, ale także wody i ognia - innych ważnych świątecznych atrybutów.

Dziś wiele osób wkłada do koszyczka to, co lubi. Dlatego w niektórych święconkach można znaleźć tylko słodkie przysmaki i czekoladowe pisanki. Księża podkreślają jednak, że warto pamiętać o tym, co nakazuje tradycja. Podstawą dzisiejszej święconki powinien być chleb. Święcimy go w kościele na pamiątkę posiłku, jaki Jezus spożywał z apostołami. Ważnym elementem święconki są też jajka, symbol nowego życia, zmartwychwstania. W koszyczkach najczęściej możemy znaleźć nasze codzienne pożywienie, np. kiełbasę czy sól. Są także chrzan, który symbolizuje cierpienie Jezusa na krzyżu, oraz baranek, symbolizujący Chrystusa. Zawartość święconki i jej forma zmieniły się jednak w ciągu wieków.

- Początkowo pokarm święcono w domach, ponieważ należało poświęcić wszystko to, co miało zostać zjedzone dnia następnego. Z czasem jednak, z uwagi na ogromne ilości jedzenia w domach szlacheckich, na których prosty lud próbował się wzorować - zakazano święceń w domach. W późniejszych wiekach pokarmy święcono na powietrzu, pod krzyżami lub na placach. Przygotowywano zatem ogromne kosze z jedzeniem. W końcu wieku XVIII zobowiązano wiernych do przynoszenia pokarmów do kościoła w ilości tylko symbolicznej. Święcenie przeniosło się zatem do świątyń i tak jest do dziś - opowiada Agnieszka Szepetiuk-Barańska.



Błogosławiono pokarmy i napoje, których spożywanie było ograniczone, i takie, którym od najdawniejszych czasów przypisywano właściwości dobroczynne, lecznicze czy wręcz magiczne. Święcenie miało także zapewnić, by nigdy tych pokarmów w naszych domach nie zabrakło.

Zaraz po baranku - symbolu baranka ofiarnego, do koszyka wprowadzono potrawy mięsne. Początkowo była to głównie baranina, ale potem szynka, ser, masło i oleje, mleko, miód i mleko z miodem, chleb, jaja i ciasta wielkanocne. Ale święcono także ryby, wino i piwo, napoje, które wzbogacały każdy świąteczny posiłek, oraz przyprawy: sól, czosnek, chrzan i oczywiście zioła. Obrzęd święcenia pokarmów rozwijał się zatem bujnie przez całe średniowiecze. Dziś mamy baranki z czekolady lub cukru, ale nasi przodkowie wyrabiali je z ciasta, masła, marcepanu.

- Aby jeszcze wzmocnić magiczną moc jajka w koszyku, należało je ozdobić. Wtedy stawało się ono pisanką. Ugotowanym na twardo jajkiem, poświęconym w Wielką Sobotę, dzielimy się podczas wielkanocnego śniadania w Wielką Niedzielę - mówi Agnieszka Szepetiuk-Barańska, podkreślając, że to typowo polski zwyczaj.

W koszyku obowiązkowo powinien się znaleźć także chleb - dowód naszej ciężkiej pracy, gwarantujący dobrobyt i pomyślność.

- Chleb to także symbol ciała Chrystusa. A kiełbasa w koszyku - przysmak staropolski, dawniej rzadko jadany, a więc trudniej dostępny, była symbolem dostatku - opowiada Agnieszka Szepetiuk-Barańska.

Dawniej do koszyka wkładano kiełbasę, głównie białą - niewędzoną, gotowaną lub pieczoną. W przeszłości była to także często głowizna, marynowana i pieczona. Zasadą było, że święcone pokarmy miały być śniadaniem „bez dymu”. Dania były więc podawane głównie na zimno, tylko żur podgrzewano.

W niektórych regionach do koszyczka wkłada się dziś także ser, symbolizujący przyjaźń zawartą między człowiekiem a przyrodą, szacunek dla zwierząt, który zawsze powinien być im okazywany. Powinno być także własnoręcznie upieczone ciasto - drożdżowa baba lub mazurek. - Dawniej były to kołacze, słodkie placki z serem, symbolizujące umiejętności i doskonałość. Do święconki zostały one jednak włączone jako ostatnie - przypomina Agnieszka Szepetiuk-Barańska.

Dawniej wierni, w celu odpędzenia złych mocy, mieli w zwyczaju trzykrotne obchodzenie ze święconką domu. I co ciekawe, ta tradycja utrzymuje się nadal w niektórych częściach naszego kraju.

Autor: Malwina Gadawa

Malwina Gadawamalwina.gadawa@gazeta.wroc.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.