Ula Sobolu.sobol@nowiny24.pl

„Syn Szawła” czarnym koniem Oscarów? W filmie zagrał torunianin

Ula Sobolu.sobol@nowiny24.pl

„Syn Szawła” czarnym koniem Oscarów? W filmie walczącym o nominację do nagrody amerykańskiej Akademii Filmowej zagrał Kamil Dobrowolski, aktor Teatru „Maska”.

Kamil Dobrowolski
Pochodzi z Torunia. Prowadził audycje w Radiu Toruń, współpracował z TVP3 Bydgoszcz.
Studiował w Akademii Teatralnej w Warszawie i na Wydziale Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku.
Obecnie jest aktorem Teatru „Maska” w Rzeszowie. Jako instruktor prowadzi zajęcia teatralne w Masce, współpracuje też z Centrum Sztuki Wokalnej w Rzeszowie. Autor scenografii, tekstów piosenek, reżyser i współproducent musicalu „Podwórko”, reżyser musicalu „Dziewczynka z zapałkami”. W filmie produkcji węgierskiej „Syn Szawła” zagrał rolę polskiego kapo.
Podczas ostatniej edycji toruńskiego festiwalu filmowego TOFIfest był gościem specjalnym po projekcji konkursowej filmu „Syn Szawła.

Pochodzi z Torunia. Do Rzeszowa pojechał 5 lat temu, jeszcze na czwartym roku studiów. Miał wtedy 25 lat. I został do dziś, wiążąc się z Teatrem „Maska”.

Dwa lata temu Kamil miał filmowy debiut. I to jaki! Zagrał w filmie fabularnym „Son of Soul” („Syn Szawła”) węgierskiego reżysera László Nemesa. Film zdobył już wiele nagród i nominacji, m.in. nagrodę Fipresci przyznawaną przez Międzynarodową Federację Krytyków Filmowych i Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Teraz „Syn Szawła” jest wśród faworytów do Oscara 2016. Powalczy o tytuł najlepszego filmu nieanglojęzycznego.

Jak zaczęła się dla Kamila przygoda z filmem? - Ada Cyndler z Agencji Aktorskiej JMC, do której należę, zapytała mnie, czy chciałbym zagrać w filmie produkcji węgierskiej - opowiada aktor. - Zgodziłem się. W ciągu kilku dni miałem wysłać swoje aktorskie demo, ale zignorowałem sprawę. Po dwóch tygodniach telefon zadzwonił ponownie: „Chce pan zagrać w tym filmie czy nie?”. Musiałem zmontować demo w ciągu kilku godzin. Złożyłem dwuminutowy kolaż z nagrania spektaklu „Mama da” i wysłałem link do agencji aktorskiej. Po paru dniach poproszono mnie o dosłanie kolejnych materiałów oraz zdjęć.

Wtedy w kontaktach między Kamilem a agencją nastała kilkumiesięczna cisza. „Czy już po wszystkim?” - zastanawiał się aktor.

- Nie dałem jednak za wygraną. Kiedy prywatnie wybierałem się na kilka dni do Budapesztu, poinformowałem agentkę, że będę na Węgrzech. Pani Ada skontaktowała się z produkcją i na Węgrzech zorganizowano casting specjalnie dla mnie - opowiada. - I dostałem tę rolę!

Film „Syn Szawła” opisuje dwa dni z życia Szawła Auslandera, członka Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau, w okrutnym obozowym świecie. Jest rok 1944. Szaweł walczy z nieludzką rzeczywistością. Pragnie w obrządku żydowskim zorganizować prowizoryczny pochówek swojego syna, odnalezionego wśród innych ludzkich zwłok. Nie chce, aby ciało jego potomka zostało spalone.

„Syn Szawła” czarnym koniem Oscarów? W filmie zagrał torunianin
Przemysław Wiśniewski/Teatr Fotografii - Ostatniego dnia zdjęć podziękowałem reżyserowi za debiut, a on był zaskoczony, że to mój pierwszy film. Wziąłem to za duży plus - uśmiecha się Kamil.

Kamil Dobrowolski zagrał 22-letniego Mietka, Polaka, który doskonale odnalazł się w obozowej rzeczywistości. Grana przez niego postać to brutalny mężczyzna - kapo, który pilnował więźniów pracujących w Sonderkommando.

- Przed zdjęciami obejrzałem dokument o Sonderkommando zaproponowany przez László Nemesa. Odbyłem z nim długą roz-mowę o mojej postaci - wspomina Kamil.

Produkcję poprzedził kilkuletni okres przygotowań. Zdjęcia trwały ponad 30 dni. Plan filmowy zorganizowano pod Budapesztem - w lesie oraz w starym, przystosowanym do potrzeb filmu, baraku wojskowym.

- Pierwsze dni na planie wydawały mi się bardzo łatwe. Później dostałem szkołę filmową w pigułce. Ujęcia były bardzo trudne. Reżyser wiedział, jak prowadzić aktora, żeby nie przeholować i osiągnąć zamierzony efekt. Mądrze mnie prowadził - zamyśla się Kamil.

Pomocni okazali się też inni aktorzy. Todd Charmont, Urs Rechn i Christian Harting zdradzili Kamilowi wiele filmowych sztuczek. - W ostatni dzień zdjęciowy podziękowałem reżyserowi za debiut, a on był zaskoczony, że to mój pierwszy film. Wziąłem to za duży plus - uśmiecha się Kamil.

Ula Sobolu

Ula Sobolu.sobol@nowiny24.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.