Rozegrali mecz z Hogwartu na szkolnym boisku [wideo, zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Czachorowski
Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Rozegrali mecz z Hogwartu na szkolnym boisku [wideo, zdjęcia]

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Latające miotły zastąpili kijami do unihokeja, a w magiczny znicz wcielił się uczeń. Wczoraj w „szóstce” zagrali w quidditcha.

Quidditch to gra, którą doskonale znają wszyscy fani serii o przygodach Harry'ego Pottera. Książkowi bohaterowie latają na miotłach, a obrońcy na podniebnym boisku strzegą bramek w kształcie pętli. Każdy członek magicznej drużyny ma określone zadanie. Ścigający starają się wrzucić do obręczy kafel, czyli skórzaną piłkę i tym samym zdobyć punkty. Muszą przy tym uważać na pałkarzy, którzy bronią swoich zawodników, ale jednocześnie odbijają tłuczki (kolejne piłki), aby zrzucić przeciwników z mioteł. Najważniejsi są jednak szukający. Ich zadaniem jest odnalezienie złotego znicza. Nie jest to wcale proste, ponieważ ta niewielka piłeczka bardzo szybko ucieka.

Tak, w skrócie, wygląda to w kultowej książce, którą napisała J. K. Rowling. Bydgoscy uczniowie na dzień przed rozdaniem świadectw postanowili zorganizować własny turniej tej gry.

- W rywalizacji wzięły udział trzy drużyny, a ja wcieliłem się w rolę złotego znicza – mówi Mikołaj Kałdan, uczeń Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 6 i pomysłodawca turnieju. - Każdy zespół składał się z obrońcy, trzech rozgrywających, dwóch pałkarzy i szukającego.

Najtrudniejsze było utrzymanie się na miotle, czyli nie upuszczenie trzymanego między nogami kija do unihokeja. - Na świecie jest 600 profesjonalnych drużyn, które mają specjalnie zaprojektowane miotły - opowiada Kałdan. - Pierwszy taki mecz obejrzałem podczas Pyrkonu, czyli największej imprezy miłośników fantasy w Polsce. Wziąłem nawet udział w zmaganiach, a moja drużyna zajęła wtedy drugie miejsce.

Zasady są dość skomplikowane. Gdy któryś z zawodników oberwie tłuczkiem, musi cofnąć się pod swoją bramkę, dotknąć jej i dopiero wtedy wraca do gry. W połowie meczu wkracza złoty znicz.

- Jest nim zazwyczaj jedna osoba, w charakterystycznym stroju, która ma do spodenek przymocowany woreczek z piłką - tłumaczy Kałdan. - Szukający muszą złapać ten woreczek. Gdy komuś się to uda, do konta jego drużyny dopisuje się 30 punktów, a gra się kończy.

Zwycięża ten zespół, który ma więcej punktów. 10 z nich można zdobyć, trafiając do obręczy kaflem.

W zabawie wzięli udział również nauczyciele. - Podczas ostatnich dni przed wakacjami organizujemy najróżniejsze atrakcje dla naszych uczniów - mówi Adrian Sajna, wicedyrektor placówki. - Oceny są już wystawione i w ten sposób chcemy zachęcić ich, aby przyszli do szkoły.

W programie tegorocznych Dni Sportu i Rekreacji można było zobaczyć pokaz sprzętu ratowniczego, wziąć udział w zajęciach z tańca latino, nordic walking i wykładach z chemii na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym, wybrać się na basen oraz do kina.

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.