Śmiertelnie tania ochrona uczestników imprez w Polsce. Uczciwi chcą walczyć z patologiami, państwo nie pomaga

Czytaj dalej
Fot. Pixabay
Zbigniew Bartuś

Śmiertelnie tania ochrona uczestników imprez w Polsce. Uczciwi chcą walczyć z patologiami, państwo nie pomaga

Zbigniew Bartuś

Potrzebujesz ochrony koncertu, marszu lub wiecu? Zatrudniasz małolatów, kupujesz im zaświadczenia o odbyciu szkoleń, płacisz do ręki pod jakimś drzewem. Tak wygląda w Polsce „rynek” ochrony ludzi i mienia. Ochrona ma być przede wszystkim tania. Z tego powodu wielu uczestników rynku przymyka oczy na łamanie prawa.

W opinii wielu ekspertów prezydent Gdańska Paweł Adamowicz mógłby żyć, gdyby nie zaniedbania firmy strzegącej bezpieczeństwa uczestników finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

- Te zaniedbania to efekt patologii narastających w branży przez lata – ocenia krakowianin Marcin Pyclik, prezes Polskiej Izby Ochrony.

Organizatorzy koncertów, marszów, wieców i innych wydarzeń w Polsce unikają zgłaszania imprezy jako masowej, bo to podnosi wymogi, a więc i koszty. – Wszyscy chcą je obniżyć. W efekcie przetarg na ochronę wygrywa agencja, która zgłasza np., że zapewni 200 ochroniarzy, a w rzeczywistości wysyła 160. Nikt nie liczy, ilu ludzi tak naprawdę strzeże bezpieczeństwa – opisuje Marcin Pyclik.

Obniżeniu kosztów służy też zatrudnianie ludzi z ulicy, zwłaszcza uczniów i studentów – bez kwalifikacji, w tym wymaganych prawem 40-godzinnych szkoleń. Na wielu imprezach ponad ponad połowa „ochroniarzy” nie zaliczyła kursów! Ale papiery mają. Skąd?

Z dalszej części tekstu dowiesz się:

  • Ile kosztują zaświadczenia o fałszywych szkoleniach
  • Jak wygląda zabezpieczenie przeciętnej imprezy w Polsce?
  • Jakie są polskie "normy" w kwestii ochrony
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Zbigniew Rusek

Tam na scenie w gdańsku mogli pilnować Pawła Adamowicza funkcjonariusze Straży Miejskiej miasta Gdańska (nawet jako oprawa honorowa - w eleganckich mundurach). To właściwie jest zadanie dla Straży Miejskiej.

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.