Pracowity jak Polak, bogaty jak Niemiec [infografika]

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Mielnik
Jolanta Zielazna

Pracowity jak Polak, bogaty jak Niemiec [infografika]

Jolanta Zielazna

Polacy w tygodniu pracują półtora dniówki dłużej niż Niemcy. Ale to oni są bogatsi i lepiej im się powodzi.



Create your own infographics

- W Niemczech pracodawca daje pracownikowi koparkę, w Polsce zatrudnia ludzi z łopatami - mówi rzecznik "Solidarności". Tak będzie, póki poziom technicznego uzbrojenia pracy będzie niski - wyjaśnia ekspert pracodawców.

W Europie należymy do narodów najdłużej pracujących. Pokazują to dane OECD i Eurostatu. Więcej od nas pracują tylko Grecy.

Polacy i Grecy pracują na potęgę

U nas afera wybucha, gdy okazuje się, że lekarz pracujący trzy doby bez przerwy popełnił błąd, który skończył się tragicznie albo pracuje sto godzin bez przerwy. Nikt tego nie kontroluje, bo lekarz z etatu idzie do pracy w prywatnej przychodni, potem na dyżur w ramach kontaktu itd.

- Nie tylko lekarze tak pracują, pracownicy fizyczni też - zapewnia Krystyna Kurkowska, kierownik działu organizacji i nadzoru Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Toruniu. - Spotkałam osobę, która pracuje fizycznie na trzech etatach, inni prócz pracy mają własne firmy. Ale nikt tego nie bada i nie sumuje czasu pracy. W swoim czasie wolnym każdy może robić, co chce.

Raport o pracy w nadgodzinach ("Nadgodziny. Ile tak naprawdę pracujemy i jak to się odbija na naszym zdrowiu. Raport 2016") przygotowała firma doradztwa personalnego Hays Poland.

Według danych OECD i Eurostatu, w pracy spędzamy średnio ponad 43 godziny tygodniowo. Więcej od nas pracują Grecy - ponad 45 godzin, ale już Niemcy - tylko 30,5 godziny, Norwegowie ponad 31 godzin, a Francuzi prawie 33 godz.

Ile godzin w ciągu roku pracujemy

Najkrócej pracujący

Ale w parze z dużą liczbą godzin pracy nie idzie wysokie wynagrodzenie. Bo nie należymy do najzamożniejszych społeczeństw. W tej grupie są ci, którzy pracują od nas... zdecydowanie krócej.
Zaskoczenie?
Raczej tak. W potocznym odbiorze powinno być inaczej, odwrotnie.

Im starsi, tym więcej nadgodzin

- Nasz raport powstał na podstawie badań przeprowadzonych wśród pracowników, a nie pracodawców - wyjaśnia Zofia Nowak z Hays Poland. - Pytaliśmy, jak pracownicy oceniają nadgodziny, jak to się przekłada na ich zdrowie. Nie pytaliśmy pracodawców, czy nadgodziny są efektem złej organizacji pracy, braku narzędzi, wynikiem kultury organizacyjnej, bo są branże, w które wpisana jest praca w nadgodzinach.

Co wynika z raportu?
Do pracy w nadgodzinach najbardziej skłonni są pracownicy ze stażem pracy powyżej 10 lat - 87 proc. z nich pracuje - oraz ze stażem 1-3 lata i 7-10 lat - tu 3 na 4 zatrudnionych ma nadgodziny.

Autorzy konstatują, że liczba nadgodzin niekoniecznie bierze się z nadmiernego obciążenia pracą. Czasem wynika to z niesatysfakcjonującej efektywności, także z tego, że u nas w kulturze pracy mieści się zgoda na liczne wyjścia, przez co często się od pracy odrywamy, a tym samym trudniej się skoncentrować.

Do tego dużo obowiązków i tempo pracy sprawiają, że "niewyrabianie się" staje się powszechne.

Więcej niż co drugi pytany zabiera pracę do domu, pracuje w weekendy, a najbardziej powszechny wymiar nadgodzin to 3-5 godzin w tygodniu.

Ponad połowa pracowników nie otrzymuje wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach, u co czwartego pracodawcy można za to odebrać dzień wolny, a tylko 22 proc. pytanych dostawało wynagrodzenie zgodne z Kodeksem pracy.

