Paweł Kędzia

Szukanie śladów dzikich zwierząt

Wycieczka do lasu z przewodnikiem to niesamowita frada dla dzieci. Fot. Akademia trapera Wycieczka do lasu z przewodnikiem to niesamowita frada dla dzieci.
Paweł Kędzia

W „Akademii trapera” prowadzone są nietypowe lekcje przyrody z elementami survivalu. Dzieci uczą się rozpoznawać tropy zwierząt i nabywają podstawowe umiejętności przetrwania.

Od wiosny do lat prowadzone są zajęcia w „Akademii trapera” na Pojezierzu Brodnickim. Nietypowa szkoła ma przyjaciół już w całym regionie.

Do wyjścia w plener niezależnie od warunków zachęca Bartek Guentzel z „Akademii Trapera”. Dla najmłodszych to ciekawa lekcja przyrody, połączona z elementami szkoły przetrwania.

Lekcja przetrwania

- „Akademia trapera”, poza zabawą i rozrywką na świeżym powietrzu, to też nietypowa lekcja przyrody. Organizujemy zajęcia dla rodzin i grup zorganizowanych, warsztaty przyrodnicze z elementami survivalu, podczas których dzieci uczą się rozpoznawać tropy zwierząt i nabywają podstawowe umiejętności potrzebne do przetrwania w trudnych warunkach - mówi Bartek Guentzel. - Dzieci uczą się orientacji w terenie i generalnie - przyrodniczej ciekawości.

Takie wyprawy trwają trzy-cztery godziny, dlatego rodzice powinni pamiętać o ciepłych, nieprzemakalnych ubraniach. Zwłaszcza o tej porze, kiedy pogoda jest bardzo zmienna.

W tym czasie maluchy przemierzają lasy, przy okazji wykonując rozmaite zadania. Przyglądają się mrówkom, rozpoznają ślady i odgłosy zwierząt, uczą się krzesać ogień (oczywiście, w miejscach do tego przygotowanych), budują proste konstrukcje oraz rozpoznają dary lasu. Na zakończenie odbywa się ognisko, połączone z pieczeniem kiełbasek i herbatą z kotła.

W zależności od scenerii i pory roku dzieciaki smażą naleśniki z pokrzyw albo uczą się warzyć napary z ziół. To dla nich nie tylko świetna nauka przez zabawę, ale przede wszystkim okazja do oderwania się od elektroniki i obcowania z naturą. Przyrodnicy z rozgoryczeniem przyznają, że dzieci lepiej znają egzotyczne zwierzęta niż rodzime gatunku.

- Sam w młodości jako harcerz spędzałem całe wakacje w lesie - mówi tata sześcioletniego Olafa. - Teraz - jako rodzice - boimy się kleszczy, czy bąblownicy. A ograniczając wypady do lasu wyrządzamy naszym dzieciom krzywdę.

One mają wrodzoną ciekawość przyrody. Widzę to kiedy synek ogląda z bliska wszystkie owady, ślimaki i inne stworzenia. Wystarczy im tylko stworzyć do tego warunki i odpowiedniego przewodnika.

W zabawę w lesie chętnie włączają się również dorośli. Latem organizowane są warsztaty dla Dzikich Bab, podczas których panie uczą się zdobywania pożywienia i przygotowywania go na ognisku, a także budowania schronienia.

Przygoda i zabawa

- Wiedzy o przyrodzie szacunku do niej uczyłem się od najmłodszych lat, towarzysząc ojcu - rybakowi w połowach. Wspominam to jako czas wielkiej przygody i nieskrępowanej, rozwijającej zabawy. Z perspektywy lat wiem też, że to właśnie wielogodzinna praca nad wodą była moją pierwszą szkołą surwiwalu. Tę wiedzę wykorzystuję do dzisiaj. W moich warsztatach zawsze jest element zabawy i przygody - niezależnie, czy uczestniczą w nich dzieci czy osoby dorosłe. Wierzę, że to właśnie radość zabawy i doświadczania nowych sytuacji pozwala ludziom głębiej wejść w kontakt z naturą - mówi Bartek. - W moich warsztatach zawsze jest element zabawy i przygody - niezależnie, czy uczestniczą w nich dzieci czy osoby dorosłe. Wierzę, że to właśnie radość z zabawy i doświadczania nowych sytuacji pozwala ludziom głębiej wejść w kontakt z naturą.

Paweł Kędzia

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.