Seksafera. Pani dyrektor na wylocie [wideo]

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Bloch
Maciej Czerniak

Seksafera. Pani dyrektor na wylocie [wideo]

Maciej Czerniak

To zemsta byłej partnerki kochanka czy lokalnych wrogów? Takie pytania stawia Dorota Ratajczak, szefowa ośrodka kultury i sportu.

Pierwsze wrażenie - szok. Zaczęło się krótko przed Wigilią, kiedy ktoś zadzwonił do Doroty Ratajczak i powiedział jej o plakatach rozwieszonych na przystanku autobusowym.

Zdjęcie przedstawiało dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Dąbrowie Chełmińskiej w bardzo prywatnej sytuacji. Na fotografii uwieczniona została podczas intymnych uniesień. Twarzy mężczyzny, partnera nie było widać. Zdjęcie opatrzone hasłem „Bezpłatne warsztaty tylko u mnie”, ze strzałką wskazującą na roznegliżowaną postać kobiety. Poniżej dopisek: „Jarku Gil zniszczyłeś mi życie. Wszyscy się teraz dowiedzą o twoim b... i brudnych interesach” (wcześniej fotografie były publikowane również w internecie).

- Zadzwoniłam od razu do wójta. Do mojego przełożonego. Powiedziałam o tych plakatach. Nie skomentował - wyjaśnia Dorota Ratajczak.

Tydzień później, podczas sesji Rady Gminy, była obecna. Ale żaden z radnych nie miał odwagi publicznie skomentować tego, co się stało. Jeszcze tego samego dnia jednak grupa radnych przedłożyła jej pismo, które zostało później skierowane do wójta Radosława Ciechackiego.



- Radzili mi, bym odeszła ze stanowiska. Mówili, że straciłam mandat zaufania do pełnienia funkcji dyrektora GOKiS - wyjaśnia Dorota Ratajczak. - Nikogo nie obeszło, że to ja tu jestem ofiarą. Mój wizerunek wykorzystano, w ohydny sposób wystawiając na widok publiczny. To, co robimy prywatnie, nie powinno nikogo obchodzić - zaznacza.

Pierwszym podejrzanym był partner Doroty Ratajczak, Jarosław Gil, mieszkaniec wsi Czarże. - Ktoś wykradł zdjęcia z mojej komórki - mówi Gil. Tłumaczył to wczoraj na konferencji prasowej, którą w hotelu Pod Orłem w Bydgoszczy zorganizowali wspólnie z byłym detektywem Krzysztofem Rutkowskim. Gil i Ratajczak zwrócili się po pomoc do szefa Biura Doradczego „Rutkowski”, bo nie czują wsparcia od policji. - Zgłosiłam sprawę organom ścigania, ale nie wiem, co ustalono - wyjaśnia Ratajczak.



Krzysztof Rutkowski twierdzi, że ma własne tropy w sprawie opublikowania prywatnych, intymnych zdjęć kochanków. - Mamy pewne przypuszczenia co do Justyny L., byłej partnerki Jarosława Gila. Sądzimy, że to ona mogła wykraść z telefonu zdjęcia.



Policja zdawkowo komentuje sprawę: - Trwa dochodzenie w związku z artykułem 191 kodeksu karnego, czyli rozpowszechnianiem wizerunku osoby w trakcie czynności seksualnej - mówi Maciej Daszkiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów.

Wójt Radosław Ciechacki nie podjął jeszcze żadnych kroków wobec dyrektorki: - Wysłałem na razie pisma do wszystkich stowarzyszeń w gminie z prośbą o opinię na temat dotychczasowej działalności GOKiS. Potem zdecyduję, co dalej.

Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Podejmuję sprawy z kręgu dziennikarstwa śledczego, najczęściej dotyczące tego, co dzieje się na styku władz publicznych z sektorem prywatnym. Z wykształcenia jestem polonistą, a tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych. Nie zamykam się jednak w tematyce prawno-kryminalnej. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z przemianami społecznymi - od polityki przez prawo do nowych technologii.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.