Sir David Attenborough kończy 90 lat, ale nie myśli zwalniać tempa pracy

Czytaj dalej
Fot. Colossus Productions
Andrew Billenredakcja@polskatimes.pl

Sir David Attenborough kończy 90 lat, ale nie myśli zwalniać tempa pracy

Andrew Billenredakcja@polskatimes.pl

Niedawno słynny dokumentalista przebywał w Alpach na wysokości 2500 m. David Attenborough nie wygląda na swoje 90 lat i nadal woli płynąć balonem nad górami niż siedzieć w domu.

W niedzielę wielki brytyjski popularyzator wiedzy przyrodniczej i autor niezliczonej liczby filmów dokumentalnych David Attenborough kończy 90 lat. Jednak ani mu w głowie zwalniać tempa pracy.

Spotykamy się w siedzibie BBC, która szykuje całotygodniową, wielką fetę poświęconą słynnemu dokumentaliście. Urodziny królowej będę przy niej wyglądać zapewne jak impreza - wybaczcie - niższej rangi. Wszystko zacznie się w niedzielę od emisji przez BBC 2 wywiadu z mistrzem. Poprowadzi go Kirsty Young. Później zobaczymy jego cztery ulubione filmy. W dniu naszego wywiadu zdążył być jeszcze w Oxfordzie, gdzie na potrzeby programu nadawanego na UKTV filmował gołębie pocztowe. Za kilka godzin otwiera wystawę artefaktów z kolekcji kapitana Jamesa Cooka. Michael Gunton, jeden kilku producentów, z jakimi Attenborough stale współpracował, twierdzi, że dwa tygodnie temu przebywał on w Alpach na wysokości prawie 2.5 tysiąca metrów. Kręcił część sześcioodcinkowego dokumentu dla BBC 1 pod tytułem „Planet Earth II”. Jak się tam dostał? - Balonem - odpowiada Gunton i na dowód pokazuje zdjęcie na swoim smartfonie. Widać na nim uśmiechniętego od ucha do ucha Attenborougha na tle alpejskiego nieba. Dlaczego wielki jubilat - wygląda raptem na siedemdziesiątkę - nie usiądzie końcu w spokoju i nie odpocznie? - Niech pan jego zapyta - odpowiada Attenborough pałaszując baton Kit Kat i wskazując na Guntona. - Ludzie proszą, bym dalej kręcił. Co pan wolałby robić? Płynąć balonem nad Alpami czy siedzieć śliniąc się w domu? - śmieje się mój rozmówca. Gdy wraca do swojego domu w południowo-zachodnim Londynie czeka na niego chociaż pies? Już nie. Przedtem siedział pod drzwiami. Czekały także małpki, lemury, kameleony i rybki dwudyszne w akwarium. Zwłaszcza wtedy, gdy dwójka jego dzieci była jeszcze mała, a żona wciąż żyła. Zmarła w 1997 roku.

W rzeczywistości Attenborough nabiera nowego wiatru w żagle. Niedawno przeszedł operację wymiany rzepek kolanowych. Wspomina, że przed zabiegiem pełzał jak baśniowy hobgoblin. Kolana dorobił sobie, gdy podczas zdjęć do dokumentu o Afryce w 2013 roku poruszał się na nich godzinami próbując dotrzeć do maleńkiego nosorożca. Z powodu napiętego kalendarza zajęć zdecydował się na zabieg w prywatnej klinice. Podwija spodnie i pokazuje mi liczące niemal dziesięć centymetrów blizny. - Uwierzy pan? Jakby ubyło mi 20 lat - mówi Attenborough. Pracę w BBC zaczął 64 lata temu. Są tacy, którzy o jej dalsze trwanie obawiają się w niemal równym stopniu, co o jego życie.

Czy BBC przetrwa? - Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, że jeśli nie, to brytyjskie życie publiczne straci coś bardzo, bardzo cennego. Zastanawiałem się na tym niedawno i z mojego punktu widzenia rzecz wydaje się absolutnie jasna. Kiedy zaczynałem pracę BBC wzorowała się ona w swoim działaniu na służbie cywilnej. Dostawałeś się tam i zostawałeś na całe życie. Nie zarabiałeś kokosów, ale po zakończeniu pracy miałeś emeryturę. Nie przychodziło się do stacji dla pieniędzy - to byłoby niedorzeczne - lecz dla służby publicznej. BBC przeszła dwojaką przemianę - technologiczną, ale co również bardzo, bardzo ważne, zaczęło też myśleć w pewnych kategoriach komercyjnych. Technologia i komercja całkowicie ją odmieniły. Teraz BBC będzie musiał rozwiązać ten problem - mówi Attenborough.

