Pusta sala i zgrzyty

Czytaj dalej
Fot. Filip Kowalkowski
Anna Stasiewicz

Pusta sala i zgrzyty

Anna Stasiewicz

Po majowym weekendzie radni PiS chcą rozmawiać z szefem rady miasta. - To będzie spotkanie ostatniej szansy - zapowiadają.

Wydarzenia, które miały miejsce na ostatniej sesji rady miasta, długo będziemy jeszcze pamiętać. Opuszczanie sali przez posłów znamy co prawda z sejmowej sali, ale w bydgoskim ratuszu nie zdarza się często.

Stanowisko w sprawie respektowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego przygotowała koalicja PO-SLD. O tym, że nie poprze go opozycja, czyli PiS, było wiadomo od dawna. Jednak złożony przez radnego Macieja Zegarskiego, a potem przegłosowany wniosek, sprawił, że dyskusji nie było wcale.

- Nie dopuszczono nas do głosu, a to jawne łamanie demokracji - mówili później radni Prawa i Sprawiedliwości oraz radny Bogdan Dzakanowski, który co prawda niezależny, ale razem z kolegami z PiS opuścił salę.

Od zdecydowanego stanowiska PO odciął się później Jan Szopiński, wiceprzewodniczący rady miasta z ramienia SLD. - Jestem za tym, by opozycji wysłuchać i mam nadzieję, że była to ostatnia taka sytuacja - mówił.

Wzajemnych złośliwości i komentarzy nie szczędzili sobie radni obydwu stron na portalach społecznościowych i na konferencjach prasowych.

Rafał Piasecki, radny PiS nazwał sesję „kabaretem w wykonaniu żałosnej koalicji PO-SLD”. O radnym Zegarskim napisał zaś: „Obecnie jest przewodniczącym PO i boi się własnego cienia”. A o radnych PO: „Teraz wszyscy będą mogli skakać do góry jak kangury, bo wcześniej nie mogli!”

Dłużny nie pozostał Jakub Mikołajczak, radny PO: - Najbardziej bulwersuje postawa jednego radnego PiSu (chodzi o Pawła Bokieja - red.). - Ten nowy radny zaistniał po raz pierwszy na sesji wypowiadając wyłącznie jedno zdanie: „Ślubuję, tak mi dopomóż Bóg”.Następnie zjadł kawałek tortu i uciekł z Sesji. I za tą jego niezwykłą samorządową aktywność należy mu się ponad 1300 złotych - dodaje radny.

Klub Radnych PiS liczy tymczasem na rozmowę z przewodniczącym bydgoskiej rady miasta. - Już na sesji Zbigniew Sobociński powinien do nas podejść i odbyć męską rozmowę - mówi radny Tomasz Rega. - Po majówce mamy jednak nadzieję na spotkanie ostatniej szansy z przewodniczącym. Jeśli do niego nie dojdzie, podejmiemy dalsze kroki.

Anna Stasiewicz

W redakcji odpowiadam za lokalny samorząd i działania władz, chociaż z racji mojego wykształcenia, w kręgu zainteresowań jest również historia oraz polityka samorządowa.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.