W kółko Macieju - naród [kanapa polityczna]

Czytaj dalej
Adam Willma

W kółko Macieju - naród [kanapa polityczna]

Adam Willma

Prof. Roman Bäcker i Adam Willma dyskutują o sytuacji politycznej w kraju i na świecie.

Zrobiło się nam narodowo wokół. PiS przestawia wajchę z projektu „państwo” na projekt „naród”. Kiedy pojawił się pomysł na nacjonalizm w polityce?
Nacjonalizm był m.in. konsekwencją urbanizacji. Ogromne masy ludzi z setek wsi wchodząc w nieznane sobie miejsce miały ogromną potrzebę tożsamości. W tym samym czasie pojawiają się wybory parlamentarne o masowym charakterze. Identyfikacja etniczna pozwalała łatwiej rozpoznać swojego. Poza tym wiek XIX to początek masowej edukacji. W jednym państwie choć o wieloetnicznych społecznościach konieczne było wprowadzenie jednego języka wykładowego. Mówienie w innym języku w szkole i w domu wywoływało naturalny opór. W przypadku podzielonej przez zaborców Polski było to szczególnie istotne. Ludzie uświadamiali sobie wartość swojej odrębności - kultury i języka. Ponieważ umiejętność czytania jest już dość powszechna, tę społeczność zaczyna łączyć również literatura - choćby powieści Sienkiewicza. To jest czas, w którym ostatecznie uformowana zostaje wspólnota narodowa. Mamy wspólny język, kulturę, i - co najważniejsze - wspólnego wroga.

Nacjonalizm krążył po Europie...
Niemal całej, ale przybierał różne formy. W Niemczech ten XIX-wieczny nacjonalizm wykiełkował w dużej mierze dzięki postaciom takim jak Heinrich Heine. Ironią losu jest to, że Heine wywodził się z rodziny żydowskiej. Skądinąd twórca pierwszego słownika języka polskiego (Bogusław Linde) oraz najwybitniejszy badacz polskiego folkloru (Oskar Kolberg) byli z pochodzenia Niemcami.
W Niemczech nacjonalizm budzi się w opozycji do wielkiej potęgi francuskiej, której symbolem jest Napoleon Bonaparte. We Francji nacjonalistyczne nastroje urosły pod wpływem konfliktów z Brytyjczykami.

Wbrew stereotypom międzywojenny ONR z symbolem falangi nie były głównym przejawem nacjonalizmu.
Ruch narodowy zawsze był bardzo zróżnicowany. Od nurtu intelektualnego, frakcji gotowych na koalicję nawet z sanacją po radykalne ugrupowania, których nowe formy (na razie w fazie larwalnej) właśnie wyszły na ulice. To paradoksalna sytuacja, bo jeśli sumować siły organizacji narodowych w Europie, okaże się, że mamy do czynienia z potężnym ruchem.
A jednak w większości krajów ich przełożenie na realną siłę polityczną jest nikłe. Elementem spajającym organizacje narodowe w dużo większej mierze niż w przypadku innych nurtów politycznych są emocje, a tam gdzie są one, tam i łatwo o podziały.

W normalnych czasach ruchy skrajnie narodowe nie przekraczają kilku, maksimum kilkunastu procent poparcia, ale podczas kryzysu - rosną w siłę. Laboratoryjnym przykładem może być dzisiejsza Ukraina, gdzie w wyniku zagrożenia ze strony rosyjskiej nacjonalizm wręcz rozkwitł.

Romans PiS-u z ruchem narodowym jest specyficzny. Parta Jarosława Kaczyńskiego dopuszcza do widowisk politycznych radykałów, a jednocześnie trzyma dystans do umiarkowanych liderów.
PiS zgarnęło sporo głosów niezadowolonych z różnych partii politycznych (oczywiście bez porozumienia z ich liderami) i teraz stara się kontynuować tę strategię. To jednak wymaga balansowania na krawędzi przyzwoitości. Widok hajlujących panów z falangą na rządowych uroczystościach usprawiedliwianych przez ministrów może skutecznie zniechęcić do Prawa i Sprawiedliwości tę część elektoratu PO, która uwierzyła w „dobrą zmianę” Jarosława Kaczyńskiego i jego kolegów.

Szykuje się ciekawa konfrontacja tych, którzy stawiają kwestię narodu na pierwszym miejscu i tych, którzy w globalnej rzeczywistości traktują narodowość jak naklejkę na walizce.
Wbrew futurologicznym wizjom, nie sądzę, aby ta tożsamość narodowa miała się łatwo rozmywać. Za sprawą języka wszyscy jesteśmy zatopieni w kulturze zakorzenionej w języku narodowym i w jakiejś mierze stajemy się jej niewolnikami.
To jest zresztą miecz obosieczny. Dzieci Polaków decydujących się na emigrację są dla nas w dużej mierze pokoleniem straconym. Właśnie za sprawą języka. Bo to angielski czy niemiecki będzie ich naturalną przestrzenią. A duża część będzie chciała wyzwolić się z tożsamościowej schizofrenii i świadomie wygumkuje bagaż, z którym przyjechało pokolenie rodziców.
Migawki z ojczystego kraju z hajlującymi łysolami tylko im w tej decyzji pomogą.

Adam Willma

Żyjący w coraz mniej oczywistym świecie ze stałym uczuciem deja vu. Nałogowy słuchacz ludzkich historii i muzyki sprzed trzech stuleci.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.