Święta wojna albo nudy

Czytaj dalej
Fot. Piotr Kieplin
Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Święta wojna albo nudy

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Bardzo dawno nie zdarzyło się, aby Anwil Włocławek jechał do Wrocławia, jako wielki faworyt. A tak będzie w niedzielę.

We wrocławskiej „Orbicie” w niedzielę o 18.00 początek starcia w Tauron Basket Lidze Śląsk - Anwil. Jakby zapytać zagorzałych kibiców koszykówki, z czym się kojarzy właśnie takie starcie, odparliby bez wahania: „Święta wojna”. I mieliby rację.

Już chyba na zawsze rywalizacja włocławsko-wrocławska tak będzie nazywana, bez względu, na miejsca, na których są obie drużyny i o co w danej chwili w lidze walczą. Tak jest w tej chwili. Anwil jest w ścisłej czołówce tabeli i play off ma już zapewniony. Śląsk jest w dolnych rejonach, ma aż o 12 zwycięstw mniej i jakaś katastrofa by musiała nastąpić, żeby się włączył do rozgrywki o medale. Tym bardziej, że ostatnio pozbył się swojego lidera - Jarvisa Williamsa - którego kontrakt wykupił turecki Tofas Bursa.

Ale to nie ma znaczenia. Liczy się bardzo bogata historia obu ekip, które w przeszłości nie raz spotykały się w walce o złote medale (ani jednego zwycięstwa koszykarzy z Włocławka), toczyły się zacięte boje między Igorem Griszczukiem a Maciejem Zielińskim, a w 1998 r. w słynnym „kurniku” miał miejsce pamiętny „rzut Jacka Krzykały” ze swojej połowy w ostatniej sekundzie meczu, zapewniający Śląskowi zwycięstwo 89:88. Obie hale (wrocławianie grali w ogromnej Hali Ludowej, która obecnie wróciła do początkowej swojej nazwy - Hala Stulecia) wypełniały się do ostatniego miejsca, atmosfera była bardzo gorąca i podczas meczu, ale także po i przed meczem, kibice nie pałali do siebie „miłością”, ale chyba żaden z nich nie wyobraża sobie polskiej koszykówki bez tych dwóch ekip.

I dlatego koszykarze obu drużyn będą maksymalnie zmobilizowani, choć chyba po raz pierwszy Anwil pojedzie do Wrocławia w roli tak wielkiego faworyta.

Śląsk specjalnie przygotowuje się na to spotkanie. Każdy kibic otrzyma pamiątkową koszulkę w barwach klubowych, a na każdym krzesełku będą wyłożone kartony, którymi wymachiwać będą fani. Klub zorganizował konkurs „Moja Święta Wojna”, w którym opisać trzeba było swoje wrażenia z pojedynków z przeszłości. Choćby to już świadczy, że nie będzie to zwykły mecz.

Pomimo odejścia Williamsa we wrocławskiej ekipie jest kilku wartościowych zawodników, na których trzeba zwrócić uwagę: Kamil Chanas, ukrainiec, wychowany w USA Denis Ikowlew, Mateusz Jarmakowicz, ukrainiec Witalij Kowalenko czy amerykanin portorykańskiego pochodzenia, mający polski paszport Francis Han. Nie da się jednak ukryć, że Śląsk przede wszystkim cierpi na wąski skład. Bo poza nimi pozostali gracze są młodzi i niedoświadczeni. I to będzie chciał z pewności wykorzystać Anwil nie mający takich problemów, jak wrocławianie. Oczywiście, są pewnie kłopoty, jak złamane żebro Kamila Łączyńskiego, drobny uraz Michała Chylińskiego czy wciąż niezadowalająca forma Danilo Andjusicia, czy słaba gra w obronie (a i to ataku można się ostatnio przyczepić) Champa Oguchiego. Ale to są problemy zupełnie innej rangi niż we Wrocławiu. Jeśli Anwil zagra po prostu „swoją koszykówkę” to powinien bez problemy zanotować kolejne zwycięstwo.

Byle tylko nie zlekceważył rywala, bo totalnej dekoncentracji nie da się naprawić podczas meczu.

Tauron Basket Liga - 22. kolejka

Tomasz Froehlketomasz.froehlke@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.