Uroda nie przyniosła jej szczęścia w miłości [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Sylwia Dąbrowa
Paweł Gzyl

Uroda nie przyniosła jej szczęścia w miłości [wideo]

Paweł Gzyl

Jestem romantyczką. Wciąż wyobrażam sobie księcia na białym koniu - wyznaje aktorka Weronika Książkiewicz. - No, może nie na koniu, ale w prywatnym samolocie.

Bezpruderyjna. Nie ma problemu z pokazaniem się na scenie w bieliźnie czy w rozbieranej sesji dla „Playboya”. Ale ma też się czym pochwalić...

Jej specjalnością są role komediowe. Bo choć Weronika Książkiewicz jest piękną blondynką, roztaczającą wokół siebie zmysłową aurę, potrafi przede wszystkim rozśmieszać widzów. Właśnie oglądamy ją na ekranach kin w takiej roli w filmie „Kobiety bez wstydu”, a dopiero co przecież królowała w romantycznej „Planecie singli”. Jakby tego było mało, jesienią zobaczymy ją w nowym serialu „Na noże”. Opowiada on o atrakcyjnej i przebiegłej restauratorce, która chce otworzyć w Warszawie najlepszą restaurację w całej Europie.



- To będzie bardzo życiowy serial. Czyli „czasem słońce, czasem deszcz” - dramaty i śmiech. Spora część akcji toczy się w kuchni, a tam wiadomo, jest gorąco, nerwowo, pospiesznie. Dzięki temu czekają nas sytuacje i komediowe, i dramatyczne - zapowiada Weronika Książkiewicz w Interii.

Kto się bardziej spoci

W jej żyłach płynie polska i rosyjska krew. Rodzice poznali się w Moskwie, gdzie oboje studiowali. Ojciec jest Rosjaninem, a matka Polką. Dlatego wczesne dzieciństwo spędziła w kraju taty.

- Na pewno odziedziczyłam po ojcu bardzo dużą emocjonalność. W ciągu kilku sekund potrafię przejść od wielkiej złości do euforycznej radości. Śmiech często mieszam ze łzami. Do tego jestem przesądna. Na przykład przed podróżą zawsze przysiadam na chwilę, zgodnie ze zwyczajem, który pamiętam z pobytów w Rosji - wspomina w „Party”.

Jej mama jest nauczycielką tańca. Ma własną szkołę, w której uczy. Wykłada także w warszawskiej Akademii Muzycznej. Ambitna, systematyczna i wytrwała - stanowi trochę przeciwieństwo swojej roztargnionej i spontanicznej córki. Podobno Weronika bardziej przypomina babcię, a to dlatego, że ta wychowywała ją, od kiedy poszła w Polsce do szkoły.

- Babcia jest pełna życia, otwarta i czasami zwariowana. W dzieciństwie długo z nią mieszkałam w Poznaniu, więc jesteśmy związane na dobre i na złe. Jest moim największym fanem, moją przyjaciółką, moją ostoją - deklaruje Weronika w „Gali”.

Uroda nie przyniosła jej szczęścia w miłości [wideo]
Sylwia Dąbrowa Znakiem rozpoznawczym Weroniki Książkiewicz na ekranie są jej długie blond włosy.

Szkoła niespecjalnie podobała się przyszłej gwieździe kina. Narzekała na lekcje i nauczycieli, babcia i dziadek nie mieli z nią lekko. Jeszcze gorzej było w liceum. Weronice zdarzyło się uciec ze szkoły z najbliższą koleżanką, aby pojechać nad morze, gdzie obie objadały się na przemian rybami i lodami. Przykład mamy sprawił jednak, że już jako mała dziewczynka zachwyciła się tańcem. Najpierw trenowała gimnastykę artystyczną, a potem poszła do szkoły baletowej.

- W każdy poniedziałek nas ważono. Oczywiście, im mniej kilogramów, tym lepiej. A ja nigdy nie byłam drobinką. Musiałam trzymać się diety, słodyczy właściwie nie jadłam. W zależności od postępów decydowano, w którym miejscu mogłyśmy ćwiczyć. Każda chciała stać na środku przy drążku. To była nasza nagroda. Rywalizowałyśmy też o to, która się bardziej spoci, bo to miało świadczyć o tym, która się bardziej stara. Dziewczyny brały więc aspirynę i pociły się obficiej - opowiada dziś o trudach baletnicy w „Gali”. Choć występy dawały radość, katorżnicze treningi sprawiały, że w końcu miała dosyć. Dlatego zrezygnowała i przez następne lata z bólem oglądała dawne koleżanki robiące karierę w balecie. Wyleczyła się z tęsknoty za tańcem, kiedy już jako dorosła osoba przeszła operację kręgosłupa. Zdała sobie wtedy sprawę, że tańcząc, musiałaby w wieku 30 lat iść na emeryturę.

W samej bieliźnie

Balet z czasem zastąpiła fascynacja aktorstwem. Nic dziwnego, że po maturze zdecydowała się zdawać na łódzką „filmówkę”. Już w szkole zaczęła zarabiać pierwsze pieniądze, występując w telewizyjnych reklamach. Szybko się jednak okazało, że jej uroda nie zawsze musi być atutem.

