Smak obozowego życia. Na kajaku i rowerze

Czytaj dalej
Fot. archiwum "Szansy"
Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Smak obozowego życia. Na kajaku i rowerze

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Sportowcy, wolontariusze i opiekunowie sekcji kajakowej „Szansa” spędzili ciekawie i miło czas na obozie w Swornegaciach.

Członkowie sekcji kajakowej „Szansa”, która działa przy Chojnickim Klubie Żeglarskim w Charzykowach, a skupia niepełnosprawne intelektualnie osoby, zaliczyli obóz wakacyjny w Swornegaciach. W sumie razem z kadrą i wolontariuszami było na nim 31 osób. Po raz pierwszy pojechała młodsza grupa kajakarzy, dla której był to chrzest bojowy obozowego życia. Bo wszystkiego kiedyś trzeba się nauczyć, a życie w grupie do łatwych nie należy...

Tymczasem starzy wyżeracze, którzy już niejeden obóz przeżyli, tym razem ekscytowali się nie tylko kajakami, ale także rowerami.

- Ruszyliśmy na ścieżki rowerowe, do Parku Narodowego „Bory Tucholskie”, szlakami „Kaszubskiej marszruty” - opowiada Tomasz Biesek, opiekun „Szansy”. - Wycieczek było bardzo dużo i były one dla nas wielką przyjemnością.

Tylko na jeden dzień udało się wyskoczyć nad morze, a tam pływanie na kajaku jest frajdą nie lada i tym razem też tak było.

Co poza tym? Ogniska jakoś nie udało się rozpalić, ale była zażarta rywalizacja w zadaniach, które wymyślili wolontariusze, takich jak jedzenie pączków bez oblizywania się czy konstruowanie z klocków. Gdy pogoda była w kratkę, miło było pograć w kosza i poćwiczyć w sali. Zwykle sporym wyzwaniem jest przepłynięcie kajakami z Charzyków do Swornegaci i z powrotem, co następuje na początku i na końcu obozu. Poradziło sobie z tym doskonale 13 kajakowych ekip.

Nie było regat, ale za to był cross kajakowy, który dostarczył wielu wrażeń i był okazją do pogłówkowania i do wspólnej pracy.

- Poznać się i zintegrować się - to główny cel naszych obozów - mówi Tomasz Biesek. - I myślę, że się to doskonale udało. A młodsza grupa świetnie sobie poradziła z aklimatyzacją na obozie. To była fajna przygoda, wiele się wszyscy nauczyliśmy.

Podziękowania należą się Powiatowemu Centrum Pomocy Rodzinie, które wsparło obóz dofinansowaniem.

Tomasz Biesek martwi się teraz tylko tym, że ma coraz mniej wolontariuszy, bo ludzie kończą szkoły i wyjeżdżają na studia. A wolontariusze to opoka i bez nich trudno myśleć o „Szansie”. - Wszystkim, którzy z nami pracują, bardzo dziękuję, a jeśli byliby chętni do tego od września, zapraszam - zachęca.

Można się z nim kontaktować pod nr. tel. 660 544 181.

Maria Eichlermaria.eichler@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.