Jolanta Zielazna

Prezesa poniosły emocje - komentarze politologów po nocnej awanturze w Sejmie

Prezes Jarosław Kaczyński podczas emocjonalnego wystąpienia. To zdjęcie posłanka PO Elżbieta Radziszewska wrzuciła na profil na portalu społeczności Fot. Facebook.pl/poseł E. Radziszewska (PO) Prezes Jarosław Kaczyński podczas emocjonalnego wystąpienia. To zdjęcie posłanka PO Elżbieta Radziszewska wrzuciła na profil na portalu społecznościowym.
Jolanta Zielazna

- Sądownictwo zawsze jest elementem polityki, ale nie może być upartyjnione - komentują politolodzy nocne awantury w Sejmie i zapowiedź prezydenta Andrzeja Dudy.

Gorąca była noc z wtorku na środę w Sejmie. Nie pierwszy raz, zresztą i nie tylko w tej kadencji.
Awantura wybuchła podczas prac nad projektem PiS w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Zmieniono porządek obrad i punkt ten zaplanowany początkowo na środę - przyspieszono, został przeniesiony na wtorek.

Po południu nieoczekiwanie w spór włączył się prezydent Andrzej Duda, który uzależnił podpisanie ustawy o SN od uchwalenia jego poprawek dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa. Przypomnijmy, że prezydent chce, by sędziowie byli wybierani do KRS większością 3/5, a nie zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowego składu Izby. Wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy wywołało konsternację wśród posłów PiS.

Podczas nocnych obrad doszło do przepychanek. Po wypowiedzi Borysa Budki (PO), który odwołał się do nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na mównicę wszedł prezes PiS, Jarosław Kaczyński, przeprosił, że w nieregulaminowym trybie i wykrzyczał do posłów opozycji: - Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego śp. brata, niszczyliście go, zamordowaliście go, jesteście kanaliami!
Po tych słowach rozpętała się burza.

Ciche weto prezydenta

Nocne awantury w parlamencie zdominowały wczoraj przedpołudniowe doniesienia i wystąpienia polityków, komentarze zagranicznych mediów.

Zapytaliśmy politologów, jak odbierają decyzję prezydenta Andrzeja Dudy? Jak oceniają wydarzenia w Sejmie?

- Inicjatywa prezydencka prawdopodobnie nie była uzgodniona z Jarosławem Kaczyńskim, o czym świadczy zachowanie prezesa po pojawieniu się druku prezydenckiego - zauważa prof. Roman Bäcker, politolog z UMK. - Warto sprawdzić, czy propozycja prezydenta jest konstytucyjna, ale po tym, co zrobiono z Trybunałem Konstytucyjnym jest to mało znaczące - przyznaje profesor.
I dodaje: - Niewątpliwie Andrzej Duda skomplikował życie rządzącej partii, ale nie wiem, czy uniemożliwił realizację jej planów.

Prof. Janusz Golinowski (UKW) sądzi, że stanowisko prezydenta powinno choć w części uspokoić emocje.
- Większość 3/5 rozwiewa zarzuty o upartyjnieniu - mówi. - Bo albo będzie się szukało konsensusu i wtedy trzeba rozmawiać merytorycznie, rozsądnie, albo trzeba będzie sięgnąć do kół poselskich.

- Poprawka prezydenta Dudy niewiele zmienia z punktu widzenia formalnego, bo cała ustawa o KRS budzi wątpliwości, co do zgodności z konstytucją - zauważa dr hab. Jarosław Nocoń, prof. Uniwersytetu Gdańskiego. Poza tym sędziowie są tylko jedną z grup, wybieraną do KRS i raczej nie powinno być problemów z konsensusem.

Nocoń podkreśla jednak, że prezydent dobrze "wstrzelił się", mówiąc potocznie. Pokazał, że nie jest tylko Adrianem z "Ucha prezesa" i potrafi wykorzystać swoje kompetencje.

Sejm - coraz niższe standardy

Ciągle też mnóstwo komentarzy wywołują słowa prezesa Kaczyńskiego, wykrzyczane do opozycji.

