Tak seksnastolatki łowią facetów w sieci [infografika]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Krzyzanowski
Katarzyna Piojda

Tak seksnastolatki łowią facetów w sieci [infografika]

Katarzyna Piojda

Ola zrobiła sobie mocny makijaż i włożyła perukę. Chciała wyglądać starzej. Jakby facet zorientował się, że ona ma 14 lat, nie umówiłby się z nią.

„Hej, ty. Jestem 13-letniom kobietom o ciekawym kształcie. Jeżeli się dogadamy finansowo, spełnię każde twoje marzenie i wogóle. Moge często wyjeżdżać z domu, bo rodzice są ciągle w pracy”.

„Mam 15 lat, jestem wysoka i szczupła. Dobrze się uczę. Lubię książki, ale mnie na nie nie stać. Jak się zgodzisz mi je kupować, będę Twoja. Tylko poważne oferty”.

„Szukam sponsora, który kupi mi grę komputerową, bo komputer już mam”.

„Zostałam miss mojego gimnazjum, czyli jestem bardzo ładna. Teraz szukam mężczyzny w wieku 25-50 lat, najlepiej z motorem, z którym mogłabym spędzać weekendy”.

Podobnych seksofert (podajemy ogłoszenia w pisowni oryginalnej) jest w internecie mnóstwo. Tylko na jednej stronie, takiej z darmowymi anonsami, było ich wczoraj ponad 300. Małolaty je wstawiają. Przeważnie dziewczyny. No, może jeden na 50 to chłopak.


Tak seksnastolatki łowią facetów w sieci
Create your own infographics

Z galerii do internetu

Kilka lat temu było głośno o galeriankach. To gimnazjalistki, które, zamiast do szkoły, chodziły do galerii handlowych i polowały na facetów. Wytuszowane rzęsy, długie loki i długie nogi w mini-spódnicach robiły wrażenie na przypadkowych mężczyznach.

A to, że dziewczyna miała szkolny plecak, jeszcze bardziej panom się podobało. Myśleli, że bidulka urwała się z lekcji i pierwszy raz zagubiona zaczepiła nieznanego typa. Taka niewinna się wydawała. A ona wszystko ukartowała. Kilka razy w tygodniu urządzała polowanie na faceta.

Teraz też poluje, ale inaczej. Bezpieczniej. To znaczy: bez chodzenia do centrum handlowego. Siedzi w domu i w internecie wstawia ogłoszenia. Już nawet 12-latki grasują w sieci. Proponują towarzystwo, wspólne spacery, kino, wyjazdy. Albo przyznają wprost, że łóżko.

Jak się pojawi klient - a raczej tak się stanie - to będzie odskocznia od monotonnego życia. Umówią się w śródmieściu, w parku, pod kinem. Albo od razu w hotelu lub domu sponsora. On da jej na markowe buty, firmową kurtkę, modny tornister, reklamowane perfumy.

Rodzice nastolatki nie zorientują się, że ona ma nowe stroje i gadżety. Po domu w nowych ciuchach nie będzie chodziła. Przebierze się w szkolnej łazience albo u koleżanki.

A nawet jeśli mama zobaczy nowy ciuch u córki, to pomyśli, że jej grzeczna dziewczynka kupiła sobie za kieszonkowe. A ta grzeczna dziewczynka dalej będzie spotykała się z partnerami, którzy mogliby być przynajmniej jej ojcami albo i dziadkami.

Płakała jak dziecko

Pewien facet zaprosił 15-latkę na służbowy wyjazd. Najpierw chciał przedstawić ją jako asystentkę, ale za młodo wyglądała. Na bankiecie po szkoleniu mówił więc, że przyjechał z córką. Koledzy by uwierzyli, ale jeden ich nakrył. Zdziwiło go, że ojciec z „córką” mają jeden pokój - z jednym łóżkiem. Pseudotata się zawstydził. Ona płakała jak dziecko. Bo to przecież jest dziecko.

