Sprawa aborcji trafiła do prokuratury

Czytaj dalej
Fot. Karolina Misztal
Szymon Szadkowskiszymon.szadkowski@polskapress.pl

Sprawa aborcji trafiła do prokuratury

Szymon Szadkowskiszymon.szadkowski@polskapress.pl

Sprawa dziecka, które przez godzinę po aborcji umierało w warszawskim Szpitalu Świętej Rodziny, trafiła do prokuratury i do sądu lekarskiego.

Jak dowiedziała się Agencja Informacyjna Polska Press (AIP), Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej, który działa w ramach Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, wszczął oficjalne postępowanie w sprawie prawdopodobnie tzw. nieudanej aborcji, którą wykonano w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny przy ul. Madalińskiego w Warszawie.

Tydzień temu opinię publiczną zbulwersowała sprawa około sześciomiesięcznego noworodka, ważącego 700 gr, który na skutek mechanicznej aborcji umierał jeszcze po zabiegu przez ponad godzinę, w potwornych męczarniach, pozostawiony sam sobie. Dziecko przez godzinę nieludzko cierpiało i potwornie krzyczało. Z naszych informacji wynika, że żaden z lekarzy ani pracowników placówki nie udzielił dziecku pomocy ani nie próbował złagodzić bólu.

O sprawie poinformowali Fundację SOS Obrony Poczętego Życia pragnący zachować anonimowość pracownicy placówki.

- Tego krzyku nie zapomnimy do końca życia - mówili świadkowie.

- Według świadków matka dziecka wraz z teściową przyjechały do Szpitala Świętej Rodziny ze Szpitala Bielańskiego, aby dokonać aborcji. Pierwsza próba aborcji polegała na podaniu pigułki wczesnoporonnej. Dziecko jednak przeżyło - mówi ksiądz Ryszard Halwe z Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia, który jako pierwszy został poinformowany przez świadków.

- Wówczas zdecydowano o jego mechanicznym usunięciu z łona matki, a kiedy i tę procedurę przeżyło - o pozostawieniu na śmierć w męczarniach. Wprawdzie oficjalnie nie wiadomo, czy urodzony żywy jeszcze maluch był dzieckiem chorym, jednak z nieoficjalnych informacji, które do nas docierają, dziecko było zdrowe, a cała sprawa naciągana przez medyków po to jedynie, aby zadośćuczynić życzeniu matki i dokonać aborcji - dodaje ksiądz Halwe.

- Ponieważ sprawą zajmuje się teraz prokuratura, do czasu wyjaśnienia sprawy nie udzielam już żadnych informacji - powiedziała AIP Dorota Jasłowska, rzecznik prasowy Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny z Warszawy.

Doniesienie do prokuratury złożył 9 marca ks. Ryszard Halwa z Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia.

- Oczywiście o szczegółach zaplanowanych działań nie mogę mówić ze względu na prowadzone postępowanie. Potwierdzam jednak, że takie zawiadomienie wpłynęło. Na razie sprawa jest na etapie czynności sprawdzających, do których należy przesłuchanie składającego zawiadomienie o przestępstwie oraz zebranie odpowiedniej dokumentacji ze szpitala - wyjaśnia w rozmowie z AIP prokurator Michał Dziekoński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

- Na podstawie zebranych informacji prokuratura podejmie decyzję co do podjęcia dalszych czynności, czyli postępowania przygotowawczego. Mogę jedynie zdradzić, że przesłuchanie księdza Ryszarda Halwy z Fundacji SOS Obrony Poczętego Życia przewidziane jest na jutro - dodaje Dziekoński z warszawskiej prokuratury.

Autor: Szymon Szadkowski

Szymon Szadkowskiszymon.szadkowski@polskapress.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.