Bob Macintyre

Uśmiechnij się, mamy uniwersalny język :-) [wideo]

Bob Macintyre

Niech językowi puryści mówią, co chcą - emotikony znane z mediów społecznościowych to rozwijające się narzędzie komunikacji. Doceniajmy jego użyteczność.

W1887 roku lekarz okulista polsko-żydowskiego pochodzenia Ludwik Zamenhof stworzył uniwersalny język. Jego rodzinny Białystok zamieszkiwały społeczności rosyjskie, polskie, niemieckie i żydowskie. Każda posługiwała się odmiennym językiem i kategorycznie odmawiała używania jakiegokolwiek innego.

Zamenhof był idealistą. Doszedł do wniosku, że odpowiednie „narzędzie międzynarodowej komunikacji” może zbliżyć do siebie owe społeczności. Wynalazł więc esperanto - język łączący to, co najlepsze w językach.

Ten międzynarodowy język nigdy się jednak nie przyjął. Dziś żyje na świecie mniej niż 2 tys. osób mówiących esperanto od urodzenia. Jednak idea Zamenhofa dotarła do naszych czasów w formie, której nigdy nie mógłby przewidzieć - setek maleńkich piktogramów dołączanych do maili, tweetów i SMS-ów.

Uśmiechnij się, mamy uniwersalny język :-) [wideo]
Richard Drew

***

Emotikony to małe ikonki przedstawiające przedmioty, emocje, sytuacje czy akcje. Mamy do czynienia z nowym uniwersalnym językiem i najszybciej rozwijającą się formą komunikacji. Leksykon emoji zwiększył się z początkowych 176 różnych piktogramów w 1999 roku do obecnych 1,8 tys.! Regularnie używa ich ponad 90 procent użytkowników sieci na świecie.

Termin emoji pochodzi z japońskiego i oznacza piktogram. Dosłownie: obrazek (e) + pismo, ideogram (moji). W Polsce przyjęło się nazywać je „emotikonami”. Do powszechnego użycia zaczął wchodzić, gdy pewna japońska firma produkującą pagery postanowiła zacząć dodawać do zazwyczaj „suchej” wiadomości tekstowej element emocji. Tak wyglądały początki tego, co stało się powszechnie uznanym słownikiem piktogramów przedstawiających między innymi pogodę, wyraz twarzy, zwierzęta, flagi państwowe, torty urodzinowe czy symbole serca i miłości.

***

W 2015 Oxford English Dictionary uznał „buźkę ze łzami radości” za Słowo Roku. W ubiegłym roku Unicode Consortium dodało do swojego spisu 38 nowych emoji. Zadanie tego konsorcjum spółek technologicznych polega na standaryzowaniu sposobu używania emoji i gwarantowaniu, że symbol przesłany przez dany system operacyjny zostanie odebrany bez zmian przez inny. W 2016 dodano kolejne emoji - na przykład oznaczające ciężarną kobietę, panią Mikołajową, zakatarzoną twarz, klauna czy goryla.

Język emoji stał się językiem pomocniczym, ale jak każdy prawdziwy język stale się rozwija i adaptuje do nowych warunków. Już przetłumaczono nań „Moby Dicka”. Przekładowi brakuje zapewne pewnych subtelności oryginału Melville’a, ale z pewnością jest bardzo zabawny.

Sony już pracuje nad animowanym filmem z użyciem emoji.

BBC tłumaczy na ten język niektóre informacje o nowych wydarzeniach. Własne emoji ma papież. W ubiegłym roku pewnego Francuza skazano na pół roku więzienia za wysłanie swojej dziewczynie smsa opatrzonego w emoji przedstawiające pistolet.



Aplikacja Kim Kardashian spowodowała awarię sklepu z aplikacjami (źródło: TVN/x-news)

***

Stało się jednak to, co stać się musiało. Niektórzy puryści językowi wprost nie cierpią emoji.

- To ułomność ludzkiej natury nie znosić wszystkiego, co czynią młodzi tylko dlatego, że starsi nie potrafią sobie tego przyswoić lub doń przywyknąć - mówi pracujący na Uniwersytecie Harvarda guru kognitywistyki (dziedzina nauki zajmująca się analizą działania zmysłów, mózgu i umysłu - przyp. red.) Steven Pinker.

Wszystkie etapy cyfrowej rewolucji dokonywanej w języku - poczta elektroniczna, sms, Twitter czy Instagram - zawsze spotykała prognoza, że oto zbliża się zagłada naszego języka. Nic nowego. Takie same przepowiednie pojawiały się w XIX wieku i dotyczyły przekazu telegraficznego, gdzie pomijano rodzajniki przedimki i przyimki. Jednak era radiotelegrafu nie miała wpływu na język. Przyimek żyje i ma się dobrze.

Niektórzy krytycy atakują emoji wskazując, że mamy do czynienia ze zwykłym hieroglifem. A przecież starożytni Egipcjanie nie byli w stanie przekazywać za pomocą swoich symboli złożonych emocji. Co innego Grecy. Ci dzięki wspaniałemu alfabetowi mogli wyrażać i przelewać na papier skomplikowane idee literackie. Jednak tego typu rozumowanie przeocza jak i po co większość ludzi używa emoji.

Te symbole nie zastępują naszego języka i niczego mu nie odbierają, uzupełniają go tylko i wzbogacają.

Emoji nie zastępuje słów czy myśli, ale jako element wizualny dodaje barwy, kolorystyki. To tak jakby starożytny Grek miał również w małym palcu hieroglify - sposób pisania i jednoczesnego ilustrowania tego, co się pisze.

Emoji dodają niuansów nagiej SMS-owej „nowomowie” - skracaniu słów i dodawaniu numerów tylko po to, by przekaz wydawał się bardziej „spoko”. Niosą ze sobą element humoru, sarkazmu i zaskoczenia oraz wynoszą komunikację poza barierę języka. Gdy mówimy, wypowiadanym przez nas słowom znaczenia dodaje wyraz twarzy i intonacja. Używane we właściwy sposób emoji czynią to samo w stosunku do pośpiesznie naskrobanego SMS-a.

Autor: Bob Macintyre

Bob Macintyre

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.