Uważaj! Inspekcja ostro poluje na kierowców

Czytaj dalej
Fot. Michał Gaciarz
Marek Weckwerth

Uważaj! Inspekcja ostro poluje na kierowców

Marek Weckwerth

Straże gminne nie mogą już karać kierowców za przekroczenie prędkości, ale inspektorzy transportu - owszem. I robią to coraz skuteczniej.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego zwiększa efektywność, czyli wlepia coraz więcej mandatów. W pierwszym kwartale tego roku wystawił 112 tysięcy wezwań do zapłacenia mandatów, a to jest o 40 procent więcej niż w tym samym czasie 2015 roku.

W sumie urządzenia kontrolne inspekcji zarejestrowały 320 tysięcy przypadków naruszeń przepisów ruchu drogowego, ale po ich weryfikacji ukarać można było znacznie mniej sprawców.

- To z powodu niewyraźnych zdjęć, zachlapanych tablic rejestracyjnych czy niemożności rozpoznania motocyklisty, któremu zrobiono zdjęcie z przodu, gdzie nie ma tablicy rejestracyjnej - wyjaśnia Łukasz Majchrzak, rzecznik prasowy Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym GITD. - Czasem, co oczywiste, prędkość przekraczały pojazdy uprzywilejowane lub należące do obcokrajowców, których nie można było zidentyfikować.

Najbardziej na skuteczność inspekcji pracują stacjonarne fotoradary (których w całej Polsce jest już 400), ale także odcinkowe pomiary prędkości (jest ich 9, a za kilka miesięcy ma działać 29) i rejestratory wjazdu na skrzyżowania na czerwonym świetle (20 urządzeń).

W naszym regionie nie ma żadnego odcinka, na którym mierzy się średni czas przejazdu i mierzy prędkość. Są za to trzy spośród dwudziestu miejsc, gdzie kamery rejestrują wjazd przy włączonym czerwonym sygnalizatorze. To drogi krajowe przebiegające przez Nakło nad Notecią, Grębocin koło Torunia i Kowal.

- Nie mamy danych, jak dużo pojazdów zostało zarejestrowanych w Kujawsko-Pomorskiem, bo automatyczny system podaje tylko rekordzistów - kontynuuje Łukasz Majchrzak.

Rekordowe miejsca fotoradarowe to: Gaj (12,5 tys. zarejestrowanych pojazdów), Nowa Bukówka (9,8 tys.), Koziegłowy (9,4 tys.). Na odcinkowych pomiarach prędkości najwięcej wpadek zaliczali kierowcy w Łosiowie (1600) i między Strachówką a Warmiakami (1400). Na czerwonym świetle najwięcej wykroczeń ujawniono w Jabłonnej (3700), Markach (3500) i Komornikach (3200).

- A my w pierwszym kwartale tego roku skontrolowaliśmy ponad 3 tysiące 400 pojazdów - wylicza Krzysztof Nowak, naczelnik Wydziału Kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego w Bydgoszczy. - W ponad 30 procentach kontrole zakończyły się nałożeniem mandatów, a w ponad ośmiu wszczęciem postępowań administracyjnych.

Inspektorzy transportu kontrolują głównie ciężarówki i autokary, i mogą nakładać o wiele wyższe mandaty niż policjanci, bo do 2 tys. zł. Wynika to z ustawy o transporcie.

- Plagą naszych dróg jest ingerencja kierowców w zapis tachografów - informuje Krzysztof Nowak. - W tym roku ujawniliśmy już blisko sto takich przypadków. A to nie tylko wykroczenia, ale też - co gorsza - poważne naruszenie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Jak wyjaśnia Nowak, komputer pokładowy odczytuje zwykle wyłączenie tachografu jako unieruchomienie ciężarówki czy autokaru. Co prawda one jadą, bo tak chcą kierowcy, ale odłączone są ABS i wszystkie inne systemy bezpieczeństwa aktywnego.

Były już w naszym regionie groźne wypadki spowodowane właśnie ingerencją w pracę tachografu.

Dotarła do nas właśnie informacja, że wszystkie mandaty wystawione od 25 kwietnia tego roku za pomocą fotoradarów i innych urządzeń będą nieważne.

To dlatego że 14 lipca 2015 roku Trybunał Konstytucyjny uznał zapis Prawa o ruchu drogowym, w którym mówi się o kontroli fotoradarowej, za niezgodny z ustawą zasadniczą. Przepis traci moc prawną właśnie 25 kwietnia 2016 roku.

Inspekcja wyjaśnia, że zakwestionowany przepis to tzw. delegacja ustawowa, na podstawie której wydano rozporządzenie w sprawie obrazów i danych utrwalonych przez głównego inspektora transportu drogowego.

Uchylenie przepisu przez trybunał w żaden sposób nie pozbawia inspekcji uprawnień „do prowadzenia czynności w sprawach o wykroczenia, a także uprawnień do przetwarzania niezbędnych danych” - uważa GITD.

Do sprawy wrócimy.

Marek Weckwerth

Dziennikarz "Gazety Pomorskiej" specjalizujący się tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego, transportu, gospodarki oraz turystyki i krajoznawstwa. Zainteresowania: turystyka, rekreacja i sport, kajakarstwo, historia, polityka. Instruktor, komandor spływów i wypraw kajakowych, autor podręczników dla kajakarzy i setek artykułów prasowych z tego zakresu. Rekordzista Polski w pływaniu kajakiem rzekami pod prąd od ujścia do źródła. Magister nauk politycznych po uczelniach w Poznaniu i Bydgoszczy.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.