- Miałam taki moment, kiedy byłam w szkole filmowej, gdzie przez to, jak wyglądałam, miałam problemy. Wymagano ode mnie więcej. Podświadomie zupełnie zmieniłam styl ubierania, przybrałam na wadze. To było związane z moim brakiem pewności siebie. Zdając do szkoły, miałam siebie za wspaniałą aktorkę, natomiast szkoła to szybko zweryfikowała - podsumowuje z goryczą w Onecie.

Po szkole zaczęła dzielić swój czas między teatr a telewizję. Choć grała na scenach Łodzi, Krakowa i Warszawy, większą popularność zaczęły jej przynosić występy na małym ekranie. Nic więc dziwnego, że seksowną i młodą dziewczynę od razu wypatrzyli redaktorzy rodzimej edycji „Playboya”.

- Nie mogę odpowiadać za wszystkie kobiety, ale pewnie wiele z nas marzy o takiej sesji. Akceptuję siebie, dobrze się ze sobą czuję jako kobieta. Nie podjęłam decyzji od razu. Jednak na planie nie miałam problemów z nagością. Ciało jest narzędziem w moim zawodzie. Potrafię się wyłączyć i po prostu zrobić to, co mam do zrobienia. Zresztą nie byłam tam zupełnie naga - wyjaśniała w serwisie Polki.pl.

Dziś podobno żałuje jednak tej decyzji - i zwala winę na swego ówczesnego chłopaka, który namówił ją na tę sesję. Tak naprawdę również teraz nie wzbrania się przed odsłanianiem swoich wdzięków. Niedawno na pokazie prasowym spektaklu „Żona potrzebna od zaraz” pojawiła się w samej bieliźnie.

Jestem człowiekiem do wynajęcia i staram się robić wszystko najlepiej, jak potrafię.

- W tej sztuce mam oczywiście różne sceny, ale taka była decyzja dyrekcji, więc zagraliśmy akurat fragment, gdzie jestem w bieliźnie. No i powiem tak: bilety są sprzedane do kwietnia (śmiech). Ale najważniejsze, że to jest po prostu dobry spektakl - mówi w „Show”.

W aktorskim środowisku jest znana najbardziej ze swego roztargnienia. Kiedyś przyjechała do Warszawy pociągiem, a na parkingu miał czekać na nią chłopak. Stało tam podobne auto. Wsiadła do niego, mówiąc: „Cześć kochanie”. Po czym okazało się, że siedzi w samochodzie... zupełnie obcego mężczyzny.

Cały czas zakochana

W początkach swej aktorskiej kariery Weronika stanowiła barwną parę z Kubą Wesołowskim. Kiedy związek się rozpadł, oboje mówili o sobie z dużą atencją.

- Kubuś jest cudownym człowiekiem - dojrzałym, poważnym i odpowiedzialnym. Na pewno bardzo zmienił moje życie - podsumowała ostatecznie swój związek w „Party”.

Ważniejszą postacią w życiu Weroniki okazał się biznesmen Krzysztof Latek. Dla niego gwiazda przeprowadziła się znów do Poznania. I tam na świat przyszedł ich syn Borys.

Niestety, narodziny dziecka popsuły stosunki między jego rodzicami. Dwa lata poszły na marne. Mało tego - Weronika zabroniła Krzysztofowi kontaktów z synem. Biznesmen musiał walczyć o prawo do spotkań z Borysem w sądzie. Aby stanąć na nogi po zerwaniu, aktorka przeniosła się z powrotem do Warszawy.

- Byłam w momencie zwrotnym w życiu. Czułam się jak mucha w smole. Nie mogłam ruszyć się ani do przodu, ani do tyłu. Zapytałam sama siebie, czy to już jest to życie, o którym marzyłam. Praca, dom, praca, dom, a w końcu cmentarz? Niemożliwe, ja tak nie chcę! Nie chcę już bylejakości, zwiększył mi się apetyt na życie - tłumaczy w „Gali”.

Dziś media łączą Weronikę z reżyserem „Planety singli” - Mitją Okornem. Gwiazda zaprzecza jednak, że to coś więcej niż przyjaźń. - Ja jestem romantyczką. W dodatku od pewnego czasu zażywam witaminę D, więc czuję wiosnę w powietrzu i mam wrażenie, jakbym była cały czas zakochana. Przyznaję, że wciąż wyobrażam sobie księcia na białym koniu. No, może nie na koniu, ale w prywatnym samolocie - śmieje się w „Show”.

Teraz aktorka szuka uspokojenia w kabale (mistyczna szkoła judaizmu). Trafiła do jej warszawskiego centrum dzięki koleżance po fachu. Dzisiaj ma już swojego nauczyciela duchowego w Izraelu i z jego pomocą próbuje odnaleźć wewnętrzny spokój.


Weronika Książkiewicz: Marzyłam żeby zagrać w jakimś dramacie (źródło: Starry.tv/x-news)

Autor: Paweł Gzyl

Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.