Terrorystyczny atak w Nicei [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Eric Risberg
Sylwia Arlak

Terrorystyczny atak w Nicei [wideo]

Sylwia Arlak

84 ofiary śmiertelne, stu rannych to bilans zamachu terrorystycznego, do którego doszło w Nicei w dzień obchodów święta narodowego.

- Ten człowiek zaatakował, żeby zadać cios Francji. To z całą pewnością był atak terrorystyczny -powiedział w piątek prezydent Francji François Hollande, nawiązując do krwawego zamachu w Nicei. Polityk tłumaczył, że świat ma do czynienia z wrogiem, który będzie atakował wszystkie państwa, które cenią wolność.

Podczas konferencji prasowej François Hollande wyraził smutek z powodu ostatnich wydarzeń. Potwierdził, że w czasie czwartkowego zamachu zginęły 84 osoby, 50 było w piątek w stanie krytycznym. Wśród ofiar są Francuzi, obcokrajowcy i dzieci.

Zdaniem prezydenta Francji podczas ataku w Nicei służby bezpieczeństwa robiły wszystko, co było możliwe, żeby zabezpieczyć teren oraz zabić sprawcę. - Jesteśmy dumni z policji, żandarmerii, ze służb wywiadowczych - mówił, tłumacząc, że Francja solidaryzuje się z ofiarami. Przywódca przekonywał, że będzie podejmował wszelkie możliwe działania, aby wzmocnić pozycję Francji. - Chcę, aby Francja była silna. Będziemy zwalczać tych, którzy jej źle życzą - podsumował.

Głowa państwa już zapowiedziała, że przedłuży na kolejne trzy miesiące stan wyjątkowy wprowadzony po zamachach terrorystycznych w Paryżu w listopadzie ub. r. Polityk ogłosił też trzydniową żałobę narodową.

Do ataku, który wstrząsnął światem, doszło w Nicei około godziny 22.30 w czwartek, gdy napastnik wjechał pojazdem na nadmorski bulwar. Mieszkańcy i turyści bawili się wówczas z okazji święta narodowego Francji. Do tragedii doszło tuż po pokazie fajerwerków.

Wciąż trwa identyfikacja ofiar.


Wideo: Świadek ataku w Nicei: Próbowaliśmy zatrzymać ciężarówkę i powiedzieć kierowcy, że są pod nią ludzie

źródło: FR M6/x-news

Sprawcą masakry jest urodzony w 1985 r. mężczyzna o podwójnym obywatelstwie francusko-tunezyjskim. Francuska telewizja, powołując się na źródła policyjne i mieszkańców, doniosła, że Mohamed Lahouaiej Bouhlel był żonaty i miał trójkę dzieci. Nie był szczególnie religijny. Był wcześniej znany policji, ale nie w związku z działalnością terrorystyczną. Siedział w areszcie za użycie broni i przemoc.

W białej ciężarówce, która była narzędziem zamachu, znaleziono dokumenty mężczyzny i pistolet. Auto bez problemu wynajął na lotnisku. Kiedy go zatrzymywano, mówił, że jedzie z dostawą lodów, i został przepuszczony. Światowe agencje przypominają, że zamach w Nieci był pierwszym, w którym terroryście skutecznie udało się użyć pojazdu jako broni.

Żadna organizacja terrorystyczna nie przyznała się do przeprowadzenia ataku. Na stronie jednej z grup pojawiła się jednak wiadomość zawierającą jedno słowo: Francja, a także symbol uśmiechniętej twarzy. Podobnie było po atakach w Brukseli, Paryżu i Orlando.

Jeden ze świadków poinformował agencję Associated Press, że kierowca ciężarówki po zatrzymaniu samochodu wysiadł i otworzył ogień z broni automatycznej. Francuskie MSZ potwierdziło, że napastnik został zastrzelony przez policję.

W Europie rośnie strach. Niemcy zapowiedziały, że zwiększą kontrole na przejściach granicznych z Francją oraz lotniskach. Włoski minister spraw wewnętrznych Angelino Alfano poinformował z kolei, że Włochy zaostrzyły kontrole na trzech przejściach granicznych z Francją oraz na przejeździe kolejowym Ventimiglia.

Trudno się dziwić. Czwartkowe wydarzenia w Nicei były najtragiczniejszymi w najnowszej historii miasta. Świadkowie relacjonują w mediach społecznościowych, że w miejscu ataku wybuchła panika. Ludzie uciekali w popłochu z promenady nadmorskiej. Na Twitterze świadkowie publikują wiele drastycznych zdjęć oraz filmów.

- Chwyciłam syna i zasłoniłam go, aby nie musiał patrzeć na to wszystko - mówiła Dominique Molina. Kobieta wraz ze swoim 14-letnim synem i mężem Tonym widziała, jak ciężarówka wjechała na nadmorski bulwar w Nicei, uderzając w zebrany tłum. Podobnie jak Irlandczyk Paddy Mullan.

Mężczyzna cytowany przez stację BBC mówił o wielkiej panice. - Samochód ciężarowy po prostu wjechał na krawężnik po drugiej stronie ulicy. Następną rzeczą, jaką słyszałem, były strzały i przeraźliwe krzyki - mówił mężczyzna, który wybrał się do Nicei ze swoją dziewczyną na wakacje.

Takie same odczucia miał amerykański świadek. - Początkowo myślałem, że to tragiczny wypadek. Na bulwarze natychmiast wybuchła panika - mówił. Kolejny obserwator narzeka na opieszałość służb. - To niepojęte. Ciężarówka wjeżdżała we wszystkich. Nie było żadnej ochrony. Absolutnie nikogo. Karetki pogotowia zjawiły się na miejscu dopiero po 30 minutach - mówił zdenerwowany. - Dlaczego na świecie jest tyle nienawiści? - pytał retorycznie następny świadek.

- Ciekawy jest zbieg okoliczności, kiedy po Euro 2016 zapowiada się zniesienie stanu wyjątkowego we Francji, a następnie ma miejsce atak i to w tak symbolicznym momencie jak Dzień Bastylii. Zastosowanie taktyki rozjeżdżania ludzi, rodem z najbardziej zapalnych punktów świata, świadczy, że zamachowcy szukają jak najprostszych i bezpiecznych dla siebie w przygotowaniu rozwiązań - mówi w rozmowie z Agencją Polska Press Artur Dubiel, koordynator Europejskiego Instytutu Bezpieczeństwa, wydawca portalu Sztab.org, i dodaje:

- Dodatkowo sposób i rozmiar zamachu doprowadzają do zwykłej ludzkiej złości ukierunkowanej na muzułmanów, a przecież dżihadyści pożądają konfrontacji cywilizacyjnej. Dziwi i smuci zarazem, że zamachowca zdołał dostać się na promenadę ciężarówką i przeprowadzić swój morderczy rajd przez dwa kilometry, zanim został zastrzelony.

Autor: Sylwia Arlak

Sylwia Arlak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.