Powoli śluby wkraczają na restauracyjne salony

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Powoli śluby wkraczają na restauracyjne salony

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Ceremonia w muzeum, na statku i w ogrodzie restauracji - zmieniające się przepisy otworzyły wiele nowych możliwości.

Patrycja Grzelczak i Krzysztof Stokowiec poznali się podczas Europejskiej Nocy Muzeów. I właśnie wśród zbiorów archeologicznych postanowili się pobrać. Ten zeszłoroczny ślub w Muzeum Okręgowym był pierwszym, który zorganizowano w tak nietypowym miejscu w Bydgoszczy. Dzięki zmianie przepisów, które weszły w życie w 2015 roku o wiele łatwiej jest zaplanować ceremonię poza urzędem. Trzeba jednak do budżetu doliczyć tysiąc złotych.

- Na ten rok na razie mamy zgłoszonych osiem ślubów, które odbędą się w terenie - mówi Iwona Gassowska, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Bydgoszczy. - Jednego z nich udzielimy na statku Ondyna XXI. Pozostałych w restauracjach.

Toruński USC w ubiegłym roku zarejestrował 376 ślubów cywilnych, 485 konkordatowych i 118 poza granicami kraju, ale wpisanych do miejskiego rejestru. - Już wiemy, że co najmniej dziewięć tegorocznych odbędzie się poza urzędem - odpowiada Ewa Orłowska, zastępca kierownika USC w Toruniu. - Udzielimy ich w areszcie, szpitalu, domach i w restauracjach.

W zeszłym roku w Grudziądzu było 559 ślubów. Dziesięć z nich urzędnicy przeprowadzili poza lokalem. - W tym już wiemy o czterech takich - mówi Tomasz Wołowski, kierownik tamtejszego USC. - W jednym przypadku młodzi chcą się pobrać na plaży.

Datę najlepiej jest rezerwować dużo wcześniej. Teoretycznie można to zrobić do pół roku od wybranego terminu. Jednak w niektórych przypadkach urzędnicy idą na rękę i wpisują do kalendarza tę wymarzoną przez młodych ze sporym wyprzedzeniem. - Zdarzają się też sytuacje, że para, która chce się pobrać przychodzi miesiąc wcześniej - dodaje Gassowska. - Tyle bowiem trwają formalności związane ze sporządzeniem aktu małżeństwa. Ślub cywilny w urzędzie to wydatek 84 złotych.

W latach 30. najbardziej obleganymi miesiącami był luty i listopad. Jednak już od dłuższego czasu najchętniej stajemy przed ołtarzem w miesiącach z literką „r” w nazwie. Ma to zapewnić szczęście.

Katarzyna Dworskakatarzyna.dworska@pomorska.pl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.