Sierpczak, królowa i bezkrólewie, czyli kto się nie boi wizjonerów [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Jacek Smarz
Marek Nienartowicz

Sierpczak, królowa i bezkrólewie, czyli kto się nie boi wizjonerów [FELIETON]

Marek Nienartowicz

Tydzień minął no i „bezkrólewie” zakończone. Oczywiście to dotyczące obsady przynależnego PiS stanowiska wiceprezydenta Torunia. Trwało jednak nie tydzień, a tygodni wiele. Prawie 20. Od 1 września, gdy opuścił je wiceprezydent Rasielewski, do 17 stycznia, gdy objął je wiceprezydent Mól. To było dokładnie dni 138.

Dość tej matematyki. Teraz trochę geografii. W końcu z tak daleka prezydent Zaleski jeszcze nie miał. Bo do Limanowej, w której urodził się wiceprezydent Mól, jest z Torunia – w linii mniej więcej prostej – jakieś 460 kilometrów. Konkurować z nim może tylko ekswiceprezydent Rakowicz, który urodził się w Białymstoku. Do tego miasta jest z Torunia jakieś 350 kilometrów. Reszta zastępców i ekszastępców prezydenta Zaleskiego odpada w tej konkurencji, bo dominują wśród nich rodowici torunianie. Oczywiście z żelaznym wiceprezydentem na czele. Czyli wiceprezydentem Fiderewiczem.

Dość tej geografii. Teraz trochę socjologii i politologii. Bo radny Przybylski z sejmiku województwa, będący też wiceszefem PiS w okręgu od Torunia po Włocławek i otoczenie tych miast, dosłownie nie bał się przedstawić wiceprezydenta Móla jako „wizjonera w kreowaniu rzeczywistości społecznej i politycznej”. Pięknie, choć za wizjonera przede wszystkim uznać trzeba tego, kto tegoż kandydata na to stanowisko zaproponował i do niego go przekonał. Bo jako ten trzeci pogodził rywalizujących o wiceprezydenturę radnego Klabuna i eksradnego Kowalskiego oraz ich zwolenników. I zakończył kryzys wizerunkowy PiS, który – jakby nie patrzeć - przez tego ciągnącego się przez tyle tygodni kadrowego pata powstał.

Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

Dość tej socjologii i politologii. Bo wrócić jednak trzeba do królowej nauk, czyli matematyki. W końcu w tym tygodniu okazało się, że ostatecznie z grona najbliższych współpracowników prezydenta Zaleskiego odchodzi skarbnik Flisykowska. Czyli ta, która w budżetach Torunia z ostatnich 19 lat (tyle pracowała w Urzędzie Miasta – najpierw jako dyrektor Urzędu Miasta, a od 2011 roku jako skarbnik) znała i zna każdą cyferkę. Jest to odejście mocno rozciągnięte w czasie, bo trwające dni prawie 400. Pierwsze wypowiedzenie pani skarbnik złożyła przecież 31 grudnia roku 2020. A ostatnim dniem jej pracy w urzędzie będzie 31 stycznia roku obecnego. Ten drugi termin, jak i w ogóle odejście pani skarbnik, musi jeszcze zatwierdzić – na wniosek prezydenta Zaleskiego – Rada Miasta, ale będzie to formalność. A sprawa ciągnęła się tyle, bo pani skarbnik dała się uprosić i nie opuściła finansów miasta i prezydenta Zaleskiego w trudnych, pandemicznych czasach. Choć powodem odejścia są ważne osobiste względy.

Pozostało jeszcze 24% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Marek Nienartowicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.