- Nie pierwszy raz standardy kultury politycznej są obniżane z merytorycznej na emocjonalną - zauważa prof. Jarosław Nocoń. - Ale widzę tu też stosowanie socjotechniki, obliczonej na wyprowadzenie przeciwnika z równowagi. I nie pierwszy raz ofiarą tego padł Jarosław Kaczyński.
Politolog przypomina, że wcześniej mistrzem w wyprowadzaniu Kaczyńskiego z równowagi był Donald Tusk.
- Zachowanie Jarosława Kaczyńskiego nie było kontrolowane, emocje się uwolniły.

Zastanawia się też, jak zachowanie Jarosława Kaczyńskiego przeniesie się na wewnętrzną ocenę lidera. Na ile jeszcze funkcjonuje racjonalnie, na ile daje się ponieść emocjom.

O socjotechnikach mówi też prof. Janusz Golinowski (UKW): Jedni blokują, inni starają się to uniemożliwić, następuje radykalizacja, narastają emocje - podkreśla. Przestrzega jednak, że socjotechniki powinno się stosować umiarkowanie, bo ludzie przestają rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. W efekcie powstają dwa przeciwne sobie "plemiona", które powtarzają tylko to, co powiedzą liderzy, nie rozumieją istoty sprawy. Działają na zasadzie "nie, bo nie", ponieważ nie znają argumentów.

- Mamy do czynienia z bardzo emocjonalną postawą, ale jednocześnie wysokim poziomem chęci wzbudzania emocji, szczególnie ze strony Jarosława Kaczyńskiego - zauważa prof. Roman Bäcker (UMK). - Może to nie jest uświadomione, może jest rezultatem traumy po katastrofie smoleńskiej, ale tak czy inaczej, ten fakt bardzo mocno wpływa na scenę polityczną.

Profesor zwraca uwagę na sprawę istotną: spór nie dotyczy jakiejś drobnej ustawy, ale fundamentu całego systemu politycznego. - Nie chodzi o to, kto decyduje, czy sędzia ma iść na emeryturę czy nie, ale o to, czy sędziowie mają być podporządkowani partii rządzącej i wydawać wyroki zgodnie z jej zaleceniami - podkreśla.

Na nocne zajścia w Sejmie politolodzy patrzą także przez pryzmat socjotechnik. A jak ocenia to dr Sergiusz Trzeciak, ekspert do spraw marketingu politycznego? - Mam wrażenie, że wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego nie było zaplanowane, przemyślane. Po tylu godzinach posiedzenia, napięcia, prezes dał się ponieść emocjom.

Ekspert sądzi też, że zostanie to wykorzystane przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. - Będzie to przypominane w kampanii wyborczej, bo wystąpienie jest bardzo emocjonalne i w naturalny sposób w spotach może być wykorzystywane.
Dr Sergiusz Trzeciak zwraca jednak uwagę, że dla zadeklarowanego elektoratu PiS wystąpienie prezesa partii może być usprawiedliwione traumą związaną z katastrofą smoleńską.

Sądy nie działają w próżni

W ocenach nocnej awantury politolodzy nie gubią jednak istoty sprawy. Prof. Janusz Golinowski mówi, że reforma sądownictwa jest potrzebna, ale w innej formie.
PiS składając projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym jako poselski chciał uniknąć konsultacji społecznych. Środowisko sędziowskie w dużej części nie jest przychylne PiS, dlatego teraz projekt zgłoszono obok sędziów.
- Chodzi o to, by szukać równowagi. Sądownictwo jest zawsze elementem polityki, bo nie działa w próżni, ale problem w tym, by nie było upartyjnione, zawłaszczone przez jedną partię, chodzi o niezależność i niezawisłość - podkreśla prof. Golinowski.

Jarosław Nocoń przyznaje, że nurtuje go inne pytanie: Czy sędziami tak łatwo sterować, że ten, kto ich desygnuje będzie miał wpływ na to, jak będą orzekać? Czy potrafią być niezawiśli, niezależnie, kto ich desygnuje?

Jolanta Zielazna

W pracy zawodowej zajmuję się tematami dotyczącymi głównie ubezpieczeń społecznych (ZUS), problemami osób niepełnosprawnych, starszych. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Lubię słuchać wspomnień osób starszych z czasu ich dzieciństwa, młodości.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.