Prezesa Kaczyńskiego napędza tłum

Czytaj dalej
Fot. Piotr Smolinski
Roman Laudański

Prezesa Kaczyńskiego napędza tłum

Roman Laudański

Rozmowa z dr. Sławomirem Sadowskim, politologiem z UKW w Bydgoszczy o buncie i radykalizacji nastrojów.

Marsz Wolności i Solidarności organizowany przez PiS w Warszawie.
Jarosław Pruss - Trudno działać na rzecz dobra wspólnego eliminując jednocześnie jakąś część obywateli uważając ich za coś gorszego. Z punktu widzenia prezesa znaczy to niewiele, natomiast przez ludzi odbierane jest fatalnie - uważa dr Sławomir Sadowski.

- Polacy są buntowniczym narodem?
- Konflikt jest tak ostry i zaogniony, że spowodował wyjście na ulice kilkudziesięciu tysięcy ludzi, co w naszych warunkach zdarza się dość rzadko.

- W co wcześniej trudno było uwierzyć.
- Sam byłem mocno zaskoczony. Wynika to z tego, że konflikt narasta, a nikt nie proponuje jego rozwiązania. Tylko wzrasta ciśnienie społeczne. Może to zaowocować wybuchem – w co trudno uwierzyć, ale... lub porozumieniem, w co jeszcze trudniej uwierzyć. Strony nie deklarują chęci porozumienia. Jarosław Kaczyński zaproponował dość brutalną metodę rozwiązania tego konfliktu – osiągnięcie swojego celu.

- Henryka Krzywonos zaproponowała obchodzenie "miesięcznic" w obronie demokracji.
- Można nawet wprowadzić "codziennice", ale to do niczego nie prowadzi. Powinniśmy doczekać się rozwiązania sporu, a nie jego eskalacji.

Każdy polityk musi spodziewać się, że znajdzie się grupa, która będzie niezadowolona jego decyzji. W sobotę przekonaliśmy się, że prezydent Andrzej Duda ma niezwykle negatywny elektorat.

- Szansę rozwiązania miał prezydent Duda, ale z niej nie skorzystał. Za to w sobotę usłyszał wykrzyczany sprzeciw pod swoim adresem.
- Słowa krytyki kierowane były wcześniej także pod adresem Lecha Kaczyńskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Każdy polityk musi spodziewać się, że znajdzie się grupa, która będzie niezadowolona jego decyzji. W sobotę przekonaliśmy się, że prezydent Andrzej Duda ma niezwykle negatywny elektorat.

- Niektórym politykom opozycji marzy się Majdan w Warszawie? Czy można sobie wyobrazić taki scenariusz?
- Jeżeli ciśnienie wokół konfliktu ciągle narasta, to jakoś musi się rozwiązać. To może przerodzić się w długotrwały protest polegający na skupieniu ludzi w jednym miejscu – czyli w rodzaju Majdanu. Czy to jest możliwe? Pewnie gdybyśmy kilka lat temu zapytali Ukraińców, czy wierzą, że u nich dojdzie do czegoś takiego, to uśmiechnęliby się z politowaniem... Ciśnienie wokół konfliktu nie narosło jeszcze aż tak, żeby ktoś chciał Majdanu w Warszawie.

- Czy Jarosław Kaczyński jest w stanie działać w innym stylu dla osiągnięcia swoich celów?
- Jest człowiekiem inteligentnym. Jeśli podjął taką metodę, to świadomie zarządza państwem poprzez kryzys. Gdyby chciał, to po prostu zmieniłby metodę. Na razie nie widzi takiej potrzeby, czuje wsparcie społeczne, to dlaczego miałby działać inaczej?

- Bo zobaczył na własne oczy marsz sprzeciwu, ale to pewnie szli Polacy "najgorszego sortu". Kto pisze takie przemówienia prezesowi?
- Najwięcej soli dodaje sam prezes. Spontanicznie dorzuca dość paskudne oceny. Prezes jest samodzielny w radykalizacji swoich wystąpień, a napędza go tłum. Im większy – tym radykalniejsze przemówienia.


Wideo: J. Kaczyński: Ci, którzy teraz krzyczą nie wykonali prawie 50 wyroków TK. To zalew hipokryzji

Źródło: TVN24/x-news

- Wydarzenia w Polsce "mają charakter zamachu stanu" – co sugeruje Martin Schultz, przewodniczący Parlamentu Europejskiego?
- Trudno mówić o "zamachu", raczej jest to próba innego sposobu definiowania demokracji. Powszechnie uważa się, że demokracja jest jednoznaczna i jednorodna. Dotychczas dominowała u nas tzw. demokracja liberalna, której podstawową wartością jest wolność. Teraz pojawia się propozycja demokracji republikańskiej – w której równie istotną kategorią jest równość. W obu definicjach brakuje trzeciego elementu – braterstwa, czyli solidarności. Pełnię demokracji mamy wtedy, kiedy uwzględnimy wolność, równość i braterstwo. Tylko trudno znaleźć siłę polityczną, która by to chciała wprowadzić. Solidarność jest działaniem na rzecz dobra wspólnego. Dużo się o tym mówi, ale niewiele robi działając na rzecz własnych grup interesu.

- A Jarosław Kaczyński działa w imię interesu partyjnego czy społecznego?
- On to rozumie jako działanie na rzecz dobra wspólnego. Natomiast trudno działać na rzecz dobra wspólnego eliminując jednocześnie jakąś część obywateli uważając ich za coś gorszego. Z punktu widzenia prezesa znaczy to niewiele, natomiast przez ludzi odbierane jest fatalnie.

- Co jeszcze zaatakuje PiS? Sądy, media publiczne?
- Gdyby miały paść sądy, to byłoby naprawdę niedobrze. Czy oni chcieliby wymienić kilka tysięcy sędziów? Skąd ich wezmą? To byłaby rewolucja. Następny bastionem, który trzeba "odbić" z rak liberałów są media. Mogą przeprowadzić to zgodnie z obowiązującą ustawą, a jeśli nie, to zmieni się ustawę. Obowiązuje zasada, że jeżeli czegoś nie można zrobić zgodnie z obowiązującym prawem, to tym gorzej dla prawa.

Roman Laudański

Nieustającą radością w pracy dziennikarskiej są spotkania z drugim człowiekiem i ciekawość świata, za którym coraz trudniej nam nadążyć. A o interesujących i intrygujących sprawach opowiadają mieszkańcy najmniejszych wsi i największych miast - słowem Czytelnicy "Gazety Pomorskiej"

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.