Św. Jan Chrzciciel „przeszyty” laserem. Drewniany kościół w Orawce został zeskanowany. Jest też Pomnikiem Historii! [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Kamil Bańkowski
Marek Długopolski

Św. Jan Chrzciciel „przeszyty” laserem. Drewniany kościół w Orawce został zeskanowany. Jest też Pomnikiem Historii! [wideo]

Marek Długopolski

„Przez wieki, do czasu przyłączenia tego skrawka Orawy do niepodległej Polski w 1920 roku, pomagał tutejszym mieszkańcom zachować katolicką wiarę oraz polską tożsamość narodową w granicach Królestwa Węgierskiego” - tak ks. Adam Gabryś, proboszcz kościoła św. Jana Chrzciciela w Orawce, pięknie opisuje rolę jaką świątynia ta odgrywała przed laty. I tę jej rolę, ale również kunszt dawnych mistrzów, wreszcie doceniono. Od 8 kwietnia, decyzją prezydenta RP, znajduje się na prestiżowej liście Pomników Historii.

- To nasz skarb - tak mówią o swojej świątyni mieszkańcy Orawki, od wieków troszczący się o ten cud architektury drewnianej. - Bezcenne dzieło sztuki - dodają naukowcy i historycy, a także liczni turyści. I ani w jednym, ani drugim przypadku nie ma krzty przesady.

Św. Jan Chrzciciel - dobry opiekun i obrońca

Kościół zaczęto wznosić - dodajmy od dzwonnicy - w 1651 r., a więc w czasach posługiwania w Orawce księdza Jana Szczechowicza. Jeszcze tego roku orawczańska świątynia, a właściwie niewielka kaplica - jak podają parafialne kroniki - zyskała 15-cetnarowy dzwon, dar od węgierskiego króla Ferdynanda III.

„Ferdynand IV król Węgier i Czech darował mię wszystkim katolikom Orawy 1652” - ten zaś napis wskazuje, iż jego następca był równie hojny. To za jego sprawą w Orawce pojawiły się kolejne dwa dzwony. Niestety, do naszych czasów dochował się tylko jeden, dwa pozostałe skonfiskowano podczas I wojny światowej. Budowę świątyni zakończono w 1658 r., a konsekrowano ją dopiero w 1715 r.

Z biegiem lat, dzięki hojnym darom, a także datkom „zebranym przez lud orawski”, zyskała m.in. bogate wyposażenie, piękne późnobarokowe ołtarze, murowaną kruchtę, a także cudownej urody malowidła naścienne poświęcone życiu świętego Jana Chrzciciela. W świątyni odnajdziemy również wizerunki świętych i królów, w większości związanych z historią Węgier, a także sceny z życia codziennego oraz obraz… piekła.

Nie można również zapomnieć o unikatowych kurtynach wielkopostnych - wciąż tu używanych - zwanych też oponami, chustami albo po prostu płótnem wielkopostnym. Czym są? Dzięki nim w okresie wielkopostnym, jak wyjaśnia dr Marek Polański, „wierni słyszeli kapłana, widzieli jego cień i prześwitujące zapalone przy ołtarzu świece. W ten sposób doznawali umartwienia ducha, któremu towarzyszyło umartwienie ciała przez zachowanie postu”.

Jak wygląda kościół św. Jana Chrzciciela, ów cud wyciosany w drewnie? Najlepiej samemu o tym się przekonać, zaglądając do Orawki.

Świątynia „przeszyta” laserem

Świątynia poświęcona św. Janowi Chrzcicielowi ostatnio została… zeskanowana laserowo w 3D. Od 23 kwietnia imponujące efekty tej niezwykłej pracy możemy podziwiać w sieci.

To pierwsza z małopolskich świątyń, którą możemy podglądnąć od „podszewki”, zajrzeć praktycznie w każdy jej zakamarek. Jak się okazuje - nie ostatnia!

- Zaczynamy od kościoła św. Jana Chrzciciela w Orawce, najstarszego drewnianego kościoła Górnej Orawy - mówi Grzegorz Biedroń, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej. Kolejne drewniane perły „przeszyte” laserowym światłem w wirtualnej galerii, będą się pojawiać we wtorki i piątki o godz. 10 (m.in. na Facebooku Szlaku Architektury Drewnianej).

- W ten sposób zabytki te pozostaną z nami na zawsze - zaznacza prezes Grzegorz Biedroń.

Marek Długopolski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.