Iwona Zielińska-Adamczyk

Szczepić się czy nie szczepić? Rozum przegrywa z emocjami

Starsi mają wiele wątpliwości do co szczepionki, ale młodzi ludzie też stawiają różne pytania Fot. paweł relikowski Starsi mają wiele wątpliwości do co szczepionki, ale młodzi ludzie też stawiają różne pytania
Iwona Zielińska-Adamczyk

Dzisiaj prawie każdy z nas pyta krewnych, znajomych: Idziesz na szczepienie? Będziesz się szczepił? Nie boisz się? Także każdy z nas może zarejestrować się na portalu pacjenta i zgłosić chęć do zaszczepienia się na Covid 19. Potem czekamy na swój termin. Z rozmaitych sondaży wynika, że ponad połowa z nas jest na „tak”. Pozostali albo się wahają, albo też są zdecydowanie na „nie”.

Tzw. odporność stadną uzyskamy, gdy zaszczepi się 70 proc. z nas, czyli w przypadku Polski to blisko 27 milionów ludzi. Dzisiaj jesteśmy na etapie zaszczepienia ok. 2,7 mln osób. Niepożądane efekty poszczepienne zaobserowowano i zarejestrowano u blisko 2700 osób (dane z 22 lutego).

Uwierzyła marszałkowi

Pani Teresa, 75-latka z Wrocławia, długo się zastanawiała, czy się szczepić, bo docierały do niej różne wersje na temat efektów szczepienia. Co innego widziała w internecie, co innego było w telewizji, a jeszcze sąsiedzi też się wahali. Bardzo się zdenerwowała, kiedy natrafiła w in-ternecie na filmik, że gdzieś na wschodzie Polski, w domu seniora, po szczepieniach umar-ło 9 podopiecznych. Tym bardziej, że dyrektorka tego domu nie chciała rozmawiać z dziennikarzem, rzuciła słuchawką. Brak wyjaśnienia tej sytuacji tak ją przestraszył, że początkowo postanowiła porzucić myśl o szczepieniu.

Opisywana przez nią sytuacja miała rzeczywiście miejsce, w prywatnym Domu Seniora „A w sercu maj”, w powiecie puławskim. „Dziennik Wschod-ni” pisał, że 37 seniorów 19 sty-cznia dostało pierwszą dawkę szczepionki przeciwko SARS-Cov-2. Dwa tygodnie później seniorzy, osoby niepełnosprawne i przewlekle chore, które mieszkały w ośrodku, zaczęły umierać. Pierwszych przypadków śmierci nie łączono z Covid-19, ale gdy po kilku dniach wykonano testy, okazało się, że większość pensjonariuszy i część personelu jest zakażona patogenem.

W sobotę, 6 lutego, Dom Seniora został oznaczony jako ognisko Covid-19. Dzień wcześniej 11 osób w najcięższym stanie trafiło do szpitala w Puławach. Sprawą zajął się i wojewoda lubelski, i inspekcja sanitarna, i prokuratura. Co ustalono w trakcie tych kontroli? „Nie stwierdzono podstaw do bezpośredniego łączenia zgonów pensjonariuszy placówki z faktem przyjęcia przez nich pierwszej dawki szczepionki. Okazało się również, że zachowanie personelu Domu Seniora było tak dalece nieprofesjonalne, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa. Wojewoda zachowanie pracowników nazywa „niepokojącym” i ocenia, że powinny zostać one szczegółowo zbadane przez organy ścigania”.

Panią Teresę uspokoił marszałek Senatu Tomasz Grodzki, bo jemu, jako jedynemu politykowi ufa, który wystąpił po swoich szczepieniach i powiedział, że nic mu nie jest, a szczepić się należy koniecznie. Ponieważ Grodzki jest i lekarzem, i seniorem, pani Teresa jemu uwierzyła. Przyjęła pierwszą dawkę szczepionki i czuła się bardzo dobrze. Teraz czeka na kolejną.

