Silni, żarci, otyli. I w mundurach

Czytaj dalej
Fot. Roman Laudański
Roman Laudański

Silni, żarci, otyli. I w mundurach

Roman Laudański

Ponad połowa Polaków jest otyła. W służbach mundurowych powinno być lepiej. Ale nie jest! Z badań wynika, że od 40 do 60 procent żołnierzy, strażaków i policjantów waży za dużo.

Mundur, szczególnie polowy ma to do siebie, że dobrze maskuje nadwagę tego, który w nim paraduje. Jeszcze nie widać nadmiernych „boczków”, a pas ściąga zarysowany brzuch. Dopiero w czasie badania wyjdzie, czy żołnierz ma dużą masę ciała, ale same mięśnie bez grama tłuszczu, czy też górę tłuszczu bez grama mięśni.

Od ponad 20 lat Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii bada stan odżywienia żołnierzy Wojska Polskiego z uwzględnieniem specyfiki służby, charakteru i typu jednostek. Przebadali ponad 14 tys. żołnierzy, przynajmniej połowę w ostatnich pięciu – sześciu latach. Od 40 do 60 proc. żołnierzy charakteryzuje się nadmierną masą ciała. Z czego 15 – 20 proc. żołnierzy w niektórych jednostkach charakteryzuje się otyłością. Reszta ma nadwagę.

Badali także przyszłych strażaków ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej oraz policjantów, szkolonych w dwóch centrach. 40-50 proc. badanych miało nadmierną masę ciała.

- Wśród części żołnierzy, strażaków i policjantów stwierdziliśmy nadwagę o charakterze mięśniowym – korzystną z punktu widzenia zdrowia – mówi płk prof. Jerzy Bertrandt, kierownik Zakładu Higieny i Fizjologii WIHiE. - U większości mamy jednak do czynienia z nadwagą wynikającą ze znacznej zawartości tkanki tłuszczowej.

Jaką przyczynę nadmiernej otyłości w służbach mundurowych prof. Bertrandt wskazuje złe nawyki żywieniowe wynikające ze stylu życia. - Kiedy w czasach służby zasadniczej mieliśmy żołnierzy skoszarowanych w wojsku, to byli oni prawidłowo żywieni. W armii zawodowej żołnierz żywi się sam. A skoro nie ma wiedzy na temat racjonalnego żywienia, to robi to w nieracjonalny sposób. Z wywiadów wynika, że bardzo często żołnierze nie jedzą śniadań, a kiedy kończą służbę – w godzinach późno popołudniowych jedzą obfity obiad. A kiedy się najedzą, to ich ruchowość aktywna jest mała. Ogranicza się do czytanie gazety i zmieniania kanałów w telewizorze. A gdzie wiedza na temat żywieniowej profilaktyki cywilizacyjnych chorób metabolicznych? Chorób układu krążenia, niektórych nowotworów, miażdżycy, zawałów serca, udarów mózgu? Niekorzystne żywienie to nie tylko otyłość, ale i inne schorzenia, jak osteoporoza wynikająca z małej ilości przyjmowanego wapnia.

Wojskowi, strażacy i policjanci „odbijają piłeczkę”, że co roku muszą zdać egzamin z wuefu. Są normy czasowe i co do ilości powtórzeń „brzuszków”, podciągnięć itp. Każdy musi zdać. Kiedy resortem obrony kierował Radosław Sikorski, który uznał, iż armia musi wyglądać, zaczęto „na poważnie” je traktować. „Piątka” z wuefu przekładała się na dodatkowe wynagrodzenie. W tamtych czasach oficerowie Sztabu Generalnego nie chcieli chwalić się swoimi wynikami. Teraz inne normy dotyczą żołnierze wojsk powietrzno-desantowych, inne jednostek liniowych, a jeszcze inne kapelanów, prawników i informatykówy. Mit „grubego” sierżanta odchodzi do lamusa.

Żołnierz, strażak i policjant

- W dobrze pojętym interesie każdego żołnierza jest utrzymywanie sprawności fizycznej – zapewnia ppłk Marek Chmiel, rzecznik prasowy Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy.

Przed bramą 1. Pomorskiej Brygady Logistycznej w Bydgoszczy zatrzęsienie rowerów. Część żołnierzy „dla zdrowotności” dojeżdża nimi do pracy. Zdarza się, że niektórzy wykorzystują trasę do jednostki jako trening - biegają po 5 – 10 kilometrów na trasie dom – jednostka - dom. Na dodatek każdy dzień rozpoczyna się od porannego rozruchu – kilkukilometrowej „przebieżki”. Mają tu strongmanów i sekcję kulturystyczną!

