Serce im pęka na myśl o tym wypadku

Czytaj dalej
Fot. Dominik Fijałkowski
Dominik Fijałkowski

Serce im pęka na myśl o tym wypadku

Dominik Fijałkowski

- Tu nie ma znaku stop, więc nikt się nie zatrzymywał przed torami. Każdy pokonywał je bardzo pewnie, no bo przecież są zapory. Gdy były otwarte, po prostu się jechało - usłyszeliśmy w Dziarnowie.

Świąt Wielkiej Nocy w Dziarnowie nie miał w tym roku nikt. - Ta tragedia odebrała nam chęć do świętowania - zwierzają się mieszkańcy tej wsi leżącej kilka kilometrów od Inowrocławia.

Wielka Sobota. Godzina 8.04. Komórka charakterystycznym sygnałem informuje o tym, że przyszedł SMS. Nie są to jednak świąteczne życzenia. Autorem SMS-a jest oficer prasowy inowrocławskich strażaków.

„Dziarnowo, gmina Pakość, zderzenie samochodu osobowego z pociągiem pospiesznym. Trwają działania” - napisał st. kpt. Artur Kiestrzyn.

Kilkanaście minut później przesyła kolejną wiadomość. Powtarza informację o zderzeniu i uzupełnia o zdanie: „Lekarz stwierdził zgon 2 osób. Mężczyzna i kobieta".

Do wypadku doszło około godz. 7.30.

Wielka Sobota. Godzina 8.40. W Dziarnowie, w pobliżu przejazdu kolejowego stoi w milczeniu grupa gapiów. Obok pracują strażacy, policjanci i ekipy służb kolejowych. Kilkanaście metrów od przejazdu, po prawej stronie torowiska (w kierunku na Inowrocław) leży rozbite auto. Jest tak zmasakrowane, że trudno rozpoznać jego markę. Strażacy wydobyli już ze środka ciała ofiar. Wrak zasłonili czerwonym parawanem.

Dwieście metrów od tego miejsca stoi pociąg „Bałtyk”, relacji Poznań - Gdynia. W wagonach około 80 pasażerów. Żaden nie ucierpiał w wyniku zderzenia i ostrego hamowania. Pod kołami lokomotywy wciąż znajduje się maska samochodu. Krzątają się pracownicy kolei i strażacy. Podczas uderzenia w samochód (zidentyfikowany został jako audi) uszkodzony został jeden z zaworów. Ratownicy zabezpieczają go wbijając drewniany kołek.

Na miejscu przekazywane są sprzeczne informacje. - Zginęły dwie osoby. Ojciec z córką. Mężczyzna miał 50 lat, a kobieta 23. Byli mieszkańcami Dziarnowa - mówi jeden ze strażaków biorących udział w akcji ratunkowej.

Inny rzuca coś o małżeństwie w wieku 30- 35 lat, pochodzącym z Dziarnowa. Ostatecznie potwierdza się ta pierwsza wiadomość. Zginął ojciec z córką. Mieszkali może dwieście metrów od miejsca tragedii.

Uczestnicy akcji ratowniczej zwracają uwagę na potężne uderzenie pociągu w auto. Choć do dworca PKP w Inowrocławiu jest stąd już niedaleko, „Bałtyk” przez Dziarnowo jedzie jeszcze z dużą prędkością. - Zniszczony został nie tylko samochód. Proszę spojrzeć na latarnię przy przejeździe. Prawdopodobnie po zderzeniu z pociągiem auto uderzyło w nią z taką siłą, że aż odpadł klosz - zauważa jeden z ratowników.

Mnożą się pytania.

Dlaczego samochód wjechał na tory, po których poruszał się pociąg, skoro przejazd jest strzeżony? Zawiódł człowiek czy urządzenia techniczne?

Odpowiedzi na nie będą musieli udzielić specjaliści.

Kilka dni po tragedii. Przez przejazd kolejowy w Dziarnowie przejeżdża akurat pociąg towarowy od strony Inowrocławia. Rogatki są zamknięte. Po obu stronach czekają samochody. Kilka minut później przejazd znów zostaje zamknięty. Żadne auto nie ma szans wjechania na tory.