Gdy choruje serce

80-letnia pani Janina już się zarejestrowała do kolejki, ale terminu szczepienia jeszcze nie ma. Chodzi do różnych lekarzy, bo kto w jej wieku nie chodzi. Przy okazji pyta: Czy taka osoba jak ona, z chorym sercem i po kilku wstrząsach anafilaktycznych, po użądleniu przez osę, może się zaszczepić? No i nie słyszy jednoznacznej odpowiedzi. „Niby nie ma przeciwwskazań”, „Lekarz na miejscu zdecyduje”, a nawet „ Wie pani, ja sama nie ufam tej szczepionce, za szybko weszła w życie i sama pani musi zdecydować”. Pani Janina czeka więc, aż jej koleżanki zaszczepią się dwoma dawkami i wtedy zdecyduje, co robić.

To córka panikowała

Pani Henryka jest starsza od pani Teresy. Wiedziała, że trzeba się zaszczepić i nie miała żadnych obaw. Ma wiele chorób i tyle już w życiu przyjęła zastrzyków, że i konieczność tego na Covid19 nie zrobiła na niej wrażenia. To córka 60-latka bardziej panikowała i to ona bardziej się boi. Pani Henryka szczepienie przeszła dobrze. Niektórzy, podobni jej wiekiem krewni, mieli różne objawy: zmęczenie, gorączkę, ale dramatów nie było. Dostała zastrzyk szczepionką Moderny i to dobrze, bo ludzie mówią, że ta AstraZeneca wywołuje silniejsze objawy po szczepieniu, szczególnie po pierwszej daw-ce.

Trzy dni w gorączce

Rzeczywiście, w przypadku pani Jadwigi, lat 57 tak właśnie było. Po AstraZeneca przez 3 dni leżała z gorączką, dreszczami. Ale już jest w porządku. Bardzo się bała, bo dzień przed szczepieniami przeczytała artykuł, że Francja wstrzymuje szczepienia tą szczepionką. Namówiły ją koleżanki. Sama nie podjęłaby tej decyzji.

Psycholog: Liczby to za mało, trzeba zagrać na emocjach

Dr Remigiusz Koc, psycholog społeczny z Bydgoszczy, też szczepił się AstraZenecą. Zresz-tą jako ozdrowieniec, po przejściu Covida19. Przez półtora dnia miał objawy grypopo-dobne. Był jednak na nie przygotowany, bo zgadzały się z opisem objawów przynależnych do tej szczepionki. Nie był zaskoczony i przerażony. Nie obawiał się.

Co zdaniem psychologa powinno się zmienić w sposobie przekazu, by trafiać do zdecydowanej większości niezdecydowanych odbiorców? W jaki sposób można zmienić strach przed niepoznanym?

Dr Remigiusz Koc, doświadczony psycholog społeczny, którego dziedzina bada, w jaki sposób ludzie wywierają wpływ na sposób myślenia, emocje i postawy innych ludzi zarówno nieświadomie, jak i przez celowe działanie, odpowiada: - Mam wrażenie, że brakuje u nas jednej spójnej szeroko pojętej akcji, która przekonywałaby do szczepień i jednocześnie pokazywałaby je z różnych perspektyw. Największą bolączką, według mnie od strony perswazyjnej, jest to, że przekaz, który trafia do obywateli naszego kraju, jest nacechowany bardzo racjonalnymi argumentami. Słyszymy: zaszczep się, bo o tyle, a tyle procent zmieniejszasz ryzyko śmierci, zwiększasz swoje bezpieczeństwo, bo ryzyko powikłań poszczepiennych to jest ileś tam promila itd., itd. Ja oczywiście tego nie neguję. Nie neguję też wartości tego, że pojawiają się eksperci, profesorowie medycyny, zakaźnicy. Tylko, że to nie są argumenty, które przekonają tych, którzy są właśnie niezdecydowani, a tym bardziej tych, którzy są przeciwnikami szczepień. Dlatego, że ich sposób myślenia o szczepionkach oparty jest głównie na emocjach, czyli strachu, niepewności, obawach. A strachu nie da się zlikwidować w prosty sposób racjonalnymi argumentami. To czego mi brakuje, gdy obserwuję różne działania władz odpowiedzialnych za Narodowy Plan Szczepień, to właśnie tego, że zapominamy o tym wymiarze emocjonalnym. Brakuje mi takich kampanii społecznych, które uruchamiałyby emocje, które operowałyby na konkretnych ludzkich przykładach. Mówi się o statystykach, o tysiącach zaszczepionych, ale to nie przemawia do wyobraźni osób, które są niezdecydowane i boją się.

