Ratują, a po godzinach mają o czym gadać [wideo, zdjęcia]

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Joanna Pluta

Ratują, a po godzinach mają o czym gadać [wideo, zdjęcia]

Joanna Pluta

Najpierw się szkolą, słuchają prelekcji, oglądają prezentacje. A później dyskutują w luźnej, klubowej atmosferze nie tylko o pracy.

Zaczęło się parę lat temu w Krakowie - tam dwóch ratowników medycznych - Grzegorz Nowak i Jerzy Jaskuła, postanowiło stworzyć coś, co pozwoli zapracowanemu środowisku medycznemu spotykać się towarzysko, ale jednocześnie na tych spotkaniach krążyć wokół tematów zawodowych. Tak powstało Ratownictwo po Godzinach, czyli luźne, klubowe spotkania, łączące w sobie naukę i rozrywkę.

Pomysł szybko podchwycili ratownicy w innych miastach - również w Bydgoszczy. W czwartek w klubie Wiatrakowa spotkali się w ramach RPG po raz czwarty. W Polsce to była jubileuszowa, setna edycja - przypadła właśnie nad Brdą.

- Ratownictwo medyczne to specyficzny zawód, który wymaga ciągłej nauki - mówił nam w czasie RPG Krzysztof Wiśniewski, koordynator akcji w Kujawsko-Pomorskiem. - Każdy z nas ma zazwyczaj dwie prace i naprawdę ciężko znaleźć czas na spotkania pozazawodowe. A to jest doskonała okazja.

Jak to wygląda? - Raz na dwa miesiące spotykamy się późnym popołudniem w klubie - mówi Wiśniewski. - Zawsze mamy trzy tematy i trzech prelegentów. W czasie prezentacji wywiązują się dyskusje, pojawiają pytania. A po nich rozmawiamy już indywidualnie w luźnej atmosferze i miło spędzamy czas.

W Bydgoszczy pomysł od razu wypalił. Na każde ze spotkań przychodzi średnio 100-150 osób - i tak było już od pierwszego. Przede wszystkim są to studenci kierunków medycznych. - Jestem tu pierwszy raz, o spotkaniach dowiedziałam się na Facebooku - mówi Agata, studentka Collegium Medicum. - To super, że coś takiego się tu dzieje. Ci ludzie mają doświadczenie, którego nam jeszcze brakuje, a na RPG możemy tego trochę skubnąć.

Oprócz studentów na spotkania przychodzą ratownicy, pielęgniarki i pielęgniarze, lekarze, ale także policjanci i strażacy. - To ogromna wartość, że się poznajemy, bo w sytuacji, gdy jedziemy na wezwanie i pojawiają się inne służby, nasz kontakt jest prostszy - mniej służbowy, a bardziej koleżeński, to wiele ułatwia - mówi Wiśniewski, który także jest ratownikiem medycznym.



Czy zdarzają się osoby niezwiązane z medycyną? - Jasne i je też zapraszamy - dodaje. - Jeśli tylko są zainteresowane ratownictwem i chcą się czegoś dowiedzieć.

W Polsce RPG organizuje już kilka miast. Kilka kolejnych chce do tego grona dołączyć. Wszędzie na spotkaniach jest taki ścisk jak w Bydgoszczy? - Z różnych źródeł wiem, że jesteśmy jednym z przodujących miast, jeśli chodzi o frekwencję - zdradza Wiśniewski. - Zawsze staramy się planować dodatkowe atrakcje, jak konkursy, nagrody. I przede wszystkim o trudnych sprawach mówić w ciekawy sposób. Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania. Gdy organizowałem RPG po raz pierwszy, liczyłem, że przyjdzie kilka osób. Przyszła setka. To znaczy, że była tutaj potrzeba takich spotkań.

Joanna Pluta

W "Pomorskiej" zajmuję się dwoma tematami - kulturą i zdrowiem. Ten pierwszy jest zdecydowanie bardziej fascynujący. Drugi natomiast daje o wiele więcej satysfakcji.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.