Samotne wyprawy czynią go lepszym człowiekiem [zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Piotr Wiśniewski
Joanna Maciejewska

Samotne wyprawy czynią go lepszym człowiekiem [zdjęcia]

Joanna Maciejewska

Bydgoszczanin od kilku lat spędza urlop na długich wyprawach rowerowych. W tym roku wyruszył z miasteczka Fiumicino w pobliżu Rzymu.

- Największym zaskoczeniem byli spotkani po drodze ludzie. Bardzo sympatyczni Włosi chętnie rozmawiali i zawsze mi pomagali. Trzy niezależne osoby mówiły do mnie coraggioso, co znaczy odważny. Było to bardzo miłe i dawało motywację do dalszej jazdy, choć naprawdę nigdy o sobie i tych wyprawach w ten sposób nie myślałem - wspomina Piotr Wiśniewski, który w ubiegłym tygodniu wrócił do Polski z długiej wyprawy rowerowej.

Przypomnijmy, bydgoszczanin na początku lipca poleciał do Rzymu, by wrócić do Polski rowerem. W ciągu siedemnastu dni zamierzał pokonać blisko 1800 kilometrów przemierzając pięć krajów Europy: Włochy, Słowenię, Węgry, Czechy i Słowację. Wyznaczony cel udało się zrealizować w nieco krótszym czasie - pokonanie 1750 kilometrów zajęło mężczyźnie 15 dni. Tak jak planował, jazdę na rowerze zakończył krótko po przekroczeniu granicy słowacko-polskiej i z Żywca do Bydgoszczy wrócił już pociągiem.

Była to piąta samotna wyprawa bydgoszczanina. I najdłuższa ze wszystkich. Choć takie ekstremalne formy podróżowania nie są dla niego nowością, przyznaje że tegoroczna wyprawa znacznie różniła się od innych. Przez całą drogę musiał stawić czoło bardzo zmiennym i niełatwym warunkom pogodowym. We Włoszech temperatura w cieniu dochodziła do 42 stopni Celsjusza, na Węgrzech musiał zmagać się z silnym wiatrem, a Słowacja przywitała go deszczem, który padał nieustannie przez dwa dni. - We Włoszech, gdzie panował ogromny upał, musiałem wyruszać w trasę wcześnie rano - około siódmej, żeby w czasie sjesty mieć możliwość częstych postojów - opowiada Piotr Wiśniewski. - Wiem już, czym jest pragnienie! Najpiękniejsze momenty wiązały się ze spontanicznym znalezieniem źródła wody. W tych warunkach człowiek instynktownie szuka cienia oraz zimnej, najlepiej gazowanej wody.

Zmienne warunki pogodowe to nie jedyne utrudnienia, z jakimi mierzył się bydgoszczanin. Także górzyste ukształtowanie terenu w wielu miejscach dawało się rowerzyście we znaki. Minusem było również duże natężenie ruchu we Włoszech, na Węgrzech i Słowacji.

- Katastrofą zaś jest dostanie się na rowerze do Polski przez Słowację. Drogi w złym stanie, kręte, a przy tym dużo tirów. Naprawdę trzeba dużego samozaparcia, żeby w tych warunkach jechać do przodu noga za nogą - przyznaje Piotr Wiśniewski. - Na szczęście trzeciego dnia już nie padało, więc nastrój był też inny. Mówi się, że słońce świeci zawsze, tylko czasami przykrywają go chmury i po tej wyprawie rozumiem już, o co w tych słowach chodzi...

Joanna Maciejewska

Od września 2015 roku pracuję w toruńskim oddziale "Gazety Pomorskiej". Prywatnie pełnoetatowa mama, od zawsze zauroczona poezją śpiewaną, teatrem i podróżami.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

obniżka -50% na Czarny Weekend

30-dniowy dostęp do Gazety Pomorskiej online

14,50 29,00

Czarny weekend trwa! Do 29.11 kup prenumeratę cyfrową za połowę ceny i ciesz się dostępem do aktualnego wydania gazety bez wychodzenia z domu.

Kup teraz

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.