Skrzypek, który był fryzjerem [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Zbiory rodziny Tasarek
Jolanta Zielazna

Skrzypek, który był fryzjerem [zdjęcia]

Jolanta Zielazna

Muzyka otaczała go od dzieciństwa. Alfred Tasarek chciał zostać skrzypkiem. Ale musiał wybrać bardziej praktyczny zawód. Został fryzjerem.

Jednak zamiłowanie do muzyki nie odeszło w kąt. Przeciwnie. Muzyka wypełniała rodzinny dom, gdy był mały, ale i później, gdy założył już własną rodzinę.

O fryzjerze Alfredzie Tasarku wspomnieliśmy w „Albumie Historycznym” 23 lutego. Wtedy opisywaliśmy losy jego żony Alfredy, która przed wojną pracowała w znanym bydgoskim salonie fryzjerskim Bruno Sikorsky’ego przy ul. Gdańskiej 31. Salon istnieje do dziś, nazywa się Kosmyk. Niestety, wkrótce kończy działalność.

Alfred Tasarek także pracował w tym salonie. Wtedy z Alfredą nie byli jeszcze małżeństwem.

Jego losy to materiał na oddzielną opowieść. Dziś do tego wątku wracamy.

Skrzypek to nie zawód

Alfred, tak samo jak Alfreda, urodził się na terenie Niemiec. Jego rodzice (Andrzej i Augustyna) wyemigrowali z okolic Ostrowa Wielkopolskiego. Osiedli w Essen, tam w 1910 roku urodził się Alfred. Później urodziła się jeszcze córka.

W 1918 roku rodzina przyjechała do Bydgoszczy. Zamieszkali na Bielawach, Andrzej był kolejarzem. Jego dzieci uczyły się więc już w Bydgoszczy, w szkołach, które po 1920 roku były już polskie. Alfred na pewno uczył się w Szkole Przemysłowej przy ul. św. Trójcy, sam o tym opowiadał.

W domu zostało kilka szkolnych zdjęć, które dziś są unikatowymi pamiątkami.

- W tym domu zawsze się muzykowało - wspomina dziadków Andrzej, syn Alfreda. Imię dostał po dziadku kolejarzu. - Babcia grała na basie i perkusji, dziadek na klarnecie. Wszystkie rodzinne imprezy miały muzyczną oprawę.

Nic dziwnego, że Alfred też sięgnął po instrument. Jego syn wspomina, że ojciec był skrzypkiem, dobrym skrzypkiem. Grał także na pianinie. Pamięta, że ojciec opowiadał, iż gry na instrumentach uczył się prywatnie, w szkole Jaworskiego.

W tym czasie prywatną szkołę muzyczną miał Leon Jaworski. Mieściła się przy ul. Śniadeckich.

Tyle że granie na skrzypcach nie było uważane za zawód, który może zapewnić życie na jako takim poziomie. Chłopak uczył się więc fryzjerstwa. Miał 15 lat, gdy chodził do zakładu Woźniaka na ul. Sienkiewicza.

Musiał być zdolnym fryzjerem, jeśli dostał się do pracy u Sikorskiego, bo zakład miał w mieście renomę.

Konkurencja dla szefa

Alfred chciał jednak pracować na swoim. Na początku 1938 roku, wspólnie z kolegą Stanisławem Matuszewskim, otworzyli zakład przy ul. Śniadeckich. To następna kamienica za obecnym sklepem muzycznym.

Właścicielka domu była Niemką. W zakładzie stanęła m.in. suszarka - pierwsza wyprodukowana w Polsce. - Była pokazywana na targach w Poznaniu jako eksponat. Ojciec specjalnie pojechał i kupił ją właśnie do swojego zakładu - opowiada Andrzej Tasarek.

Sęk w tym, że otwierając własny zakład, Alfred zabrał ze sobą najlepszy personel z salonu na Gdańskiej. - Ojciec wcześniej uprzedził Sikorsky’ego, że odchodzi, ale ten chyba nie spodziewał się, że straci tylu pracowników.

Gorzej, że wraz z pracownikami odeszli ich klienci, a często była to klientela z tzw. wyższej półki. - U ojca, gdy pracował na Gdańskiej, strzygli się np. Alvenslebenowie, właściciele Ostromecka. Wiem też, że często przysyłali po ojca samochód i jeździł tam, do Ostromecka, strzyc.

I ci klienci poszli za swoim fryzjerem.

Salon Sikorsky’ego niewątpliwie na tym stracił.

Ocalała suszarka

O tym, co stało się we wrześniu 1939 r., Alfred Tasarek nigdy nie chciał opowiadać. W każdym razie Sikorsky szybko ściągnął swoich fryzjerów z zakładu przy Śniadeckich z powrotem na Gdańską.

Do Tasarka weszli Niemcy i zabrali wszystko, łącznie ze skrzypcami.

Jakimś cudem ocalała suszarka do włosów i radio, które niemiecka właścicielka domu schowała w piwnicy pod węglem. I radio, i suszarka istnieją do dziś.

Nie wiadomo, czy Alfred został aresztowany przez gestapo, nie wiadomo jak, ale znalazł się na stadionie Polonii w grupie mieszkańców przeznaczonych na rozstrzelanie. Grupa Niemców dokonywała selekcji.

Ponieważ Tasarek miał bardzo wielu znajomych i przyjaciół nie tylko wśród Polaków, ale i Niemców, któryś z nich wyciągnął go stamtąd.

Okupacyjne losy Alfreda dokładnie nie są znane. Wiadomo, że trochę się ukrywał, podobno nawet u zaprzyjaźnionego Niemca. Jakiś czas przymusowo pracował w koszarach przy ul. Gdańskiej.

Tupetu, a może młodzieńczej brawury mu nie brakowało. Korzystał z tego, że znakomicie mówił po niemiecku, jak zresztą wielu polskich mieszkańców Bydgoszczy, jak osoby, które przyjechały tu z niemieckiej emigracji.

- Ojciec potrafił być dość bezczelny - śmieje się jego syn Andrzej. - Niemcy zabrali mu aparat fotograficzny. Proszę sobie wyobrazić, że poszedł do gestapo na Poniatowskiego poskarżyć się. I oddali mu aparat! - wspomina rodzinne opowieści.

Jeszcze raz na swoje

W styczniu 1945 r., gdy Bruno Sikorsky chyłkiem opuścił swój dom i zakład, nie kto inny, a właśnie Alfred Tasarek i jego przyjaciel Stanisław Matuszkiewicz zostali zarządcami komisarycznymi salonu fryzjerskiego, należącego do dawnego pryncypała. W tym samym roku w lipcu zdał fryzjerski egzamin mistrzowski. Przewodniczącym komisji był Sylwester Ronowicz.
Szybko jednak znowu chciał mieć własny zakład. Zaczynał od zera, bo przedwojenne wyposażenie zabrali mu przecież Niemcy.
W 1948 roku, wspólnie z Matuszkiewiczem otworzył zakład przy ul. Parkowej. Mieścił się w przerobionej bramie wjazdowej.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.