Nisko wykwalifikowana gospodarka

Dlaczego pracujemy dłużej, a jesteśmy mniej zamożni? Ekonomista prof. Stanisław Gomułka, ekspert BCC dziwi się, dlaczego budzi to nasze wątpliwości.
- Wszędzie na świecie dochód zależy nie tylko od liczby godzin, ale od wydajności pracy, czyli ile tworzymy nowego dochodu w godzinę pracy - wyjaśnia. - Rolnik 30-40 lat temu pracował dużo więcej, a plony i dochody miał mniejsze niż dziś.

Ważna jest technologia, wiedza, a my w tych kategoriach nie myślimy, co zastanawia profesora. Wyjaśnia, że właśnie nowoczesna technologia i wiedza pozwalają pracować krócej i zwiększyć wydajność. - W Polsce w ostatnich 25 latach po transformacji nasze dochody na godzinę pracy wzrosły prawie 2,5-krotnie, ale wzrost jest cały czas niższy niż w Luxemburgu, Francji czy Danii - podkreśla prof. Gomułka. - Jednak procentowo różnice są dużo niższe, niż były. 25 lat temu nasz przeciętny realny dochód stanowił 30 proc. średniego dochodu krajów Europy Zachodniej, a teraz 55 proc.

- Nasze analizy pokazały, że od 27 lat mamy model gospodarki oparty na nisko wykwalifikowanych pracownikach - Marek Lewandowski, rzecznik KK NSZZ "S" z innego punktu widzenia potwierdza to, co mówi prof. Gomułka. - Nie produkujemy własnego sprzętu agd, własnych samochodów, własnej elektroniki, ale montujemy je dla innych. W Polsce powstawały i powstają głównie montownie, pracodawcy w strefach ekonomicznych potrzebują tanich, dyspozycyjnych i zdrowych pracowników.

To powodowało, że nasza gospodarka nie jest innowacyjna, potrzebni byli pracownicy nisko wykwalifikowani, a nie inżynierowie czy naukowcy.

- Niemiecki pracodawca daje ludziom koparkę, a nasz łopatę, bo wychodzi to taniej - podkreśla Lewandowski.

- To prawda, bo w Polsce jest atrakcyjny dla pracodawców stosunek jakości pracy do wynagrodzenia - przyznaje Łukasz Kozłowski, ekspert organizacji Pracodawcy RP.
Jego też nie dziwi, że dużo pracujemy, a mało zarabiamy. Niskie zarobki w Polsce wynikają z niskiej wydajności. - Ale to nie znaczy, że jesteśmy gorszymi pracownikami - zastrzega Kozłowski. Wynika to właśnie z niskiego poziomu technicznego uzbrojenia pracy. Rozwój technologii, automatyzacja, ciągle na powszechną skalę nie jest popularna.

- Nasze firmy są uboższe w kapitał, który pozwala wyposażyć je na wyższym poziomie - stwierdza. - Zasób kapitałów w niemieckiej firmie jest na 4-5 razy wyższym poziomie niż w Polsce i to musimy nadrabiać większym zaangażowaniem pracy ludzkiej.

Coś się jednak zmienia. Rekordowo niskie bezrobocie, coraz większy brak rąk do pracy - powoli pojawia się coraz więcej czynników, które skłaniają do inwestowania w maszyny, bo praca ludzka staje się droższa niż inwestycja kapitałowa.

Kozłowski wskazuje jeszcze jedną przyczynę pracy w nadgodzinach: sezonowo, gdy jest więcej zamówień, firmy bardziej skłonne są zatrudniać dotychczasowych pracowników w nadgodzinach niż zatrudniać nowych, których może później musieliby zwolnić.

Jolanta Zielazna

Emerytury, renty, problemy osób z niepełnosprawnościami - to moja zawodowa codzienność od wielu, wielu lat. Ale pokazuję też ciekawych, aktywnych seniorów, od których niejeden młody może uczyć się, jak zachować pogodę ducha. Interesuje mnie historia Bydgoszczy i okolic, szczególnie okres 20-lecia międzywojennego. Losy niektórych jej mieszkańców bywają niesamowite. Trafiają mi się czasami takie perełki.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.