Ratownik medyczny działa teraz poza prawem

Czytaj dalej
Fot. Janusz Wójtowicz
Hanka Sowińska

Ratownik medyczny działa teraz poza prawem

Hanka Sowińska

Ratownicy mieli długą listę czynności ratunkowych, która obowiązywała od 2006 r. Niestety, stosowne rozporządzenie straciło moc prawną.

Od początku 2016 r. ratownicy zatrudnieni w Państwowym Systemie Ratownictwa Medycznego podejmują działania, które nie mają ulokowania w aktualnych przepisach. To skutek bałaganu legislacyjnego, spowodowanego zmianami w ustawie o państwowym ratownictwie medycznym.

Po noweli ustawy (co stało się w 2015 r.) konieczne było przygotowanie nowego rozporządzenia, które określiłoby zakres medycznych czynności ratunkowych, podejmowanych przez ratowników samodzielnie i pod nadzorem lekarza. Niestety, okazało się, że resort zdrowia nie zdążył z jego opracowaniem.

Sprawę opisał „Dziennik Gazeta Prawna”. Jak się dowiadujemy, powodem poślizgu była konieczność konsultacji nowego rozporządzenia z wieloma organizacjami i środowiskami.

Mateusz Komza, szef departamentu odpowiedzialnego za ratownictwo w Ministerstwie Zdrowia, tłumaczy, że z powodu licznych postulatów prace nad nowym aktem wykonawczym przeciągnęły się.

Milena Kruszewska, rzeczniczka prasowa MZ, zapewnia, że trwają przyspieszone prace nad nowym rozporządzeniem. - Projekt niedługo ma być gotowy i konsultowany - informuje.

Nie brakuje opinii, że „czarna dziura” w przepisach regulujących zakres tego, co ratownik może, a czego mu nie wolno robić, może mieć fatalne konsekwencje.

Może na przykład narazić ratowników na zarzut podjęcia działań, które nie dość że były przeprowadzone nieprawnie - to jeszcze przyniosły niezadowalający efekt. Brak przepisów może również spowodować, przy braku podstawy prawnej, odmowę zapłaty przez ubezpieczyciela za konkretne świadczenie udzielone przez ratownika.

Ratownik medyczny działa teraz poza prawem
Janusz Wójtowicz Ratownicy mieli długą listę czynności ratunkowych, która obowiązywała od 2006 r. Niestety, stosowne rozporządzenie straciło moc prawną.

- Faktycznie, ratownicy medyczni działają bezprawnie, ale muszą zabezpieczać rejon, który im podlega, muszą wyjeżdżać na wezwania i muszą podawać leki. To jest stan wyższej konieczności - akcentuje Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu (placówka ma w swojej strukturze także ratownictwo medyczne).

Pytany, czy nie obawia się, że przy braku stosownego rozporządzenia Fundusz może nie zapłacić za świadczenia, mówi: - Wtedy będzie pozew do Prokuratorii Generalnej, która jest właściwym organem do załatwiania takich spraw - przypomina szef lecznicy.

Choć sytuacja jest nadzwyczajna, grudziądzcy ratownicy medyczni pracują normalnie. - Mamy dwa zespoły ratownictwa specjalistycznego i siedem podstawowych - dodaje.

Problemów natomiast nie widzi dr Przemysław Paciorek, zastępca dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy, konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej w Kujawsko-Pomorskiem.

- Brak rozporządzenia nie jest powodem, by wywracać system i jego instytucje do góry nogami - przekonuje. - To akt niższego rzędu w stosunku do ustawy, która jest aktualna. A ratowników nikt nie zwolnił z udziału w podejmowaniu czynności ratunkowych.

Czeka na projekt rozporządzenia.

- Jeszcze nie dostałem go do konsultacji - zaznacza.

Tymczasem samo środowisko ratowników medycznych jest bardzo zainteresowane rozszerzeniem zakresu swoich kompetencji. - Była propozycja, by ratownik mógł w ambulansie wykonać usg. Uważam, że to marnowanie pieniędzy i czasu. Zadania zespołów ratownictwa medycznego są zupełnie inne. Natomiast postuluję, by wzbogacić wykaz leków o nowe substancje. Niedorzecznością jest fakt, że każdy z nas może kupić pyralginę - bo jest bez recepty, natomiast ratownik nie ma prawa podać tego leku choremu - mówi dr Paciorek.

Zapewnia, że ratownicy WSPG już korzystają z rozszerzonej listy specyfików. - Zgodnie z prawem dyrektor wydał stosowne zarządzenie - dodaje.

Hanka Sowińska

Zawodowe zainteresowania: zdrowie, medycyna, organizacja ochrony zdrowia, historia medycyny; historia ze szczególnym uwzględnieniem najnowszych dziejów Bydgoszczy; udział w pracach różnych gremiów, których zadaniem jest ocalenie tego, co prof. Gerard Labuda nazywał "strumieniem wieków".

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.