Adam Willma

Rachunek za Londyn [komentarz, wideo]

Adam Willma

W ubiegłym roku pojechałem do pewnej wsi pod Włocławkiem realizować reportaż na temat zbrodni. Wcześniej byłem tam tylko raz, dobrych kilkanaście lat temu. Widok był przygnębiający, bo poczułem się, jakbym nigdy nie wyjechał.

W ubiegłym roku pojechałem do pewnej wsi pod Włocławkiem realizować reportaż na temat zbrodni. Wcześniej byłem tam tylko raz, dobrych kilkanaście lat temu. Widok był przygnębiający, bo poczułem się, jakbym nigdy nie wyjechał. Czas stanął w miejscu. Może tylko szyldy w zakładzie fryzjerskim i w wiejskim sklepiku zostały zmienione, a kościół dorobił się nowego dachu z pieniędzy europejskich. No i 20-letnie golfy i passaty nie były już modelami z lat 80.



Przechadzałem się główną ulicą, gawędząc z przechodniami. Dopiero po czasie uświadomiłem sobie, że coś ważnego jednak się zdarzyło, czegoś brakuje. Podczas tego sobotniego wędrowania po wsi nie natknąłem się na ani jedną młodą osobę! Nie było młodych stojących przy sklepie, nie było młodych naprawiających motocykl, nie było dziewczyn wychodzących od fryzjera.

- Jak to, gdzie są? W Anglii są - rozjaśnił mi kierowca wyładowujący towar w sklepiku. - Najpierw wyjechała trójka chłopaków, później za nimi wyjechali kolejni. Większość pracuje w tych samych dwóch fabrykach w Bristolu.

Jedna wieś, jedna historia. Takich wsi i takich historii są dziś tysiące. Przyszło nam żyć w ciekawych czasach - największej fali emigracyjnej w dziejach Polski. Wielka fala już za nami (2 miliony), ale nadal każdego roku około 40 tysięcy Polaków nadal podejmuje decyzję o stałym osiedleniu się na Wyspach Brytyjskich. To tak, jakby każdego roku z mapy znikały dwa miasta wielkości Nakła. Migracja do Wielkiej Brytanii jest szczególnie bolesna, bo więzy rwą się tam szybciej niż w przypadku Polonii niemieckiej. Zwykle już drugie pokolenie jest ostatecznie stracone dla kraju.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że już niebawem UK znajdzie się poza Unią. A z nią - brytyjscy Polacy. W jutrzejszym magazynie zastanowimy się, co to dla nas wszystkich oznacza. I ile za to wszystko zapłacimy.

Adam Willma

Żyjący w coraz mniej oczywistym świecie ze stałym uczuciem deja vu. Nałogowy słuchacz ludzkich historii i muzyki sprzed trzech stuleci.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.