Maria Eichler

Stypendium jest za niskie. Frymark zrezygnował ze wsparcia

Daniel Frymark (z lewej)  to wielokrotny laureat prestiżowego konkursu BZ WBK. Fot. Maria Eichler Daniel Frymark (z lewej) to wielokrotny laureat prestiżowego konkursu BZ WBK.
Maria Eichler

Daniel Frymark, wybitny fotografik z Chojnic, z wieloma prestiżowymi nagrodami na koncie zrezygnował z przyjęcia stypendium kulturalnego burmistrza miasta. Dlaczego?

- Bo dostałem za mało pieniędzy na swój projekt - odpowiada. - Stypendium było za niskie w stosunku do tego, co sobie zaplanowałem. Na dodatek w umowie stypendialnej jest zapis, że wszystkie prawa do dzieła przekazuję na rzecz miasta. Powiem szczerze, to byłaby zbyt niska cena, żeby się tak sprzedać...

Frymark miał dostać 4 tys. zł brutto za przygotowanie kilkudziesięciu zdjęć do potencjalnego albumu o Chojnicach. Na rękę 3 tys. zł z kawałkiem. Jak wyliczył, wychodzi to 25 zł za zdjęcie, nijak się to ma do ceny rynkowej jego prac. - Komisja stypendialna chyba w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że taki pomysł oznacza pracę przez cały rok, we dnie, w nocy, w różnych warunkach, że trzeba wybrać z setek zdjęć te najlepsze - ocenia Frymark.

Utytułowany fotografik podpowiada, jak jego zdaniem powinien wyglądać proces przyznawania stypendiów. - Po pierwsze komisja powinna wybrać te pomysły, które jej zdaniem zasługują na uznanie - mówi. - Po drugie, jak już będzie ta lista kandydatów, to warto byłoby ich zaprosić i zapytać o to, co chcą zrobić. Wtedy będzie większa jasność, czy zasługują na stypendia i w jakiej wysokości. Bo wnioski, jakie składa się teraz, nie do końca spełniają tę rolę.

O tym, że komisja stypendialna ma zgryz, wiadomo nie od dziś. Intencje były jak najbardziej szlachetne, by wspierać i zachęcać do twórczej pracy artystów, tych, którzy tworzą blisko nas.

W praktyce wyszło na to, że kryteria oceny ich osiągnięć i planów są nieostre. A matematyczne punktowanie nie zawsze jest strzałem w dziesiątkę. Członkowie komisji chcą się spotkać i podyskutować o zasadach i kryteriach, żeby co nieco zmienić.

Ale też chcą egzekwować. Ostatnio na komisji kultury Jacek Klajna domagał się sprawozdań stypendystów z ubiegłego roku. Uważa, że powinni „rozliczyć się” z zainwestowanych w nich pieniędzy. Czy były one dobrze wydane, czy też stracone?

W końcu chodzi o publiczne pieniądze. I to niemałe. W tym roku jest to bowiem 120 tys. zł.

Maria Eichler

Lubię pisać o sprawach społecznych, polityce i kulturze. Zajmuję się tym na łamach mutacji chojnickiej "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.