- Media się nie spisują?

- Problem leży w tym, że jeżeli zdarzy się niepożądana reakcja poszczepienna u przysłowiowego Jana Kowalskiego, na przykład w Łomży, w poniedziałek o godz.11, to w ten sam poniedziałek niedługo później media w całym głównie będą mówiły, że zaszczepiony szczepionką X trafił do szpitala w ciężkim stanie. Natomiast co mamy z drugiej strony? Głównie statystyki, czyli nie pokazuje się tych, którym nic nie jest. Oni nie stanowią tematu. Problem według mnie polega na tym, że dwie strony stosują różne rodzaje broni. Jedna posługuje się racjonalnością i statystykami, a druga emocjonalnością i konkretami. I bardzo trudno to pogodzić. Uważam, że władze powinny sięgnąć po te argumenty emocjonalne. W postaci prawdziwych przykładów, w postaci historii ludzi, którzy przeżyli Covid, ale otarli się o śmierć i nie byli zaszczepieni itp.

Jest jeszcze jeden aspekt. Psychologia społeczna właśnie pokazuje, że ludzie chętniej, czy częściej ulegają innym, jeżeli ci inni są spójni w swoich opiniach. Jeżeli mamy spójność, jednorodność przekazywanych opinii: „tak, należy się szczepić”, to wtedy trudniej przeciętnemu Kowalskiemu stanąć twardo po drugiej stronie barykady. Nie chodzi tu o politykę, ale jeśli obywatele naszego kraju słyszą od swojego prezydenta, że on się nie szczepi, bo nie, potem słyszą ministra, który mówi, że należy się szczepić, bo to jest OK, potem słyszą inną osobę publiczną, która mówi, że się zaszczepi później, bo teraz nie jest pewna, widzą prezesa partii rządzącej, który zupełnie milczy na ten temat - to wszystko wywołuje poczucie różnorodności opinii na jeden temat. Co samo w sobie oczywiście nie jest złe. Tylko jeśli chcemy, żeby społeczeństwo się szczepiło, bo to jest dobry kierunek, to z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju priorytetem powinno być pokazanie spójności i jednorodności w podejściu do tego tematu. A tego niestety nie ma.

- Ale wydaje się w ramach kampanii społecznej ten przekaz jest jednorodny.

- Widziałem w telewizji spo-ty z Cezarym Pazurą. Aktor znany, lubiany. Namawia nas: szczepcie się. Wszystko niby pasuje. Tylko kogo ten Pazura ma przekonywać? Do kogo on trafia? Myślę, że głównie mojego pokolenia. Czterdziestoparolatków. Ale to nie będzie aktor, który jest istotny dla mojej babci czy cioci, która słuchałaby bardziej aktora, który gra lekarza w „Klanie”. Nie mówiąc już o młodszych ode mnie. Zmierzam do prostej reguły psychologicznej, że dla nas, wpływ na zmianę postaw, mają ludzie, którzy wydają się nam do nas podobni. Mają podobne doświadczenia choćby ze względu na wiek. Świetnym przykładem trafienia do starszych było publiczne zaszczepienie się nawzajem dwóch marszałków Grodzkiego i Karczewskiego. Takich sytuacji właśnie brakuje. Trzeba pamiętać, że musimy trafić do różnych grup pokoleniowych, które korzystają z różnych form przekazu: prasa, telewizja, internet, media społecznościowe. Szczególnie w tych ostatnich ruch antyszczepionkowy czy też zdystansowany do szczepionek swoje tezy i argumenty rozprowadza w tempie błyskawicznym, bo tak po prostu funkcjonują media społecznościowe. To oczywiście mnie nie dziwi. Dziwi mnie zaś, że nie ma w tym samym miejscu właściwej przeciwwagi dla tego przekazu. A jest to niestety wynik braku świadomie zaplanowanej i przeprowadzonej, jednorodnej, na wielu kanałach, kampanii informacyjnej - podsumowuje dr Koc.

