Sożal znalazł inwestora i zbiera coraz więcej nowych zamówień

Czytaj dalej
Fot. Agnieszka Domka-Rybka
Agnieszka Domka-Rybka

Sożal znalazł inwestora i zbiera coraz więcej nowych zamówień

Agnieszka Domka-Rybka

Szczęśliwy finał - fabryka odpaliła maszyny, produkuje i sukcesywnie rozlicza się z klientami.

Jacek Pawzun, właściciel Soleckiej Fabryki Okien Sożal, twierdzi, że nie po to ciężko pracował przez 26 lat i od podstaw budował markę firmy, by nagle zwinąć interes i uciec ze 120 tysiącami złotych.

Bo tyle był winny swoim klientom, którzy wpłacili zaliczki na okna, rolety, drzwi i bramy.

Ugody z klientami

- Niestety, i takie krzywdzące opinie na mój temat pojawiały się w internecie. Jednak nie to jest teraz najważniejsze, ale że sprawa się wyjaśniła i wreszcie mogę spać spokojnie - oddycha z ulgą pan Jacek.

Opowiada, jak zaczęły się jego problemy: - Dostawca materiałów do produkcji okien miał kłopoty finansowe i nagle zażądał ode mnie zapłaty z góry za cały towar, który zamówiłem. Kazał mi przelać pieniądze jeszcze przed dostarczeniem materiałów, a wcześniej otrzymywał przedpłaty. I to sparaliżowało moje dalsze ruchy biznesowe, a mówimy właśnie o zamówieniu dla 35 osób, które wpłaciły zaliczki. De facto: kontrahent zablokował mi towar i produkcja stanęła.

Przedsiębiorca pokazuje nam szczegółowe projekty przygotowane dla klientów, m.in. pojedynczych okien, do wymiany w całym mieszkaniu, pełnej stolarki wykończeniowej domu jednorodzinnego. - Czy wynika z nich, że nie zamierzałem zrealizować umów? - dziwi się.

Wspomina, że w pół roku przeprowadził aż 50 spotkań z potencjalnymi inwestorami i każdemu po kolei musiał tłumaczyć, jak wpadł w tarapaty. Przekonywać, że miał i ma dobre zamiary. Efekt?

- Udało się i ktoś podjął decyzję, by ze mną współpracować. Jednak nie chce się ujawniać.

Pawzun wyciąga z teczki ugody z klientami. Na 35 osób, które wcześniej czuły się przez niego pokrzywdzone, zaledwie kilka nie podpisało porozumień: - Wszyscy zostali zaproszeni na spotkanie w firmie, ale, niestety, nie każdy przyjechał.

Z dokumentów wynika, że przedsiębiorca zobowiązał się - w zależności od oczekiwań klientów - do zwrotu pobranych zaliczek w ratach czy montażu okien i drzwi, a są i tacy, którzy złożyli u niego dodatkowe zamówienia.

- Ten pan osobiście do mnie przyjechał i dokładnie wyjaśnił całą sprawę - cieszy się pani Łucja z Włocławka, która zamówiła w Sożalu jedno okno. - Podpisaliśmy ugodę i oddał mi pieniądze. Jestem zadowolona.

W podobnym tonie wypowiada się pan Wojciech z Białych Błot. - Mam firmę i tamte okna wstawił mi ktoś inny. U pana Pawzuna zamówiłem zaś kolejne, a wpłaconą zaliczkę odliczył mi teraz od rachunku. Nowe okna już są zamontowane.

- Jestem człowiekiem bardzo zajętym i nie zdążyłem zamówić okien gdzie indziej - opowiada pan Witold z Bydgoszczy. - Dlatego w moim przypadku Sożal zamontował je według wcześniejszego zamówienia.

Jednak są i tacy, choć zaledwie kilku, którzy nie podpisali porozumień, a jedna osoba nawet nie odebrała korespondencji z propozycją ugody.

Skontaktowaliśmy się z niezadowolonym klientem. Powiedział, że nie chce wypowiadać się w tej sprawie do gazety. Nieoficjalnie ustaliliśmy, że w tym przypadku w grę może wchodzić wytoczenie właścicielowi fabryki powództwa cywilnego.

Prokuratura umorzyła

Sprawą, jesienią zeszłego roku, zajęły się organa ścigania. Część klientów twierdziła bowiem, że została oszukana. Jaki skutek?

- Nie dopatrzyliśmy się znamion przestępstwa i przekazaliśmy sprawę Prokuraturze Bydgoszcz-Południe - mówi podkom. Przemysław Słomski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Prok. Rafał Sadowski, zastępca szefa Prokuratury Bydgoszcz-Południe, informuje, że postępowanie zostało umorzone: - Toczyło się ono w sprawie, co oznacza, że właścicielowi firmy Sożal nie postawiono żadnych zarzutów. Z naszych ustaleń wynika, że nie działał on z zamiarem oszustwa i nie założył z góry, iż nie wywiąże się z podpisanych umów. Sytuację, w jakiej się znalazł, spowodował brak płynności finansowej jednego z jego dostawców, co miało bezpośredni wpływ na jego problemy z klientami.

Przypomnijmy, w grudniu 2016 roku do „Gazety Pomorskiej” zwróciła się grupa klientów, którzy powiedzieli, że wpłacili w Sożalu zaliczki na okna, rolety, drzwi i bramy, a właściciel ich nie zamontował i nie oddał im pieniędzy.

- Gdy rozmowy z inwestorem się zakończą, ci ludzie zostaną zaproszeni na spotkanie. Rozliczę się z nimi. Nie po to przez 26 lat ciężko pracowałem i budowałem pozycję fabryki, by teraz przez zaliczki ją pogrążyć, szargać imię i nazwisko. Jestem przekonany, że sprawa będzie miała szczęśliwy finał - powiedział nam wtedy Jacek Pawzun.

Tak jest dziś: od ponad miesiąca Sożal ma inwestora, produkuje, rozlicza się z klientami i - co najważniejsze - zbiera nowe zamówienia.

Agnieszka Domka-Rybka

Gdybym nie była tu, gdzie jestem, może prowadziłabym jakąś dużą firmę. Bo w tematyce biznesowej czuję się jak "ryba w wodzie" (i nie ma to żadnego związku z drugim członem mojego nazwiska). Większość moich artykułów dotyczy gospodarki. Choć nieraz, by się "zresetować", sięgam także po tematy społeczne. Od kilku lat prowadzę portal strefabiznesu.pomorska.pl, który jest mi bardzo bliski. Zżyłam się z nim i podglądam go nawet na urlopie - z tęsknoty.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.