Najnowszy film, jaki nakręcił dla publicznego brytyjskiego nadawcy nosi tytuł „Life that Glows”. Również i ten dokument zobaczymy podczas poświęconego mu tygodnia. Pierwsze sceny pokazują go przemierzającego - wcale nie utyka! - lasy Pensylwanii. Wokół - chmara świetlików. Bioluminescencja to termin niezbyt jasny dla laika, ale gdy zajmuje się nim mistrz nabiera on magicznego wymiaru. Dodajmy, że nakręcenie filmu było możliwe tylko dzięki temu, że kamery najnowszej generacji doskonale filmują w ciemnościach. To zupełne przeciwieństwo jego wczesnych doświadczeń - kiedyś pracujący z nim operator stwierdził, że dżungla jest zbyt ciemna, lepiej zatem skierować kamerę w stronę jasnego nieba i filmować ptaki. Kolejny dokument Attenborougha „Zoo Quest in Colour” wyemituje BBC 4. To wspaniały obraz pokazujący narodziny poświęconych historii naturalnej programów BBC, ale i początki samego Attenborougha jako prezentera - sprężysty młodzian zamaszystym krokiem brodzący po wodach lagun. Kiedy zrodziła się u niego świadomość ochrony środowiska? Attenborough odpowiada, że doszło do tego dzięki spotkaniu z Peterem Scottem, który w 1961 roku jako jedna z czterech osób był współzałożycielem World Wildlife Fund. Obecnie to Word Wildlife Fund for Nature - Światowy Fundusz na rzecz Przyrody. Jednak dopiero w tym stuleciu Attenborough zaczął otwarcie i wyraźnie wypowiadać się na ten temat. A od 2006 roku, gdy nakręcił dokument „Can We Save Planet Earth?” wypowiada się o globalnym ociepleniu. - Tak, miałem bardzo jasny pogląd na ten temat. Zacząłem pracę w BBC, gdy miała ona pozycję monopolisty. W latach pięćdziesiątych nie liczono się tam z twoim zdaniem. Jako producent miałeś bardzo uprzywilejowaną pozycję, a proszę mi wierzyć, że ostatnią rzeczą, którą chciałbyś zrobić byłaby próba wykrzyczenia własnych poglądów na tego rodzaju tematy czy w ogóle sporne lub kontrowersyjne kwestie. To naprawdę nie leży w mojej naturze - mówi Attenborough.

Od 1973 roku, gdy zrezygnował ze stanowiska dyrektora programowego BBC jest „wolnym strzelcem”. Odejście dało mu większą swobodę, ale Attenborough pozostał ostrożny w wypowiadaniu własnych poglądów. - Gdy chodzi o zmianę klimatu głos zabrałem wtedy, gdy byłem już zupełnie pewien zgodnej opinii naukowców. Dziś jego powściągliwość ogranicza się do obszarów, gdzie naprawdę nie dysponuje wystarczającą wiedzą. Uprzejmie odmawia odpowiedzi, gdy pytam, o jego stanowisko wobec Brexitu. Jednak gdy chodzi o kryzys migracyjny bardzo chętnie akceptuje moją sugestię, że stanowi on swoistą zapowiedź inwazji, która zaleje Europę w wyniku zamian klimatycznych. - Pustynnienia będą się rozprzestrzeniać, a jeśli tak się stanie, dojdzie do przesunięć całych populacji. Wraz ze wzrostem temperatury Ziemi obszary tropikalne przesuną się w stronę północy na półkuli północnej. Dojdzie do przemieszczania się ludności z północnej Afryki do Europy. Oczywiście dziś ci, którzy nie chcą myśleć o zmianach klimatycznych, mówią tylko o braku stabilności politycznej. Jakie jednak są jej korzenie? Głód, ubóstwo i przeludnienie. A co napędza głód? Brak żywności i to, że ludzie nie mogą już hodować swoich własnych upraw służących wytarzaniu własnego pożywienia

Niedawno Sky One wyemitował fascynujący dokument „Attenborough at 90: Behind the Lens”. Pokazuje on, jak wielki podróżnik i dokumentalista sam w końcu dostosuje się do zmieniającego się otoczenia technologicznego, tworzenia filmów w technice 3D, z wykorzystaniem CGI, a nawet - wirtualnej rzeczywistości. Z kolei w „Zoo Quest in Colour” widzimy, że potrafi anegdotycznie opowiedzieć nawet o wycieczce statkiem na Komodo. Podczas ostatniej on sam i jego kamerzysta niemalże zginęli. Wszystko przez brak kompetencji wynajętego przez nich kapitana, który okazał się miejscowym przemytnikiem broni.

Nigdy nie bał się śmierci? - Nie, nie bardzo. Oczywiście powiem banał - ona po prostu przyjdzie i masz nadzieję, że będzie jak najmniej bolało. Ale nie boję się jej w tym sensie, że i tak będę musiał się zmierzyć z możliwością trafienia do czyśćca i piekła.

Widzi szanse dla naszej planety? - Jakoś z trudem przetrwamy, ale świat stanie się znacznie bardziej zatłoczonym i zubożałym miejscem.

Autor: Andrew Billen

Andrew Billenredakcja@polskatimes.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Polska Press Sp. z o.o.