- Nie zawsze w grę wchodzą pieniądze - podkreśla Krzysztof Jankowski, pedagog z Bydgoszczy, na co dzień pracujący m.in. z trudną młodzieżą. - Nie zawsze też te dzieciaki pochodzą z biednych, wielodzietnych rodzin, w których rodzice nie pracują, a nadużywają alkoholu. Równie dobrze seksnastolatki wychowują się w tzw. dobrych domach. Rodzice nie poświęcają im wystarczająco dużo czasu, to szukają innego sposobu na zwrócenie na siebie uwagi.

Dziewczyna nie musi dostawać prezentów od klienta. Wystarczy, że on zapewni jej wyjazd nad morze, zaprosi na dyskotekę, paintballa albo do SPA. Będzie miło. Dopiero jak dziewczyna wróci do domu, wróci też szara rzeczywistość.

Jankowski dodaje: - Dziewczynki nie zdają sobie do końca sprawy z tego, że robią źle. Traktują spotkania ze starszymi mężczyznami raczej jako przygodę. Chcą się sprawdzić: swoją odwagę, zaradność.

Prof. Zbigniew Izdebski, pedagog, seksuolog i specjalista w zakresie poradnictwa rodzinnego, przeprowadził badania dotyczące prostytucji nieletnich. Okazuje się, że teraz jest znacznie gorzej niż było 20-25 lat temu.- Moje badania z 2011 roku wykazały tendencję zmian w seksualności dzieci i młodzieży - tłumaczy profesor. - Obecnie dziewczynki wcześniej wkraczają w życie seksualne. Zdarza się, że są to już 12- czy 13-latki.

Dużą winę ponosi internet. - Za jego sprawą dziewczęta zmieniły sposób pozyskiwania kontaktów - podkreśla Izdebski. - Internet wkroczył w sferę seksualności osób dorosłych, ale też dzieci.

Trudno wywnioskować po zachowaniu dziecka, że coś złego się z nim dzieje. Mały aktor dobrze się maskuje.

Brakuje osobnych statystyk policyjnych, które obrazowałyby skalę zjawiska. Nieoficjalnie mówi się, że kilka procent dziewczynek w wieku 12-17 lat może oferować seksusługi.

Na klientów czeka kara. - Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 albo dopuszcza się wobec takiej osoby tak zwanej innej czynności seksualnej, podlega karze pozbawienia wolności od 2 do 12 lat - informuje nadkom. Monika Chlebicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Taki klient zostanie ukarany bez względu na to, czy małoletnia dążyła do zbliżenia z nim, czy tego nie chciała. Sprawą dziewczynki może natomiast zająć się sąd rodzinny.

Bez szans na powrót

Pod Bydgoszczą, w ubogiej rodzinie, żyła 13-latka. Chciała dorównać koleżankom. I szybko dorównała. Nawet prześcignęła, bo zaczęła nosić o wiele droższe rzeczy. Stać ją było na fryzjera 2 razy w tygodniu. Wyszło na jaw, że dziewczyna dostaje kasę od sponsorów. Potem któryś z nich załatwił jej pracę w agencji towarzyskiej. Nie miała jeszcze 14 lat. Tam jednak dowód osobisty nie był potrzebny. Teraz dziewczyna też pracuje w branży, ale za granicą. Czasem nawet paczki rodzeństwu przyśle.

Ale mówi, że za cholerę nie wróci do biednego domu.

Katarzyna Piojda

Miałam 6 lat, gdy postanowiłam zostać dziennikarką. I tak też wyszło. Piszę o bezrobotnych, bezdomnych, ubogich, czyli o ludziach, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie i trudno im z niego wyjść. Samo pisanie w tym przypadku to za mało. Staram się więc im pomóc wyjść z tego zakrętu. Zajmuję się także tematyką bydgoskiej oświaty. Piszę również do serwisów Regiodom.pl i Strefa Biznesu.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.