W miejscu, gdzie leżał wrak rozbitego audi - palą się znicze. Codziennie przychodzą tu mieszkańcy wsi i znajomi ofiar. Zapalają kolejne lampki pamięci.

- Pewnie postawią w tym miejscu krzyż - zastanawia się mężczyzna.

Okazuje się, że jest dyżurnym ruchu na kolei. Od słowa do słowa i zaczyna opowiadać o swojej pracy.

- Ludzie nie wiedzą, jak ta robota wygląda. Myślą, że my tylko rogatki opuszczamy i podnosimy. Służbę pełnimy przez dwanaście godzin na dobę i naprawdę mamy w tym czasie co robić. Obowiązków jest wiele, a za niedopełnienie któregoś z nich wisi nad głową paragraf - wzdycha.

Trzyma w palcach zapalonego papierosa. - Miałem rzucić to świństwo, ale się nie da. Człowiek żyje w ciągłym stresie - dodaje.

Tuż po wypadku dyżurny został ściągnięty na placówkę w Dziarnowie. Musiał zastąpić kolegę, który miał tam służbę w czasie, gdy doszło do tragedii. Rozbite auto leżało dokładnie naprzeciwko kolejowego budynku.

- Stałem w oknie i widziałem bardzo dokładnie wszystko, co dzieje się za tym czerwonym strażackim parawanem... - wspomina wydarzenia z Wielkiej Soboty.

Tragedia na torach spędza dziarnowianom sen z oczu. - Serce nam pęka, gdy myślimy o tym co się stało. Nasza wieś jest niewielka. Bardzo dobrze znaliśmy osoby, które zginęły w wypadku. Przecież to nasi sąsiedzi - mówi mieszkanka Dziarnowa.

Wypadek zdarzył się dzień przed Wielkanocą. W momencie, gdy wszyscy myślą już o świętowaniu, spędzeniu wolnego czasu z najbliższymi. Z rodziną. - Świąt w Dziarnowie w tym roku nie było. Ta tragedia odebrała nam chęć do świętowania - podkreślają mieszkańcy wsi.

W rozmowie z „Pomorską” dziarnowianie nie przypominają sobie, aby wcześniej w ich miejscowości wydarzyła się podobna tragedia na torach. Z opowiadań można wywnioskować, że kierowcy mieli duże zaufanie do systemu dozorującego strzeżony przejazd.

- Tu nie ma znaku stop, więc nikt się nie zatrzymywał przed torami. Każdy pokonywał je bardzo pewnie, no bo przecież są zapory. Gdy były otwarte, po prostu się jechało - przyznają nasi rozmówcy.

Po sobotniej tragedii, kierowcy, nie tylko ci z Dziarnowa, pokonują tory z dużą rezerwą. Obserwujemy podjeżdżające tam pojazdy. Wszystkie zwalniają. Niektóre nawet zatrzymują się, by sprawdzić, czy nie nadjeżdża pociąg.

- Pewnie będzie tak jeszcze przez dwa, trzy tygodnie. A potem ludzie zapomną o tym, co tu się stało i znów będą ufać tylko szlabanom - ktoś rzuca smutnym głosem.

Gdy tak obserwujemy auta pokonujące tory, na poboczu, w pobliżu przejazdu zatrzymuje się samochód. Wysiada kobieta. Idzie na miejsce wypadku. Zapala kolejny znicz...

Dominik Fijałkowski

Od 1992 roku jestem dziennikarz "Gazety Pomorskiej" w Inowrocławiu. Piszę o wszystkim, co dzieje się w Inowrocławiu, a głównie o tym co "piszczy" w miejscowym ratuszu. Opisuję też wydarzenia, które dzieją się w pozostałych miastach i gminach powiatu inowrocławskiego. Fotografuję imprezy sportowe, kulturalne, turystyczne... A zdjęcia z tych imprez zamieszczam na www.pomorska.pl i na www.inowroclaw.naszemiasto.pl. Prywatnie..., lubię dłuuuugie wyprawy rowerowe. I te krótsze też. Należę do Nadgoplańskiego Oddziału PTTK w Kruszwicy.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.