Sylwester w cieniu groźby zamachów

Czytaj dalej
Fot. John Locher
Aleksandra Gersz

Sylwester w cieniu groźby zamachów

Aleksandra Gersz

Na świecie hucznie powitano nadejście nowego roku. Jednak w tym roku nad zabawami wisiała groźba ataków terrorystycznych.

Bawiono się do rana, szampan lał się strumieniami, a w niebo strzelały fajerwerki. Tak świat witał nadejście nowego roku. W cieniu była jednak groźba ataku terrorystycznego Państwa Islamskiego. Na szczęście do tragedii nie doszło.

Najbliżej niej było w Monachium. W czwartek w nocy miastem wstrząsnęła informacja o prawdopodobnych atakach na dwóch dworcach kolejowych. Jak podawało BBC, monachijska policja otrzymała ostrzeżenie, że zamach szykowali zamachowcy samobójcy z Państwa Islamskiego. Obiekty zostały natychmiast zamknięte, a do miasta ściągnęły policyjne posiłki z innych części Bawarii. Lokalna policja poinformowała, że poszukiwanych jest od pięciu do siedmiu dżihadystów. W piątek bawarski minister spraw wewnętrznych Joachim Herrmann poinformował, że sytuacja jest pod kontrolą, dodał jednak, że zamknięcie dworców było dobrą decyzją, gdyż „nie można pozwolić sobie na ryzyko w obliczu tak konkretnych gróźb”.

O włos od tragedii było także za oceanem - w Rochester w stanie Nowy Jork. W środę policja zatrzymała 25-letniego Emanuela L. Lutchmana, który planował zaatakować w noc sylwestrową jedną z restauracji w mieście. Jak podali w czwartek przedstawiciele Departamentu Sprawiedliwości USA, mężczyzna współpracował z ISIS. Został on już oskarżony przez sąd w Rochester o materialne wspieranie kalifatu.

Napięcie było także wyczuwalne na Times Square na Manhattanie w Nowym Jorku. W tradycyjnej już i wyjątkowo hucznej celebracji wzięło udział milion ludzi. Bezpieczeństwa zgromadzonych pilnowała jednak rekordowa liczba aż sześciu tysięcy policjantów. - Nie mamy informacji o żadnych planowanych atakach, ale musimy być przygotowani na najgorsze - mówił komendant nowojorskiej policji William Bratton. - Nie można żyć w strachu - dodała 18-letnia studentka, która na Times Square przyjechała z Pensylwanii.

Tymczasem policja w Paryżu odwołała tradycyjne pokazy sztucznych ogni na Champs--Élysées. Francuska stolica pamięta jeszcze listopadowe zamachy, w których zginęło 130 osób. Miasta pilnowało w tym roku 11 tys. policjantów, o 2 tys. więcej niż w roku ubiegłym.

Z kolei Bruksela odwołała oficjalne pokazy sztucznych ogni po tym, jak w kraju aresztowano dwóch mężczyzn podejrzewanych o przygotowywanie zamachu. Zwiększona liczba policjantów patrolowała także South Park Gardens w Londynie, gdzie odbył się coroczny pokaz fajerwerków. W tym roku wpuszczani byli tylko ci, którzy wcześniej kupili bilety.

Aleksandra Gersz

Aleksandra Gersz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.