Co mówi pacjent.gov.pl?
Po przeglądnięciu stron rządowych gov.pl czy pacjent.gov.pl, trudno odpowiedzialnym za Narodowy Plan Szczepień zarzucić lekceważenie sprawy. Informacji i odpowiedzi na pytania jest mnóstwo, ale czy wszyscy niezdecydowani są tam w stanie dotrzeć? Wątpię. Dodatkowo przy odpowiedziach nie ma ich autorów, co też tworzy dystans. Ale załóżmy, że tam dotrzemy i znajdziemy odpowiedź na pytanie: Dlaczego szczepionka na koronawirusa powstała tak szybko? Odpowiedź brzmi: W odróżnieniu od tradycyjnych szczepionek (np. na grypę sezonową) szczepionki mRNA mogą mieć krótszy okres produkcyjny. To efekt tego, że zamiast wstrzykiwać białka wirusowe, nasz organizm wykorzystuje instrukcje do samodzielnego ich tworzenia. Ponadto cząsteczki mRNA mają prostszą strukturę niż białka.

Dowiemy się też, ile ważnych europejskich i krajowych instytucji miało pieczę nad wdrożeniem szczepionki i badaniami jej bezpieczeństwa. Przeczytamy, że przyspieszona ocena to skrócona procedura oceny merytorycznej dokumentacji rejestracyjnej produktów o dużym znaczeniu dla zdrowia publicznego z 210 do mniej niż 150 dni; warunkowe dopuszczenie do obrotu - jeżeli zgodnie z opinią Komitetu ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi m.in. stosunek korzyści do ryzyka jest pozytywny oraz korzyści dla zdrowia publicznego wynikające z natychmiastowej dostępności produktu leczniczego na rynku przeważają nad ryzykiem wynikającym z potrzeby uzyskania dalszych danych może zostać przyznane pozwolenie warunkowe.

Bardzo to mądrze brzmi, ale czy pisane takim językiem przekona Kowalskiego?

Znalazłam też odpowiedź na pytanie: Jakie choroby prze-wlekłe wykluczają podanie szczpionki. Bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek przeciw COVID-19, w tym również w grupach ryzyka osób z chorobami przewlekłymi, są potwierdzone w badaniach klinicznych na licznych grupach uczestników. Listę chorób przewlekłych, które nie są przeciwwskazaniem do szczepienia przeciw COVID-19, zarekomendowała Rada Medyczna i będzie mogła podlegać aktualizacji wraz z pojawiającymi się nowymi dowodami naukowymi oraz informacjami instytucji oceniających i dopuszczających szczepionki przeciwko COVID-19.

Lista chorób współistniejących obejmuje: przewlekłe choroby nerek, deficyty neurologiczne (np. demencja), choroby płuc, choroby nowotworowe, cukrzycę, POChP, choroby naczyń mózgowych, nadciśnienie tętnicze, niedobory odporności, choroby układu sercowo-naczyniowego, przewlekłe choroby wątroby, otyłość, choroby związane z uzależnieniem od nikotyny, astma oskrzelowa, talasemia, mukowiscydoza, anemia sierpowata.

Wygląda na to, że niemal wszyscy możemy się szczepić.

Wydaje się jednak, że cała mądrość ekspertów wyrażana w tak suchy, ex cathedra, czyli nieomylnie, sposób ważyć dla nas będzie mniej niż ekspertyza i doświadczenie sąsiadki, brata, ciotki, z którymi codziennie rozmawiamy o naszych wspólnych dolegliwościach i narzekamy na niemających czasu na rozmowę z nami, lekarzy, którzy powinni nas informować o efektach niepożądanych, jakie mogą nas spotkać po szczepieniu, byśmy się mniej bali.

Iwona Zielińska

Iwona Zielińska-Adamczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.