Rozdają żywność, by nikt nie był głodny. Chętnych nie brak

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Zgiet
Renata Kudeł renata.kudel@pomorska.pl

Rozdają żywność, by nikt nie był głodny. Chętnych nie brak

Renata Kudeł renata.kudel@pomorska.pl

Od 10 lat mieszkańcy gminy Kikół korzystają z unijnej pomocy żywnościowej. Nawet raz w miesiącu. Do tego jest jeszcze wsparcie Banku Żywności.

Ryż, mąka, cukier, olej, kasze gryczana i perłowa - to tylko niektóre artykuły spożywcze, jakie trafiają do 1200 osób w gminie Kikół. - To nie muszą być wyłącznie nasi podopieczni - mówi Anna Małecka, kierująca Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej. - To rodziny, osoby samotne, chore, niepełnosprawni.

Kryteria przydziału unijnej pomocy są inne niż te, zobowiązujące gminę do świadczeń. Dlatego może z nich korzystać taka rzesza mieszkańców. Co, oprócz wymienionych produktów, trafia do ich domów? Prawie co miesiąc jest mleko, żółty lub topiony ser, płatki kukurydziane, soki owocowe. Najrzadziej - bo dwa razy do roku - za sprawą unijnej pomocy mieszkańcy mogą liczyć na cukier i olej. Obowiązuje stawka jeden artykuł na jednego mieszkańca. Czyli litr mleka, kilogram cukru...

- Kolejna partia żywności dotrze do nas w lutym - mówi Anna Małecka. - I wtedy będziemy ją rozdawać potrzebującym.

Poza wsparciem unijnym mieszkańcy gminy mogą też liczyć na produkty z Banku Żywności. Nie ma ich w tak dużej ilości, jak w przypadku pomocy unijnej, dostawy są też trochę rzadsze. Produkty mające krótki termin spożycia trafiają przede wszystkim do rodzin z dziećmi. Dzięki temu w domowym jadłospisie nie powinno zabraknąć, na przykład, jogurtów, soków, a nawet słodyczy.

W wiejskiej świetlicy w Kikole przez pięć dni w tygodniu prowadzone jest dożywianie. Posilają się tu dorośli - głównie samotni, chorzy, niepełnosprawni. Gmina żywi w ten sposób około trzydziestu osób, choć bywały okresy, że było ich dwa razy więcej. Dana firma kateringowa, która wygrywa co jakiś czas rozpisywany konkurs, serwuje pełen obiad: zupę oraz drugie danie z surówką. Mięso trafia na talerze dwa razy w tygodniu.

- Dania są smaczne, przygotowywane zgodnie z wszelkimi wymogami - zapewnia Anna Małecka. Oprócz dożywiania dorosłych GOPS dba również o posiłki dla dzieci w szkołach. Tą formą pomocy objętych jest 450 dzieci. Dożywianie trwa także podczas ferii - przenosi się do innych pomieszczeń poza szkołą.

Kikolski GOPS ma w sumie około 660. rodzin pod opieką, a to oznacza ponad 1600. osób, którym trzeba dać wsparcie. Różnego rodzaju, nie tylko żywieniowe.

Renata Kudeł renata.kudel@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.