Na zajęcia przychodzą również pracownicy cywilni wojska.

- Pewnie wynik badań zależy od współczynnika BMI, nie zauważyłem u nas żołnierzy z nadwagą lub z otyłością. U nas wszyscy żołnierze zdają roczny egzamin ze sprawności fizycznej – zapewnia major Marek Pawlak, rzecznik prasowy 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu.

Na półtora tysiąca zawodowych strażaków w Kujawsko-Pomorskiem do testu sprawnościowego nie przystąpiło lub go nie zdało 3 proc. Z różnych przyczyn – przede wszystkim zdrowotnych. - Służba nie cierpi przez otyłość – zapewnia mł. bryg. Małgorzata Jarocka - Krzemkowska, rzecznik prasowy KW PSP w Toruniu. - Po próbie wydolnościowej organizmu strażak przystępuje do testów fizycznych. Bez ruchu, sportu nie ma naszej służby.

W stołówce Komendy Wojewódzkiej Policji można smacznie i zdrowo zjeść. Można zjeść obiad bez ziemniaków. Są także dania wegetariańskie. W bydgoskich komisariatach stołówek nie ma. To od samych policjantów zależy, co jedzą i jak wyglądają i jaką mają sprawność fizyczną.

- Funkcjonariusze policji również mają obowiązek zaliczenia testu sprawności fizycznej – przypomina podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji. - Nie słyszałam, żeby ktoś nie zdał. Owszem, czasem ktoś przynosi zwolnienie. Lekarz medycyny pracy orzeka, czy ktoś jest zdolny do pracy w policji. Sprawność fizyczna to jeden z elementów bycia policjantem. Jako rzecznik prasowy nie muszę być bardzo sprawna, ale jutro mogę wykonywać inne obowiązki. Dlatego chętnie chodzę na fitness. To jest jak choroba, jak zacznie się ćwiczyć, to nie można skończyć.

Dla policjantów są także zajęcia z samoobrony i kilka siłowni. Warunki do ćwiczeń są, ale problem jest z czasem. I z chęciami.
- Pewnie zdarzają się funkcjonariusze otyli, ale to nie eliminuje ich z pracy. Jedni biegają, inni się odchudzają – dodaje pani rzecznik. - Podczas badań okresowych i egzaminu sprawnościowego ich przydatność jest oceniana.

Inne myślenie, zdrowe żywienie

- Najważniejsza jest zmiana myślenia w służbach mundurowych – podpowiada płk. Bertrandt. - Trzeba wdrożyć programy żywieniowej profilaktyki dietozależnych chorób cywilizacyjnych w służbach mundurowych – czyli żywieniowa oświata zdrowotna. W armii niemieckiej, fińskiej czy norweskiej żołnierze doskonale wiedzą, jak się żywić, żeby zachować dobrą kondycję i nie być otyłymi. Nasi tego nie wiedzą. Mało tego – nie znają skutków zdrowotnych nieracjonalnego żywienia. W innych armiach konsekwentnie realizowane są egzaminy z wuefu. Jeśli żołnierz ich nie zda, a po jakimś czasie znowu mu się to nie uda – to dziękuje mu się za służbę. Nie słyszałem, żeby u nas podziękowano za służbę takiemu żołnierzowi.

- Wyniki z ostatnich kilku lat pokazują, że otyłość wzrasta w młodych grupach wiekowych 25 – 30 – 35 lat – alarmuje płk. Bertrandt. - Nasz instytut opracował żywieniowe i ruchowe programy profilaktyki zapobiegania otyłości. Obecnie trafiły one do Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia i mamy nadzieję, że wejdą do realizacji w jednostkach.

Tematyka profilaktyki otyłości wpisuje się w Narodowy Program Zdrowia na najbliższe lata. Jednym z głównych celów jest dobry stan odżywiania Polaków, także służb mundurowych.
Niezależnie od programów szkoleniowo-profilaktycznych byłoby dobrze, gdyby do badań okresowych żołnierzy wprowadzono ocenę stanu odżywienia żołnierza (masa ciała i zawartość tkanki tłuszczowej). Dzięki temu precyzyjniej można byłoby ocenić występowanie charakteru otyłości wśród żołnierzy. Otyłość brzuszna jest szczególnie niebezpieczna dla zdrowia. Jej zdrowotne konsekwencje są główną przyczyną zachorowań (m.in. miażdżyca i cukrzyca) i eliminacji żołnierzy ze służby.
Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy \"Gazety Pomorskiej\"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.