Norbert Kowalski

Poznań: Mały Rysiu ma połówkę serca. Żeby uratować mu życie potrzeba ponad 150 tys. zł na specjalistyczną operację. Trwa zbiórka

Czteromiesięczny Rysiu musi przejść kosztowną operację, żeby móc dalej życ Fot. Siepomaga.pl Czteromiesięczny Rysiu musi przejść kosztowną operację, żeby móc dalej życ
Norbert Kowalski

Ponad 150 tys. zł trzeba zebrać, żeby czteromiesięczny Ryś mógł przejść operację serca, która uratuje mu życie. Czasu jest niewiele, bo operacja musi odbyć się najpóźniej w kwietniu. Pomóc można m.in. biorąc udział w specjalnych aukcjach, na których można kupić np. medal za mistrzostwo Polski Lecha Poznań w 2015 roku.

Czteromiesięczny Ryś cierpi na wrodzoną wadę serca. Podczas ciąży wykształciła się u niego zaledwie jedna komora serca, co w praktyce oznacza, że ma połowę tego organu.

– Połowę serca trzeba pilnie zoperować, zanim Rysiu skończy sześć miesięcy. Mamy czas tylko do kwietnia, ale w Polsce operacji doczekamy się najwcześniej za rok. Dlatego zdecydowaliśmy się pojechać do Niemiec do prof. Edwarda Malca, światowej klasy polskiego specjalisty od dziecięcych serduszek

– opisuje pan Hubert, tata Rysia, na portalu Siepomaga.pl, gdzie prowadzona jest zbiórka.

Czytaj też: Walka o nowe życie Alberta Radomskiego. Po tragicznym wypadku nic już nie jest takie same

O tym, że z sercem chłopca będzie coś nie tak rodzina dowiedziała się już w połowie ciąży. – Na rutynowej wizycie pani doktor nie spodobały się przepływy w serduszku. Wtedy jeszcze komory serca nie różniły się wielkością, liczyliśmy, że nie będzie to nic tak bardzo poważnego. Bardzo się myliliśmy. Każda kolejna wizyta u lekarza przynosiła coraz gorsze wiadomości. Ubytki między komorami i przedsionkami, brak zastawki mitralnej, zwężona tętnica płucna, hipoplazja prawej komory… i wyrok: serce jednokomorowe. Najgorsza możliwa wada... – informuje pan Hubert.

Przeważnie dzieci z sercem jednokomorowym muszą być operowane w pierwszych dniach życia. W przypadku Rysia serce zdołało wykształcić się na tyle, że jest jeszcze w stanie pracować samo. Chociaż chłopczyk wyszedł ze szpitala po porodzie, szybko musi ponownie trafić pod opiekę lekarzy.

– Procedura ratowania serduszek jednokomorowych zakłada łącznie 3 operacje: Norwooda, Glenna i Fontana. Od pierwszej udało nam się uciec, ale od kolejnych już niestety nie… Drugi zabieg (w naszym przypadku pierwszy), tj. zespolenie Glenna powinno się przeprowadzić zanim dziecko skończy pół roczku. Mamy czas do kwietnia, ale w Polsce, z powodu długich kolejek, nie uda nam się zdążyć. Stąd nasza decyzja o wyjeździe do Niemiec – opisuje pan Hubert.

I dodaje: – Saturacja nie powinna spaść poniżej 90%, a u Rysia krąży już w okolicach 85%. Serduszko daje jednoznaczne sygnały: tracę siły i potrzebuję ratunku. Synek coraz częściej sinieje, a nam nie wolno dłużej czekać.

Zobacz też: Huragan Pobiedziska: Marcin Jackowiak zbiera na rehabilitację po brutalnym złamaniu nogi w trakcie meczu

Operacja w Niemczech jest jednak kosztowna, a jej cena wynosi ponad 150 tys. zł. – To pieniądze, których nie jesteśmy w stanie samodzielnie zdobyć – nie ukrywa pan Hubert.

Żeby uzyskać tę kwotę rodzina założyła zbiórkę na portalu Siepomaga.pl (tutaj). Ponadto zmobilizowali się także kibice Lecha Poznań (tata Rysia jest wiernym kibicem Kolejorza), którzy na facebookowej grupie Aukcje dla Rysia (tutaj) wystawiają na licytacje różne przedmioty związane z Lechem. Większość z nich kończy się w pierwszych dniach marca.

Do wylicytowania jest m.in. medal za mistrzostwo Polski, które piłkarze Lecha zdobyli w 2015 roku, bluza Krzysztofa Kotorowskiego (z meczu Legia-Lech w 2014 roku), wpinka do marynarki Wiary Lecha, kronika Lecha Poznań, szaliki Kolejorza, stare numery magazynu „To My Kibice”, stary proporczyk Lecha czy koszulka Piotra Reissa. Oprócz tego do licytacji zostały wystawione: książka Janusza Korwina-Mikke, książka Nergala, lot paralotnią, płyty muzyczne, biżuteria a nawet suknia ślubna.

Pomóc można także przelewając pieniądze na konto fundacji COR Infantis (nr: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150) z dopiskiem w tytule przelewu „Ryszard Cichosz”. – Prosimy o pomoc. Bo ten mały człowieczek to cudowny powód, dla którego warto żyć – kończy tata Rysia.

Do tej pory udało się zebrać ponad 120 tys. zł. Wciąż brakuje jednak ok. 30 tys. zł.

Norbert Kowalski

Dziennikarz działu miejskiego w Głosie Wielkopolskim. Zajmuję się przede wszystkim tematyką sądowniczą i przestępczą. Poza tym piszę również o polityce, zarówno tej lokalnej, jak i ogólnopolskiej. Prywatnie jestem kibicem i wielkim miłośnikiem Bałkanów.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.pomorska.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.